Czy naturyście wolno patrzeć?
Jako, że od lat siedzę w klimacie, byłem na plażach w Polsce i za granicą i mam trochę znajomych naturystów z różnych części świata, to mam parę spostrzeżeń na ten temat, który budzi kontrowersje ale jest też lekkim naturystycznym tabu, szczególnie u nas, w Polsce.
Zgodzimy się chyba, a przynajmniej zgodzić się powinniśmy, że w naturyzmie nie chodzi o oglądanie innych (choć patrząc po komentarzach na tej stronie, kilku użytkowników po to tu jest...). Ale czy to oznacza, że chodzi o to by innych w ogóle nie widzieć?
Bo u nas często do tego się to sprowadza. A właściwie to systemu zero-jedynkowego. Albo jest gapienie się i spermienie, albo w ogóle unikanie spojrzeń i udawanie, że ludzie są przeźroczyści.
A czy częścią naturyzmu nie jest to, że doceniamy piękno natury, której częścią jest nasze nagie ciało?
Dla mnie, jako naturysty, między "gapię się na cycki/dupę/cipkę żeby zapamiętać "na później" albo wyobrażając sobie co to bym nie robił" a "patrzę na morze, patrzę na piasek, patrzę na swoje stopy, nie patrzę na nikogo" jest naturystyczna normalność, którą znam z wielu rozmów ale też zagranicznych doświadczeń.
Na czym ona polega?
Na tym, że na nagiej plaży zachowuje się tak, jak wszędzie indziej: jak mijam na ulicy faceta w świetnie skrojonym garniturze czy ciekawych mokasynach, to patrzę na niego, oceniam, doceniam.
Analogicznie: jak na nagiej plaży mijam faceta który jest świetnie zbudowany, wyrzeźbiony, ma świetne proporcje, to patrzę na niego, oceniam i doceniam.
Jak w autobusie widzę kobietę która świetnie się ubrała, ma czarujący uśmiech, piękne włosy, to zwracam na nią uwagę, nie gapię się na nią za długo czy zbyt nachalnie, ale doceniam piękno.
Analogicznie: jak na plaży widzę kobietę o pięknym biuście, super proporcjach albo z piękną mozaiką tatuaży na ciele, to doceniam ten widok i na nią spoglądam. Nie gapiąc się, nie śliniąc się, nie sprawiając jej dyskomfortu.
Naturalnie, po ludzku, doceniam piękno.
Patrzę nie dlatego, że nagość ma dla mnie charakter seksualny.
Nie odczuwam z tego podniecenia. Ale jestem w miejscu, gdzie ludzie są nadzy, więc to co przykuwa mój wzrok to nie ich ubrania czy biżuteria, ale ich ciało.
Gdzie przebiega ta granica, co jest naturystyczne i ok, a co jest sparmiarstwem i nie ok? Czy różnice między Polską a południem Europy wynikają z kultury? Z pewności siebie? Bo chyba się zgodzimy, że za granicami ludzie znacznie rzadziej się gapią, ale znacznie częściej po prostu patrzą.
-
- · Admin Celina
- ·
Bardzo ciekawy i — co ważne — odważny temat poruszyłeś. Dziękuję za ten wpis, bo dotyka czegoś, o czym wielu myśli, ale niewielu mówi wprost.
Masz sporo racji w tym, że w Polsce często wpadamy w skrajności. Z jednej strony mamy zachowania ewidentnie nieakceptowalne — nachalne gapienie się, seksualizowanie innych, brak wyczucia. Z drugiej strony pojawia się pewnego rodzaju „usztywnienie”, gdzie ludzie wręcz boją się spojrzeć, żeby nie zostać źle odebranym.
A przecież naturyzm — w swoim założeniu — jest o normalności.
O byciu w zgodzie ze sobą, z naturą i… z innymi ludźmi. A to oznacza również naturalne reakcje, takie jak zauważanie, dostrzeganie, docenianie. Kluczowe jest jednak jak to robimy.
