Komentarz do 'Kiedy kamera jest niewidoczna, znika też zgoda?'
  • Dziękuję za kolejny bardzo rozsądny głos w dyskusji 😊

    I właśnie ten przykład z robieniem sobie własnych zdjęć świetnie pokazuje, że w praktyce nie wszystko da się sprowadzić do prostego „zdjęcie = złamanie zasad”. Czasami ktoś chce po prostu zachować swoje wspomnienia, a druga osoba może zupełnie przypadkiem znaleźć się gdzieś daleko w tle. Trudno wtedy mówić o celowym fotografowaniu kogokolwiek.

    Z drugiej strony rozumiem też Waszą uwagę dotyczącą plecaka z kamerą czy okularów z kamerą. Tutaj pojawia się zupełnie inne odczucie, bo nie mamy już przypadkowego uchwycenia kogoś w tle, tylko urządzenie, które może pozwalać na rejestrowanie obrazu w sposób praktycznie niezauważalny dla otoczenia.

    I chyba właśnie ta różnica jest dla mnie w całej dyskusji najciekawsza:

    przypadkowo znaleźć się w czyimś kadrze — to jedno, a nie wiedzieć nawet, że jesteśmy w zasięgu kamery — to coś zupełnie innego.

    Co do intencji osoby korzystającej z takiego sprzętu — tutaj rzeczywiście trudno zaglądać komuś do głowy. 😊 Możemy tylko oceniać sytuację i próbować stworzyć takie zasady, żeby nie trzeba było zgadywać cudzych zamiarów, aby czuć się bezpiecznie.

    I chyba właśnie po to są regulaminy miejsc naturystycznych — nie dlatego, że zakładamy z góry złe intencje wszystkich, tylko dlatego, że chcemy ustalić jasne granice, których każdy może się trzymać.

    Dzięki za podzielenie się własnym doświadczeniem ❤️ Takie właśnie konkretne przykłady są tutaj bardzo wartościowe.

    I zachęcamy oczywiście kolejne osoby do wypowiedzi — czy Waszym zdaniem plecak z kamerą albo okulary z kamerą powinny być traktowane inaczej niż zwykły telefon czy aparat? Jestem bardzo ciekawa, gdzie inni postawiliby tę granicę. 😊

    Reklama