-
U mnie jest ten problem, ze mam tego za dużo... Od małego lubię fotografować. A że nago też lubię to połączyłem jedno z drugim... Najstarsze moje zdjęcie jest sprzed 37 lat. Jeszcze w dawnej zapomnianej technologii naświetlania i wywoływania w ciemni czarno-białe. Problem jest z przechowywaniem. Taki dysk czy pendrak potrafi się po prostu zepsuć... Już kilka razy to mi się zdarzyło i bezpowrotnie stracone... Żona robi czasem albumy rodzinne takie wiecie papierowe. Też chyba zrobię w końcu nasz nagi. Ale wtedy dojdzie jeszcze jeden przedmiot do ratowania w pierwszej kolejności w razie potopu czy pożaru... ?
-
Świetnie się czyta takie historie — 37 lat fotografii to już kawał pięknej, bardzo osobistej kroniki. Widać, że to nie tylko hobby, ale coś znacznie głębszego.
Z tym przechowywaniem niestety masz 100% racji… cyfrowe nośniki dają wygodę, ale nie dają pewności. Może warto pomyśleć o kilku kopiach w różnych miejscach — np. dysk + chmura + coś offline. Trochę zachodu, ale przy takim dorobku chyba warto.
A pomysł z albumem papierowym? Moim zdaniem genialny :) Jest w tym coś symbolicznego — taka namacalna historia, do której można wrócić po latach. I nawet jeśli trzeba by ją „ratować w pierwszej kolejności” :) to chyba właśnie pokazuje, jaką ma dla Was wartość.
Trzymam kciuki, żeby nic już nie zginęło — bo takie archiwum to naprawdę kawał życia zapisany w obrazach.
-