Dla mnie granica jest dość wyraźna, choć trudna do zapisania w jednym zdaniu:
to różnica między spojrzeniem a gapieniem się, między ciekawością a uprzedmiotowieniem, między naturalnością a intencją seksualną.
Można spojrzeć — i to jest ludzkie.
Nie można sprawiać, żeby ktoś poczuł się obserwowany, oceniany czy niekomfortowo.
I tutaj bardzo ważny jest kontekst kulturowy, o którym wspomniałeś. W wielu krajach południa Europy naturyzm jest bardziej „oswojony”, ludzie są pewniejsi siebie, mniej spięci, mniej skoncentrowani na tym „czy ktoś patrzy”. U nas to wciąż dla wielu nowy lub delikatny obszar, więc reakcje bywają bardziej skrajne.
Myślę też, że dużo zależy od naszej dojrzałości — jako społeczności i jako jednostek.
Bo naturyzm to nie tylko brak ubrań. To też pewien poziom świadomości, szacunku i odpowiedzialności za innych.
Bardzo podoba mi się Twoje określenie „naturystyczna normalność”.
Może właśnie do tego powinniśmy dążyć — zamiast skrajności.
Jestem ciekawa, jak inni to widzą:
Gdzie dla Was przebiega granica?
Czy czujecie różnicę między Polską a zagranicą?
Zapraszam do dalszej, kulturalnej dyskusji.
-
- · Daruch
- ·
Nie da się ustalić granicy. Każdy ma swoją jak... Kiedy będę z podziwem patrzył na piersi 2 sekundy zamiast jednej to już wielu uzna to za gapienie się i podtekst. Uważam też, że prędzej zostanę negatywnie oceniony przez mężczyzn niż właścicielkę piersi poddanych obserwacji. Oni jakoś częściej popadają w skrajności. Albo wojownicy odpowiedniego (według nich) zachowania albo ci w krzakach z kamerami... Kobiety natomiast jak coś pokazują to raczej lubią być podziwiane. Te kiecki i fryzury ale też ciało. Tak powszechna obecnie odzież, która zakrywa ale nic nie maskuje albo wręcz uwydatnia. Moda czy trwalsza zmiana wolnych cycków, tak lekko odzianych, że wszystko widać (podoba mi się i niech tak już zostanie) jest raczej nie tylko dlatego "bo tak jest wygodniej" ale dla zachwytu panów i pań. Dla kobiet to może być też rywalizacja...
No i gapić się niezdrowo można też na ubranych...
Nie chcę być zrozumiany źle. Nie jestem mistrzem elokwencji. Uwielbiam nagość ale jakoś nie ma chyba we mnie tego dreszczyku emocji jak wielu to opisuje. No może troszeczkę? Tu znowu rozkmina kiedy już jest emocja...
Zaraz ze strony naturystycznej zrobi się psychologiczna...
-
Kobiety natomiast jak coś pokazują to raczej lubią być podziwiane. Te kiecki i fryzury ale też ciało. Tak powszechna obecnie odzież, która zakrywa ale nic nie maskuje albo wręcz uwydatnia. Moda czy trwalsza zmiana wolnych cycków, tak lekko odzianych, że wszystko widać (podoba mi się i niech tak już zostanie) jest raczej nie tylko dlatego "bo tak jest wygodniej" ale dla zachwytu panów i pań. Dla kobiet to może być też rywalizacja...
Bardzo mocno nie zgadzam się z takim podejściem. Dla mnie to jest usprawiedliwienie się facetów, którzy chcą się pogapić bez wyrzutów sumienia. Nie sądzę by naturystki rozbierały się na plaży po to by być podziwianie. Nie sądzę też by dziewczyny, które widuje obecnie na ulicach Wrocławia np. bez staników pod ubraniem, robiły to żeby obleśni faceci mogli podziwiać ich cycki. Uważam, że takie myślenie właśnie jest dużą częścią problemu. Bo jak uznam czyjąś nagość albo strój za pozwolenie czy wręcz zachętę, to potem mamy to co mamy.
