Nie pamiętała już, kiedy ostatni raz czuła taki spokój

💓 0 😆 0 😲 0 😥 0 😠 0 👍 0

Przez kilka ostatnich tygodni wszystko było za głośne. Telefon, wiadomości, rozmowy, obowiązki, ludzie pytający, czego od niej chcą, zamiast pytać, czego sama potrzebuje. Nawet w domu trudno było znaleźć chwilę, w której nie musiała niczego udawać.

Dlatego któregoś ranka po prostu wyszła.

Bez planu.

Szła wzdłuż wybrzeża, coraz dalej od miejsc, które znała. W końcu zauważyła wąską ścieżkę prowadzącą pomiędzy palmami. Nie było żadnego znaku, żadnej tabliczki. Tylko ledwo widoczne ślady czyichś stóp na piasku.

Poszła za nimi.

Po kilku minutach znalazła małą, ukrytą zatokę.

Była niemal pusta.

Zdjęła ubranie i zostawiła je obok plecaka. Nie dlatego, że chciała kogokolwiek prowokować. Właściwie nie było tu nikogo, kto mógłby ją zobaczyć. Po prostu poczuła, że w tym miejscu nie potrzebuje już niczego, co zwykle nosiła ze sobą.

Usiadła na ciepłym piasku i podciągnęła kolana.

Przez chwilę tylko patrzyła przed siebie.

Palmy poruszały się leniwie na wietrze, liście szumiały cicho, a gdzieś za zieloną ścianą roślinności słychać było morze.

I wtedy zauważyła coś dziwnego.

Na piasku, kilka metrów przed nią, znajdował się niewielki, ciemny kamień. Wyglądał zupełnie zwyczajnie. A jednak obok niego leżała mała, wysuszona gałązka ułożona niemal idealnie w kształt litery „V”.

Przypomniała sobie historię, którą kiedyś opowiadała jej babcia.

O miejscu, do którego ludzie przychodzą wtedy, kiedy potrzebują podjąć ważną decyzję.

„Jeżeli usiądziesz tam sama i przez chwilę niczego nie będziesz szukać” – mówiła babcia – „odpowiedź podobno sama cię znajdzie.”

Wtedy uważała to za bajkę.

Teraz uśmiechnęła się pod nosem.

– No dobrze – powiedziała cicho. – To czekam.

Nie wiedziała, ile czasu minęło.

Pięć minut? Pół godziny?

W końcu zrozumiała, że nie musi podejmować żadnej decyzji.

Nie musi wracać do dawnego życia tylko dlatego, że inni przyzwyczaili się do jej obecności.

Nie musi być zawsze rozsądna, perfekcyjna i gotowa spełniać cudze oczekiwania.

Po raz pierwszy od dawna mogła po prostu być.

Poprawiła okulary, odgarnęła z twarzy miedziane loki i spojrzała przed siebie.

Morze było spokojne.

Tak samo jak ona.

A kiedy wstała z piasku, zostawiła po sobie tylko ślady stóp.

I może właśnie o to chodziło.

Żeby czasem odejść na chwilę od wszystkiego, co człowiek zbudował wokół siebie, i przypomnieć sobie, kim jest, kiedy nie musi już niczego udowadniać.

  • Więcej
 ·   ·  2 photos
  •  ·  5 znajomych
  • P

    5 obserwujących
Komentarze (0)
Zaloguj się lub Załóż konto aby zobaczyć lub skomentować tę treść.
Reklama