Komentarz do 'Czy religia i naturyzm naprawdę się wykluczają?'
  • Bardzo dziękuję za ten tekst, jest bardzo dobry! I do tego bardzo potrzebny. Jestem osobą wierzącą, a do tego ukończyłam studia teologiczne, jestem magistrem teologii, a mimo to przez długi czas szukałam odpowiedzi na pytanie o relację między sferą sacrum a naturystyczną wolnością. Choć kiedyś czułam wewnętrzne rozdarcie, dziś żyję w pełnej zgodzie ze sobą i to wcale nie jest konflikt, a wręcz przeciwnie, to może zbliżać do Boga. Uważam, że kluczem jest dostrzeżenie prawdy o ciele jako dziele Stwórcy, a nie jedynie obiekcie pożądania. A dziś tak to się najczęściej ukazuje. Niestety, wszechobecna hiperseksualizacja nagości w sieci sprawia, że prawdziwy naturyzm rozumiany jako styl życia i powrót do naturalności jest mylony z ekshibicjonizmem. 

    W internecie trudno nieraz to dostrzec, zwłaszcza gdy jest na każdym kroku ta hiperseksualizacja nagości. Wiele osób podaje się za naturystów, a nimi nie są. Prowadziłam kiedyś na instagramie profil o naturyzmie, ale byłam zmuszona usunąć. To ile dostawałam nagich "dziwnych" zdjęć od facetów, ile dziwnych propozycji, pokazało mi, że wielu osobom podającym się za naturystów chodzi tylko o seks i podniecenie. Te doświadczenia były bolesne i pokazały mi, jak wielu ludzi pod płaszczykiem naturyzmu szuka jedynie seksualnych bodźców. To smutne, bo naturyzm w swojej czystej formie jest całkowicie aseksualny. 

    Wiele osób przez to może mieć to rozdarcie, bo nawet ze zdrowym podejściem, gdy wejdziesz w internet to można spotkać takich dzikusów. I wtedy można zwątpić, o co tu chodzi, co to za ludzie, masakra... Trzeba dostrzec prawdę, że naturyzm to dostrzeganie piękna ciała, życia w zgodzie i jedności z naturą, a do tego zachowanie szacunku do ciała, do drugiego człowieka. Na prawdę to bardzo boli, że inni traktują cię jak rzecz, atakują dziwnymi komentarzami i propozycjami. Idzie zwariować wtedy. Także dziękuję za ten piękny i ważny tekst, bo to jest ogromne wsparcie dla takich osób jak ja :)

    Także wg mnie jak najbardziej można być osobą wierzącą, można chodzić do kościoła i jednocześnie być naturystą. Oczywiście o ile rozumie się, że nagość to stan naturalny, a nie zaproszenie do grzechu czy rozwiązłości. Dziękuję za odczarowanie tego tematu! :)