-
- · Admin Celina
- ·
Pozwolę sobie dorzucić swoją perspektywę – jako kobiety. I od razu zaznaczę: to jest moje spojrzenie, nie mówię w imieniu wszystkich kobiet, bo każda z nas może odbierać to inaczej.
Rozumiem, skąd biorą się obie wypowiedzi, ale mam wrażenie, że w tej dyskusji pojawia się coś, co bardzo często prowadzi nas w złym kierunku — próba ustalenia granicy w sposób „techniczny”. Sekundy patrzenia, interpretacje, kto jak odbierze czyje spojrzenie…
Tylko że to nie działa w ten sposób.
Dla mnie kluczowe jest nie to, ile ktoś patrzy, tylko jak patrzy i z jaką intencją.
I to naprawdę da się wyczuć — bardzo szybko.
Jest zasadnicza różnica między spojrzeniem naturalnym, spokojnym, które obejmuje człowieka jako całość, a spojrzeniem skupionym wyłącznie na ciele, oceniającym, „rozbierającym wzrokiem”. I to właśnie to drugie powoduje dyskomfort — nie czas trwania spojrzenia, tylko jego charakter.
Odnosząc się do stwierdzenia, że kobiety „lubią być podziwiane” — to jest zbyt duże uproszczenie.
Tak, lubimy czuć się dobrze ze sobą. Lubimy się podobać. Ale to absolutnie nie oznacza zgody na bycie uprzedmiotowioną ani zaproszenia do dowolnego rodzaju spojrzeń.
I chcę się też jasno odnieść do tezy, że sposób ubioru kobiet — albo jego brak — wynika głównie z potrzeby zachwytu innych czy rywalizacji między kobietami.
Nie zgadzam się z tym.
To jest sprowadzanie kobiecych wyborów do reakcji innych ludzi, najczęściej mężczyzn, i odbieranie im podmiotowości.
Oczywiście — czasem chcemy się podobać, zwrócić uwagę. To jest ludzkie i dotyczy wszystkich.
Ale bardzo często decyzje dotyczące ciała czy ubioru wynikają po prostu z:
– wygody,
– poczucia swobody,
– akceptacji siebie,
– albo zwyczajnie z tego, że mamy na to ochotę.
I to naprawdę nie musi mieć nic wspólnego z tym, kto patrzy.
To, że ktoś:
– zakłada określone ubranie,
– nie nosi stanika,
– albo jest nagi na plaży naturystycznej,
nie jest komunikatem: „patrz na mnie jak chcesz”.
To jest komunikat:
„czuję się swobodnie ze swoim ciałem”
„akceptuję siebie”
„jest mi tak dobrze”
I w pełni zgadzam się z tym, że moment, w którym zaczynamy traktować czyjąś nagość albo sposób ubioru jako zachętę, to właśnie miejsce, w którym zaczynają się problemy.
Z drugiej strony rozumiem, że trudno jest postawić jedną, sztywną granicę dla wszystkich. Dlatego zamiast szukać „regułek”, które mają wszystko wyjaśnić, dużo lepiej kierować się czymś prostszym:
- empatią
- wyczuciem sytuacji
Jeśli pojawia się wątpliwość, czy nasze zachowanie może być dla kogoś niekomfortowe — to bardzo często jest to już sygnał ostrzegawczy.
I jeszcze jedna ważna rzecz:
to nie jest dyskusja o tym, żeby kogokolwiek atakować — ani mężczyzn, ani kobiet. To jest raczej próba lepszego zrozumienia się nawzajem.
Bo naturyzm to nie jest tylko brak ubrań.
To jest też sposób bycia wobec innych ludzi.
Na koniec mam prośbę do naszych użytkowniczek 🙋♀️
Dziewczyny — napiszcie, jak Wy to widzicie. Co jest dla Was w porządku, a co już przekracza granicę?
Myślę, że właśnie Wasz głos może tutaj wnieść najwięcej i pomóc rozwiać wiele wątpliwości.
-
I ten opis definiuje kwintesencje naturyzmu.
