-
Tak sobie myślę, że to trochę takie zmyślone... No bez przesady... Facet nie odszedł by od telewizora na zachętę z sypialni?
Ja to w ogóle nie rozumiem tej fascynacji sportem. Jestem jakiś inny. Piłkę kopałem w podstawówce a teraz nawet nie mam telewizora... Nie wiem kto jest na podium w jakiej dyscyplinie (popieram tylko kibiców w innych działaniach)...
Ale na pocieszenie napiszę, że to może nie takie straszne. Mundial się kiedyś kończy a wódka w sklepie jest zawsze. Może lepszy taki problem sezonowy...
-
RE:..."Tak sobie myślę, że to trochę takie zmyślone... No bez przesady... Facet nie odszedł by od telewizora na zachętę z sypialni?"
Wybacz, ale trochę Cię nie rozumiem jako kobieta z wieloletnim stażem w związku. Mój facet nie jest 20 letnim kawalerem aby rezygnował z meczu na rzecz uprawiania seksu, ponieważ ponowna okazja może mu się zdarzyć np. za pół roku.
Teraz możesz sobie to jakoś wyobrazić, że jak żyjesz z chłopem np. 20 lat i on ma tego miodu pod dostatkiem to może sobie pozwolić opuścić kilka "zabaw"? :)
Zresztą. Sam piszesz: Ja to w ogóle nie rozumiem tej fascynacji sportem. I to chyba załatwia resztę sprawy mojego tłumaczenia w kwestii, co się działo przez miesiąc u mnie w domu :)
I na koniec. Może faktycznie trochę przesadziłam z tym moim "płakaniem" na ten temat w felietonie bo tak naprawdę nic takiego się nie stało przez te mecze u mnie w domu, ponieważ szanuję zainteresowania mojego faceta. Wolę aby oglądał te wydarzenia w domu i może nawet odmawiał czasami zabawy, niż miałabym czekać na niego aż wróci podpity z Pubu gdzie oglądał mecze z koleszkami :)
-