Wspomnienia zapisane w naturze – jak je przechowujecie?
Są chwile, które zostają z nami na zawsze… Ciepły piasek pod stopami, słońce na skórze, cisza, wolność i ludzie, których się wtedy spotkało.
Część z nas zatrzymuje te momenty w zdjęciach i filmach. Ale co dalej? Czy chowacie je głęboko na dysku… czy może pielęgnujecie jak osobisty skarb?
Podzielcie się: jak organizujecie swoje materiały, czy wracacie do nich po latach, czy mają dla Was wartość sentymentalną, czy tylko dokumentacyjną.
Może ktoś z Was ma swój własny sposób na „powrót do tych chwil”?
-
- · naturecouple24
- ·
My staramy się dokonywać selekcji zdjeć na bieżąco a te naprawde udane, lub będące zapisem wyjątkowych wspomnień grupujemy by po czasie tworzyć fotoalbumy z każdych wypadów / wycieczek / wczasów. Nie tylko
tych naturystycznych ... zabawa przy tym przednia, a i wspomnienia odżywają gdy fotoalbum komponujemy po sezonie :)
-
- · Admin Celina
- ·
Bardzo fajne podejście :)
Właśnie to „tworzenie albumu po czasie” ma w sobie coś wyjątkowego — człowiek nie tylko przegląda zdjęcia, ale tak naprawdę jeszcze raz przeżywa cały wyjazd.
My mamy trochę podobnie, choć przyznam, że czasem ciężko nam się powstrzymać i już w trakcie wyjazdu robimy wstępną selekcję... To znaczy ja robię ?
Ale te „najlepsze z najlepszych” też zostawiamy sobie na spokojnie, na długie jesienne wieczory... wtedy dopiero zaczyna się magia wspomnień i segregowania materiałów.
Z biegiem czasu zauważyłam też, że coraz mniej liczy się „idealne zdjęcie”, a coraz bardziej to, co ono w sobie niesie — klimat miejsca, emocje, ludzie... czasem nawet te najbardziej spontaniczne kadry wygrywają z tymi „ustawianymi”.
A tak z ciekawości — jak to u Was wygląda od strony „technicznej”?
Trzymacie wszystko w jednym miejscu czy robicie kopie (np. na dyskach / w chmurze)?
I czy wracacie do starszych albumów po latach, czy raczej żyjecie tymi najnowszymi wspomnieniami?
My np. staramy się mieć do tego porządek, bo już raz prawie straciliśmy część materiałów i od tamtej pory trochę bardziej dmuchamy na zimne. Nic też nie trzymamy w sieci, żadne chmury, itp. Wszystko "w domu" ?
No i jeszcze jedno — robicie takie albumy bardziej „dla siebie”, czy zdarza Wam się do nich wracać razem z kimś (np. znajomymi z wyjazdów)? No my mamy z tym problem... chociaż teraz tak myślę, że... chyba już nie ?
-
- · BellaCoppia
- ·
My mamy zapisane na kompie....nawet ostatnio oglądaliśmy stare zdjęcia które już mają ponad 10 lat... wspomnienia fajne.
-
- · BellaCoppia
- ·
Ale też mamy 60 % zdjęć na jednym z portali..
-
- · FaniNatury
- ·
Mamy też w komputerze. A niektóre wywołane w albumie.
-
- · AlicjaPat88
- ·
My ogólnie mamy na dysku, troszkę się tego uzbierało ( 66 GB) zdjęć i filmów, ale od jakiegoś czasu ze swa razy do roku zamawiamy Cewe fotoksiążkę, miło się do tego wraca, o iele lepsze niz przeglądanie na telefonie:)
-
- · Leny&Lizia
- ·
Bardzo fajna sesja, i zazdroszczę pomysłu. Ja wychodziłem z duchem naturyzmu i unikałem zdjęć, nigdy mnie nie interesowały. A teraz żałuję bo mam wspomnienia w głowie , ale z czasem pamięć robi się ulotna. A teraz widzę jak ludzie wrzucają fajne sesje.. zmieniam nastawienie. Ulotne chwile niech będą jak fotka.
-
Bardzo dobrze rozumiem to podejście... w sumie jest w nim coś bardzo „czystego” – takie bycie tu i teraz, bez potrzeby zatrzymywania wszystkiego na zdjęciach.
Ale masz też rację - z czasem człowiek zaczyna trochę inaczej na to patrzeć. Wspomnienia w głowie są bezcenne, ale jednak potrafią się rozmywać... jedno zdjęcie potrafi nagle przywołać cały klimat chwili.
Myślę, że fajnie znaleźć taki swój balans :) Nie wszystko trzeba fotografować, nie każdą chwilę „łapać”, ale te wybrane — szczególne, ważne - warto czasem zatrzymać.
I najważniejsze: nic straconego :) Przed Tobą jeszcze masa takich momentów, które możesz uchwycić po swojemu - bardziej świadomie, może nawet z większą wartością niż kiedyś.