Wszyscy patrzymy, po to tam idziemy, i bardzo dobrze.
Ale " JAK" robi wielką różnicę. Inny cel mam ja na plaży, a inny ma ktoś na wydmach.
I nie wolno demonizować panów, bo większość chce też odpocząć, ale pewny nowy trend, w którym plaża daje wiele innych możliwości niż relax.
-
Cieszę się, że moje męskie spojrzenie na to zagadnienie jest zgodne z perspektywą kobiety. Zresztą panowie też czasem doświadczają obu typów patrzenia. Sam, jak pisałem, czasem spoglądam na facetów doceniając ogólną kompozycję. Ale też znam spojrzenia, które kierują panowie szukający wrażeń. I, jakkolwiek dziwnie to brzmi, jest coś w patrzeniu co mówi "wow, to jest piękne" i wtedy chyba nikt nie ma problemu, a jest coś co mówi "właśnie w myślach robię z tobą..." i wtedy, nawet ktoś tak dobrze czujący się nago ze sobą jak ja, odczuwa dyskomfort.
Więc zgadzam się z przedmówcami, że to co napisała nasza adminka (czuję do siebie wstręt, że kadzę ;) ) to kwintesencja naturyzmu.
-
Ohh Robert działa 👍☺️🤠😃
-
- · nowiniaki
- ·
Bardzo często czytam jak pisze dla nowych osób -naturystów którzy wybieraja sie po raz pierwszy na plaże aby nie gapić sie zbytnio na inne osoby rozebrane.
-
- · Michalfree
- ·
Patrzymy , tak naturalnie bo mamy oczy i zauważamy, dostrzegamy. Już szybciej ktoś słusznie to ujął , że na osobę ubraną również można spoglądać w sposób łapczywy , zły, obleśny . Ale nie popadajmy w skrajność, stawia się tu tezę niejako , że to mężczyźni tak spoglądają … Ale raz : mężczyzn jest najczęściej więcej , na mężczyzn też padają spojrzenia i kobiet i mężczyzn ( kolejny uskok z myślami w bok tak na siłę prawie).
wszyscy jesteśmy na plaży nadzy, decydujemy się na to świadomie , chcemy tego z powodów oczywistych ( podobni Nam ludzie, woda, słońce, uśmiech , kultura , światopogląd często ). I co , gdy idąc się kąpać poproszę sąsiadów / sąsiadki/ rodzinę / parę … o popilnowanie mojego grajdołka , to
mam patrzeć w niebo, w piasek, w oczy czy na piersi ? Nie dajmy się zwariować , mamy tak zmęczone społeczeństwo, tak pełne podejrzeń, kołtuństwa, fałszu , to chociaż nadpłaty naturystycznej bądźmy naturalni, swobodni, uśmiechnięci, nie spięci.
skoro na mnie patrzą , to i ja spoglądam, tak jak na każdej plaży, kazdym publicznym miejscu.
więcej normalności w relacjach międzyludzkich mocno zalecane .
-
- · Daruch
- ·
Już to pisałem ale oczywiście większość dokładnie nie czytała... Mężczyźni są wzrokowcami. Więc co tu się dziwić... "złe" spojrzenia ( jak już napisano) nie dotyczą tylko nagości. Obleśne spojrzenia jak tu ktoś usiłuje nam wmówić są przede wszystkim w głowie tego piszącego wszystkowiedzącego najlepiej... Popieram zdanie o więcej normalności. Wyluzujcie i nie szukajcie problemu gdzie go nie ma. Niektórzy jak widać żywią się tymi klikbajtami/emocjami/ sztucznymi sporami...
-
- · Admin Celina
- ·
Ten wpis Michała, zainspirował mnie do napisania felietonu na podobny temat jakim jest: lęk przed oceną innych, naszej osoby na plaży, szczególnie jeśli dopiero zaczynamy swoją przygodę z naturyzmem. Zapraszam do lektury i dyskusji. Nieidealne ciało na plaży – czy ktoś naprawdę patrzy?
-