-
Mega fajny felieton. Ciekawi mnie ciag dalszy.... tak tytułem uzupełnienia o moje zdanie w temacie.
Powszechnie znane jest stwierdzenie, że nie ma ludzi zdrowych a są tylko nie zdiagnozowani. To samo odnosi się do normalności we wszelakich zachowaniach ludzkich. Nie ma zachowań normalnych, tylko pasujących do środowiska i okoliczności. Bo czy normalnym tj. powiedzmy akceptowalnym, jest pójście w dresie na pogrzeb? Ktos uznał, że nie wypada i tyle. I tak się przyjęło. Podział w nagosci na akceptowalną domową i mniej akceptowalną, powiedzmy całą pozostałą, może niestety mieć swoje konsekwencje w naszym życiu codziennym. Czy przebywanie nago w domu z uwagi na komfort i swobodę musi być ograniczane ubiorem, bo ktoś obcy nam uznał, że tak nie wypada? Czy powinniśmy zasłaniać okna, bo na przeciwko mieszka purytanim umocowany prawem gotowy do zgłaszania naruszeń moralności? Przebywam nago w domu gdy jest mi ciepło i komfortowo. Ubieram się gdy robi się chłodniej. Gdy na dworze jest goraco też chetnie bym poszedł na spacer nago, ale nie zrobię tego z uwagi na miejsce zamieszkania. Uważam , że tak jak nie życzę sobie by ktoś nie sprzątał po swoim psie na chodniku, a mnie to drażni, nie wyjdę nago ze śmieciami, bo kogoś może to oburzać. I nieważna jest tu pora dnia czy nocy. Tak więc póki co nago tylko w domu, bo tam jest miło i "normalnie", oraz wszedzie indziej gdzie prawo na to zezwala bez niepotrzebnych prowokacji.