Celina pozwól że podzielę się swoimi obserwacjami i przemyśleniami dlaczego ludzie przestają angażować się w komentarze jak i inne aktywności związane z czytaniem jak i pisaniem oraz jaka jest różnica pomiędzy tymi czynnościami vs oglądanie obrazu/ filmu.
Moim skromnym i nie liczącym się zdaniem ? tego typu zachowania nie można podpiąć tylko pod jedną przyczynę bo to złożone zachowanie natomiast jedno z zachowań prowadzi do takich wyników jakie odpisujesz czyli brak ruchu w formie pisanej.
Na wstępie zaznaczam że nie chce nikogo obrazić to tylko analiza moich obserwacji która mówi raczej jednogłośnie że ludzie nie chcą się męczyć i to nie fizycznie a psychicznie a to zasługa niestety obecnych środków masowego przekazu jakim jest telewizja i Internet.
Cofając się do czasów w moim przypadku do moich dziadków to w telewizji były 3 kanały telewizyjne w wyznaczonych godzinach i koniec, żadnego internetu, żadnego innego wizyjnego medium a teraz wszędzie wszystko wyświetla obrazy a coraz mniej treści pisanej. Dlaczego? Bo oglądanie obrazów daje do mózgu natychmiastową nagrodę a czytanie materiału bez obrazu męczy w taki sposób że trwa dłużej, opisaną treść trzeba umieć sobie jeszcze zwizualizować w głowie a to niestety wysiłek na który nie wszyscy są gotowi.
Media przekazując obraz pokazują go wszystkim takim jak dokładnie chcą a po przeczytaniu artykułu każdy odbiorca na podstawie swoich paradygmatów wizualizuje zupełnie inny obraz.
Zastanawiam się ile osób przeglądających wątłej jakości filmy na FB, insta, tik toku poświęca czasu na przeczytanie książki, jakiejkolwiek książki a dlaczego? czym się różni 1 h dziennie poświęcona na przewijanie filmików od przeczytania kilkunastu stron książki ano tym że czytanie po prostu i fizycznie" BOLI". Przecież godzina to godzina.
Nie ćwicząc czytania tracimy zasób słów a słowa są potrzebne do pisania a jak brak słów do pisania to jak mają się pojawiac komentarze.
Dlatego uważam że chcąc nie chcąc historia zatacza koło i wracamy do ery jaskiniowców ryjących grafiki na ścianach jaskiń, może to śmieszne ale tak jak to widzę.
Widzę to też w zakładach pracy patrząc na instrukcje stanowisko we jak są tworzone, widać to w instrukcjach jak kupujesz jakieś najprostsze urządzenie, wszędzie są obrazki a treści prawie nic.
Kolejnym punktem jest to że nie wszyscy nawet ci którzy zniosą ten ból czytania i pisania? chcą się ujawniać ponieważ ich uczestnictwo w jakieś grupie o nieco innej kulturze może zostać opacznie odebrane dlatego też Wola się nie ujawniać czy to wizerunkowo czy w komentarzach a z czego to wynika ano z braku otwartej komunikacji.
Tak jak w jednym z artykułów ktoś napisał że pani pochwaliła się koleżankom że opala się toples a jej mąż nago i koleżanki zdębiały. A co dziwnego w nagosci ? nasze niedoskonałe ciała ? więc zapytam gdzie jest jedyny i słuszny wzornik kobiecego i męskiego ciała?
Można by jeszcze więcej pisać ale mogło by się to przeciągnąć i być dłuższe niż sam artykuł więc kończe i pozdrawiam ❤️
Dziękuję Ci za ten komentarz — naprawdę. Widać, że włożyłeś w niego dużo refleksji i uważności, a takie głosy są dla tej społeczności bardzo cenne ❤️
Poruszyłeś kilka ważnych wątków i myślę, że wiele osób może się w nich odnaleźć. Rzeczywiście — świat bardzo przyspieszył, a forma przekazu się zmieniła. Obraz stał się „łatwiejszy”, szybszy, bardziej natychmiastowy. Czytanie i pisanie wymagają czegoś więcej: chwili zatrzymania, skupienia, a czasem też odwagi, żeby ubrać swoje myśli w słowa i… pokazać je innym.
