Komentarz do 'Społeczność, która patrzy, ale nie mówi'
  • Widzę, że masz bardzo konkretny sposób patrzenia na komunikację — i w sumie to jest w tym sporo prawdy :) Jeśli ktoś coś przekazuje, to rzeczywiście bierze odpowiedzialność za to, jak to wybrzmi.

    I powiem Ci szczerze — ja naprawdę doceniam tę Twoją „bezpośredniość jak z siekiery” :) Bo ona ma jedną dużą zaletę: jest autentyczna. A autentyczność w dzisiejszych czasach to coś, czego często brakuje.

    Z drugiej strony… ja chyba jestem z tej drugiej strony barykady :) Lubię zostawić trochę przestrzeni, złagodzić czasem przekaz, żeby więcej osób miało odwagę się odezwać. Bo nie każdy ma taką „grubszą skórę” i dla niektórych pierwszy komentarz to już jest mały krok poza strefę komfortu.

    I myślę, że właśnie w tym jest siła — że możemy się różnić w sposobie mówienia, a nadal się rozumieć i szanować. Dokładnie tak, jak to pokazałeś w swoim komentarzu.

    Bardzo podoba mi się też to, co napisałeś o komentowaniu zdjęć i budowaniu relacji. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Bo bez tego ta społeczność faktycznie staje się tylko „miejscem do oglądania”, a nie do bycia razem.

    Ja od siebie dorzucę tylko jedną rzecz — zachęcam do szczerości, ale takiej, która buduje, a nie zamyka. Bez „hamówy” w sensie autentyczności — tak. Bez szacunku — już niekoniecznie :)

    A „wiatr pod spódnicę” przyjmuję z uśmiechem :) I obiecuję — będę robić wszystko, żeby było tu coraz więcej życia, rozmów i tej dobrej energii, o której piszesz.

    Dzięki za Twój głos. Takie komentarze naprawdę coś tutaj uruchamiają 

    Reklama