-
Nie da się ustalić granicy. Każdy ma swoją jak... Kiedy będę z podziwem patrzył na piersi 2 sekundy zamiast jednej to już wielu uzna to za gapienie się i podtekst. Uważam też, że prędzej zostanę negatywnie oceniony przez mężczyzn niż właścicielkę piersi poddanych obserwacji. Oni jakoś częściej popadają w skrajności. Albo wojownicy odpowiedniego (według nich) zachowania albo ci w krzakach z kamerami... Kobiety natomiast jak coś pokazują to raczej lubią być podziwiane. Te kiecki i fryzury ale też ciało. Tak powszechna obecnie odzież, która zakrywa ale nic nie maskuje albo wręcz uwydatnia. Moda czy trwalsza zmiana wolnych cycków, tak lekko odzianych, że wszystko widać (podoba mi się i niech tak już zostanie) jest raczej nie tylko dlatego "bo tak jest wygodniej" ale dla zachwytu panów i pań. Dla kobiet to może być też rywalizacja...
No i gapić się niezdrowo można też na ubranych...
Nie chcę być zrozumiany źle. Nie jestem mistrzem elokwencji. Uwielbiam nagość ale jakoś nie ma chyba we mnie tego dreszczyku emocji jak wielu to opisuje. No może troszeczkę? Tu znowu rozkmina kiedy już jest emocja...
Zaraz ze strony naturystycznej zrobi się psychologiczna...
-
Kobiety natomiast jak coś pokazują to raczej lubią być podziwiane. Te kiecki i fryzury ale też ciało. Tak powszechna obecnie odzież, która zakrywa ale nic nie maskuje albo wręcz uwydatnia. Moda czy trwalsza zmiana wolnych cycków, tak lekko odzianych, że wszystko widać (podoba mi się i niech tak już zostanie) jest raczej nie tylko dlatego "bo tak jest wygodniej" ale dla zachwytu panów i pań. Dla kobiet to może być też rywalizacja...
Bardzo mocno nie zgadzam się z takim podejściem. Dla mnie to jest usprawiedliwienie się facetów, którzy chcą się pogapić bez wyrzutów sumienia. Nie sądzę by naturystki rozbierały się na plaży po to by być podziwianie. Nie sądzę też by dziewczyny, które widuje obecnie na ulicach Wrocławia np. bez staników pod ubraniem, robiły to żeby obleśni faceci mogli podziwiać ich cycki. Uważam, że takie myślenie właśnie jest dużą częścią problemu. Bo jak uznam czyjąś nagość albo strój za pozwolenie czy wręcz zachętę, to potem mamy to co mamy.
-