Bardzo trafne jest też to, co napisałeś o „niechęci do wysiłku psychicznego” — choć ja powiedziałabym może trochę łagodniej: o zmianie nawyków. Ludzie przyzwyczaili się do innego tempa i formy odbioru. To nie zawsze oznacza brak chęci, czasem po prostu brak przestrzeni albo nawyku.
I niezwykle ważny punkt, który poruszyłeś na końcu — kwestia obawy przed oceną. To coś, co widzę bardzo często. Wiele osób czyta, obserwuje, ale nie komentuje, bo nie chce się „ujawniać” albo obawia się reakcji otoczenia. I to dotyczy nie tylko naturyzmu, ale tutaj jest szczególnie widoczne.
Dlatego takie komentarze jak Twój są podwójnie ważne — bo przełamują tę ciszę i pokazują, że można mówić otwarcie, spokojnie i z szacunkiem.
A co do Twojej refleksji o „powrocie do obrazów” — jest w tym coś symbolicznego i trochę przewrotnego… ale może też nie wszystko jest takie czarno-białe. Może chodzi o znalezienie równowagi — między obrazem a słowem, między szybkim odbiorem a głębszą refleksją.
Jeszcze raz dzięki za Twój głos. Takie dyskusje budują coś więcej niż tylko „ruch w komentarzach” — budują prawdziwą społeczność :)
Celina przez to że już trochę czasu chodzę po tej ziemi wiem na pewno że za zrozumienie przekazywanej informacji drugiej osobie odpowiedzialny jest ten który informację przekazuje a nie ten który ja odbiera dlatego tez ja na pewne tematy jestem jak viking w połączeniu z meblami z IKEA czyli siekierą ciosany. Więc jeśli uważam że wysiłek umysłowy komuś sprawia ból to nie chcę używać zmiękczeń i owijania w bawełnę bo tak jest bardziej poprawnie. Ale to również nie znaczy że nie szanuję Twojej sugestii odnośnie tego że Ty użyła byś innego określenia, i to jest właśnie fajne w komentarzach i ogólnie wyrażania siebie poprzez pisanie. Na obrazkach nawet najładniejszych, najseksowniejszych i jakkolwiek naj naj to nadal obrazek który wszyscy widzą jednakowo i nikt nic nie powie czy nie napisze. W informacjach które przekazuje poprzez komentarz staram się to robić w taki sposób żeby informacja była czytelną ale nie obraźliwa ponieważ obrażenie nic dobrego nie wnosi w rozmowę.
Myślę też że obecnie ludzie zdecydowanie wolą wizualna cześć przekazywania informacji ponieważ łatwiej też ja stworzyć i udostępniać szerokiej publiczności niż kiedyś. Mówię np i telefonach, kamerkach, i jak że innych możliwościach wykazywania się twórczo pod względem tego co dobrze łapie na internetach. Przypuszczam że pamiętasz czasy kiedy biegło się po wczasach czy imprezie do fotografa żeby wywołać film z aparatu a cała droga to była jedna wielka emocja czy film się nie naświetli. Dziś klik może dwa i w kilka sekund i Twoim "dziele" może wiedzieć cały świat i to również jest fajne ale brak tu pewnych emocji które mamy zakodowane, my myślę ludzie z lat 80 do 90 może do 00.
Im bliżej obecnych czasów tym mniej pisania a więcej oglądania. Tak dla porównania zobacz ilu mamy twórców cyfrowych produkujących różnego rodzaje filmy a ilu mamy pisarzy. Teraz może ai trochę zmieni ten trend bo również łatwiej jest zrobić dobry prompt i wygenerować jakaś historyjkę niż samemu ją skrobać ale pytanie czy ktoś to przeczyta i skomentuje.
Zgodzę się na pewno z Tobą w tym stwierdzeniu że skoro jesteśmy w takiej społeczności czy innej powinniśmy brać czynny udział w rozmowach, komentowaniu ale szczerze i bez hamówy (bo tego nie toleruję) ponieważ każdy komentarz, każde słowo czy emotka to jest paliwo dla tego który poświęcił swoje czas na zrobienie zdjęcia, może czegoś poprawienia, udostępnienia go tutaj, opisania co autor miał na myśli przekazując to zdjęcie szerszej publiczności. Wiele ładnych zdjęć kobiet i mężczyzn jest tu pokazanych ale niestety brak interakcji między społecznością.
