-
Celina przez to że już trochę czasu chodzę po tej ziemi wiem na pewno że za zrozumienie przekazywanej informacji drugiej osobie odpowiedzialny jest ten który informację przekazuje a nie ten który ja odbiera dlatego tez ja na pewne tematy jestem jak viking w połączeniu z meblami z IKEA czyli siekierą ciosany. Więc jeśli uważam że wysiłek umysłowy komuś sprawia ból to nie chcę używać zmiękczeń i owijania w bawełnę bo tak jest bardziej poprawnie. Ale to również nie znaczy że nie szanuję Twojej sugestii odnośnie tego że Ty użyła byś innego określenia, i to jest właśnie fajne w komentarzach i ogólnie wyrażania siebie poprzez pisanie. Na obrazkach nawet najładniejszych, najseksowniejszych i jakkolwiek naj naj to nadal obrazek który wszyscy widzą jednakowo i nikt nic nie powie czy nie napisze. W informacjach które przekazuje poprzez komentarz staram się to robić w taki sposób żeby informacja była czytelną ale nie obraźliwa ponieważ obrażenie nic dobrego nie wnosi w rozmowę.
Myślę też że obecnie ludzie zdecydowanie wolą wizualna cześć przekazywania informacji ponieważ łatwiej też ja stworzyć i udostępniać szerokiej publiczności niż kiedyś. Mówię np i telefonach, kamerkach, i jak że innych możliwościach wykazywania się twórczo pod względem tego co dobrze łapie na internetach. Przypuszczam że pamiętasz czasy kiedy biegło się po wczasach czy imprezie do fotografa żeby wywołać film z aparatu a cała droga to była jedna wielka emocja czy film się nie naświetli. Dziś klik może dwa i w kilka sekund i Twoim "dziele" może wiedzieć cały świat i to również jest fajne ale brak tu pewnych emocji które mamy zakodowane, my myślę ludzie z lat 80 do 90 może do 00.
Im bliżej obecnych czasów tym mniej pisania a więcej oglądania. Tak dla porównania zobacz ilu mamy twórców cyfrowych produkujących różnego rodzaje filmy a ilu mamy pisarzy. Teraz może ai trochę zmieni ten trend bo również łatwiej jest zrobić dobry prompt i wygenerować jakaś historyjkę niż samemu ją skrobać ale pytanie czy ktoś to przeczyta i skomentuje.
Zgodzę się na pewno z Tobą w tym stwierdzeniu że skoro jesteśmy w takiej społeczności czy innej powinniśmy brać czynny udział w rozmowach, komentowaniu ale szczerze i bez hamówy (bo tego nie toleruję) ponieważ każdy komentarz, każde słowo czy emotka to jest paliwo dla tego który poświęcił swoje czas na zrobienie zdjęcia, może czegoś poprawienia, udostępnienia go tutaj, opisania co autor miał na myśli przekazując to zdjęcie szerszej publiczności. Wiele ładnych zdjęć kobiet i mężczyzn jest tu pokazanych ale niestety brak interakcji między społecznością.
Mała prośba dla wszystkich czytających mój komentarz, kliknijcie w albumy osób które udostępniają zdjęcia i napiszcie co myślicie o zdjęciu, o osobie na zdjęciu, o drugim planie a może pierwszym zależy co autor zdjęcia chciał pokazać. To pozwoli uruchomić relacje mniej lub bardziej koleżeńskie ale jednak relacje. A z czasem myślę pojawi się więcej zdjęć i więcej komentarzy a nasza Adminka dostanie jeszcze więcej wiatru pod spódnicę :) i będzie weselnej. Dlatego komentujecie, piszcie a ból z czasem minie.
-
Widzę, że masz bardzo konkretny sposób patrzenia na komunikację — i w sumie to jest w tym sporo prawdy :) Jeśli ktoś coś przekazuje, to rzeczywiście bierze odpowiedzialność za to, jak to wybrzmi.
I powiem Ci szczerze — ja naprawdę doceniam tę Twoją „bezpośredniość jak z siekiery” :) Bo ona ma jedną dużą zaletę: jest autentyczna. A autentyczność w dzisiejszych czasach to coś, czego często brakuje.
Z drugiej strony… ja chyba jestem z tej drugiej strony barykady :) Lubię zostawić trochę przestrzeni, złagodzić czasem przekaz, żeby więcej osób miało odwagę się odezwać. Bo nie każdy ma taką „grubszą skórę” i dla niektórych pierwszy komentarz to już jest mały krok poza strefę komfortu.
I myślę, że właśnie w tym jest siła — że możemy się różnić w sposobie mówienia, a nadal się rozumieć i szanować. Dokładnie tak, jak to pokazałeś w swoim komentarzu.
Bardzo podoba mi się też to, co napisałeś o komentowaniu zdjęć i budowaniu relacji. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Bo bez tego ta społeczność faktycznie staje się tylko „miejscem do oglądania”, a nie do bycia razem.
Ja od siebie dorzucę tylko jedną rzecz — zachęcam do szczerości, ale takiej, która buduje, a nie zamyka. Bez „hamówy” w sensie autentyczności — tak. Bez szacunku — już niekoniecznie :)
A „wiatr pod spódnicę” przyjmuję z uśmiechem :) I obiecuję — będę robić wszystko, żeby było tu coraz więcej życia, rozmów i tej dobrej energii, o której piszesz.
Dzięki za Twój głos. Takie komentarze naprawdę coś tutaj uruchamiają
-