-
Dla mnie najciekawsze w domowej nagości nie jest już samo pytanie, czy ona jest normalna. Raczej to, jak bardzo my sami zakładamy, że dla innych na pewno normalna nie jest. Że sąsiedzi z naprzeciwka, działkowcy za płotem albo ludzie na sąsiednim balkonie od razu zobaczą w tym coś dziwnego, niestosownego albo gorszącego. A potem okazuje się, że życie bywa spokojniejsze od naszych wyobrażeń. Ktoś u siebie też chodzi w samej skórze. Na działce, jeśli jest trochę wyczucia i nie robi się z ciała demonstracji, nic złego się nie dzieje. Na hotelowym balkonie zamiast skandalu może pojawić się zwyczajne Guten Morgen i krótka chwila, w której dwoje ludzi po prostu uznaje wzajemną obecność bez paniki, bez tłumaczenia, bez wstydu. Może więc pytanie nie brzmi tylko: czy rozbieranie się w domu jest normalne?. Może brzmi też: dlaczego tak łatwo zakładamy, że inni na pewno tej normalności nie zrozumieją? Oczywiście dom, balkon, ogród czy ROD to różne poziomy widzialności i warto mieć wyczucie. Ale czasem największą przeszkodą nie jest cudzy wzrok, tylko nasze własne wyobrażenie o tym wzroku.