Mała prośba dla wszystkich czytających mój komentarz, kliknijcie w albumy osób które udostępniają zdjęcia i napiszcie co myślicie o zdjęciu, o osobie na zdjęciu, o drugim planie a może pierwszym zależy co autor zdjęcia chciał pokazać. To pozwoli uruchomić relacje mniej lub bardziej koleżeńskie ale jednak relacje. A z czasem myślę pojawi się więcej zdjęć i więcej komentarzy a nasza Adminka dostanie jeszcze więcej wiatru pod spódnicę :) i będzie weselnej. Dlatego komentujecie, piszcie a ból z czasem minie.
Widzę, że masz bardzo konkretny sposób patrzenia na komunikację — i w sumie to jest w tym sporo prawdy :) Jeśli ktoś coś przekazuje, to rzeczywiście bierze odpowiedzialność za to, jak to wybrzmi.
I powiem Ci szczerze — ja naprawdę doceniam tę Twoją „bezpośredniość jak z siekiery” :) Bo ona ma jedną dużą zaletę: jest autentyczna. A autentyczność w dzisiejszych czasach to coś, czego często brakuje.
Z drugiej strony… ja chyba jestem z tej drugiej strony barykady :) Lubię zostawić trochę przestrzeni, złagodzić czasem przekaz, żeby więcej osób miało odwagę się odezwać. Bo nie każdy ma taką „grubszą skórę” i dla niektórych pierwszy komentarz to już jest mały krok poza strefę komfortu.
I myślę, że właśnie w tym jest siła — że możemy się różnić w sposobie mówienia, a nadal się rozumieć i szanować. Dokładnie tak, jak to pokazałeś w swoim komentarzu.
Bardzo podoba mi się też to, co napisałeś o komentowaniu zdjęć i budowaniu relacji. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Bo bez tego ta społeczność faktycznie staje się tylko „miejscem do oglądania”, a nie do bycia razem.
Ja od siebie dorzucę tylko jedną rzecz — zachęcam do szczerości, ale takiej, która buduje, a nie zamyka. Bez „hamówy” w sensie autentyczności — tak. Bez szacunku — już niekoniecznie :)
A „wiatr pod spódnicę” przyjmuję z uśmiechem :) I obiecuję — będę robić wszystko, żeby było tu coraz więcej życia, rozmów i tej dobrej energii, o której piszesz.
Dzięki za Twój głos. Takie komentarze naprawdę coś tutaj uruchamiają
Celina pozwól że podzielę się swoimi obserwacjami i przemyśleniami dlaczego ludzie przestają angażować się w komentarze jak i inne aktywności związane z czytaniem jak i pisaniem oraz jaka jest różnica pomiędzy tymi czynnościami vs oglądanie obrazu/ filmu.
Moim skromnym i nie liczącym się zdaniem ? tego typu zachowania nie można podpiąć tylko pod jedną przyczynę bo to złożone zachowanie natomiast jedno z zachowań prowadzi do takich wyników jakie odpisujesz czyli brak ruchu w formie pisanej.
Na wstępie zaznaczam że nie chce nikogo obrazić to tylko analiza moich obserwacji która mówi raczej jednogłośnie że ludzie nie chcą się męczyć i to nie fizycznie a psychicznie a to zasługa niestety obecnych środków masowego przekazu jakim jest telewizja i Internet.
Cofając się do czasów w moim przypadku do moich dziadków to w telewizji były 3 kanały telewizyjne w wyznaczonych godzinach i koniec, żadnego internetu, żadnego innego wizyjnego medium a teraz wszędzie wszystko wyświetla obrazy a coraz mniej treści pisanej. Dlaczego? Bo oglądanie obrazów daje do mózgu natychmiastową nagrodę a czytanie materiału bez obrazu męczy w taki sposób że trwa dłużej, opisaną treść trzeba umieć sobie jeszcze zwizualizować w głowie a to niestety wysiłek na który nie wszyscy są gotowi.
Media przekazując obraz pokazują go wszystkim takim jak dokładnie chcą a po przeczytaniu artykułu każdy odbiorca na podstawie swoich paradygmatów wizualizuje zupełnie inny obraz.
