-
Nasza pierwsza wizyta w Destresso – 7.02.2025r.
Nasza pierwsza wizyta w Destresso zbiegła się, jak się okazało z pierwszą Biletowaną Nocą Saunową w tym obiekcie. Po nieco utrudnionym kontakcie w celu zakupu biletów, który jednak po wizycie w obiekcie jest zrozumiały, zakupiliśmy bilety i potwierdziliśmy nasz zapis na imprezę. Jako, że nie znaliśmy obiektu, przyjechaliśmy sporo wcześniej. Ponieważ nam się nie spieszyło, chwilę poobserwowaliśmy młyn jaki jest na recepcji. Recepcja przyprawia o zawrót głowy wystawionymi do sprzedaży ręcznikami, czapkami, ponczami i całą masą innych saunowych akcesoriów.
Na obiekt zostaliśmy bez najmniejszego problemu wpuszczeni sporo przed czasem i jako, że byliśmy pierwszy raz, zostaliśmy oprowadzeni po obiekcie przez sympatyczną barmankę i sunamistrzynię. Obiekt czysty, fajnie rozwiązany, ze sporą ilością, choć nie największych saun, oraz jacuzzi i wewnętrzna sauną eventową. Obiekt ma ciekawie usytuowaną wewnętrzną strefą wypoczynkową, ulokowaną nad saunami, a więc zapewniającą więcej niż komfort termiczny podczas wypoczynku. Spora ilość natrysków rozmieszczonych między innymi wśród saun, oraz możliwość skorzystania z wyjścia na zewnątrz gdzie oprócz największej sauny (zwanej Stodołą) znajdują się dwie strefy wypoczynku dla palących i niepalących, oraz basen z zimną wodą do schładzania. Duży, ale projektant trochę popłynął ze schodami wewnętrznymi więc w basenie trzeba mocno uważać.
Jak na pierwszą imprezę tego typu i w tym trybie, dopięli naprawdę fajnie, choć nie obyło się bez małych poślizgów. Przyjęto rozwiązanie, że na seanse jako pierwsze były wpuszczane kobiety. Impreza w zasadzie była dwu torowa. Oprócz pięciu głównych seansów prowadzonych przez Jarka Chomkę ,wraz z ojcem i młodym Wiktorem (małolat wymiatał), między nimi były również dostępne seanse dodatkowe w wewnętrznej saunie eventowej na dogrzanie (ludziska uciekali w trakcie). W przerwach między głównymi seansami dostępny był bar, poczęstunek w cenie biletu i woda bez ograniczeń. Fajne pokazy, fajne show i muzyka. Sporo ludzi machających jako uczestnicy, więc może to spowodowało, że na seansach dodatkowych można było w saunie leżeć. My odpuściliśmy jedynie dwa seanse dodatkowe. Oprócz spotkania z poznanymi tydzień wcześniej w Świątyni Ognia i Wody ludźmi z naszego miasta, zawarliśmy nowe ciekawe znajomości. Mimo, iż obiekt jest w całości beztekstylny, być może ze względu, że kobiet było sporo mniej, tylko nieliczne z nich korzystały z tej możliwości, ale co ciekawe mężczyźnie zachowywali się podobnie. Cóż mnie zawsze zadziwia w saunie owinięci szmatami, ale pod prysznic , do zimnej wody czy jacuzzi i tak wszyscy razem jak ich pan bóg stworzył, po co więc komplikować sobie życie? Podsumowując kolejna udana impreza.