Zastanawiam się ile osób przeglądających wątłej jakości filmy na FB, insta, tik toku poświęca czasu na przeczytanie książki, jakiejkolwiek książki a dlaczego? czym się różni 1 h dziennie poświęcona na przewijanie filmików od przeczytania kilkunastu stron książki ano tym że czytanie po prostu i fizycznie" BOLI". Przecież godzina to godzina.
Nie ćwicząc czytania tracimy zasób słów a słowa są potrzebne do pisania a jak brak słów do pisania to jak mają się pojawiac komentarze.
Dlatego uważam że chcąc nie chcąc historia zatacza koło i wracamy do ery jaskiniowców ryjących grafiki na ścianach jaskiń, może to śmieszne ale tak jak to widzę.
Widzę to też w zakładach pracy patrząc na instrukcje stanowisko we jak są tworzone, widać to w instrukcjach jak kupujesz jakieś najprostsze urządzenie, wszędzie są obrazki a treści prawie nic.
Kolejnym punktem jest to że nie wszyscy nawet ci którzy zniosą ten ból czytania i pisania? chcą się ujawniać ponieważ ich uczestnictwo w jakieś grupie o nieco innej kulturze może zostać opacznie odebrane dlatego też Wola się nie ujawniać czy to wizerunkowo czy w komentarzach a z czego to wynika ano z braku otwartej komunikacji.
Tak jak w jednym z artykułów ktoś napisał że pani pochwaliła się koleżankom że opala się toples a jej mąż nago i koleżanki zdębiały. A co dziwnego w nagosci ? nasze niedoskonałe ciała ? więc zapytam gdzie jest jedyny i słuszny wzornik kobiecego i męskiego ciała?
Można by jeszcze więcej pisać ale mogło by się to przeciągnąć i być dłuższe niż sam artykuł więc kończe i pozdrawiam ❤️
Dziękuję Ci za ten komentarz — naprawdę. Widać, że włożyłeś w niego dużo refleksji i uważności, a takie głosy są dla tej społeczności bardzo cenne ❤️
Poruszyłeś kilka ważnych wątków i myślę, że wiele osób może się w nich odnaleźć. Rzeczywiście — świat bardzo przyspieszył, a forma przekazu się zmieniła. Obraz stał się „łatwiejszy”, szybszy, bardziej natychmiastowy. Czytanie i pisanie wymagają czegoś więcej: chwili zatrzymania, skupienia, a czasem też odwagi, żeby ubrać swoje myśli w słowa i… pokazać je innym.
Bardzo trafne jest też to, co napisałeś o „niechęci do wysiłku psychicznego” — choć ja powiedziałabym może trochę łagodniej: o zmianie nawyków. Ludzie przyzwyczaili się do innego tempa i formy odbioru. To nie zawsze oznacza brak chęci, czasem po prostu brak przestrzeni albo nawyku.
I niezwykle ważny punkt, który poruszyłeś na końcu — kwestia obawy przed oceną. To coś, co widzę bardzo często. Wiele osób czyta, obserwuje, ale nie komentuje, bo nie chce się „ujawniać” albo obawia się reakcji otoczenia. I to dotyczy nie tylko naturyzmu, ale tutaj jest szczególnie widoczne.
Dlatego takie komentarze jak Twój są podwójnie ważne — bo przełamują tę ciszę i pokazują, że można mówić otwarcie, spokojnie i z szacunkiem.
A co do Twojej refleksji o „powrocie do obrazów” — jest w tym coś symbolicznego i trochę przewrotnego… ale może też nie wszystko jest takie czarno-białe. Może chodzi o znalezienie równowagi — między obrazem a słowem, między szybkim odbiorem a głębszą refleksją.
Jeszcze raz dzięki za Twój głos. Takie dyskusje budują coś więcej niż tylko „ruch w komentarzach” — budują prawdziwą społeczność :)
Celina przez to że już trochę czasu chodzę po tej ziemi wiem na pewno że za zrozumienie przekazywanej informacji drugiej osobie odpowiedzialny jest ten który informację przekazuje a nie ten który ja odbiera dlatego tez ja na pewne tematy jestem jak viking w połączeniu z meblami z IKEA czyli siekierą ciosany. Więc jeśli uważam że wysiłek umysłowy komuś sprawia ból to nie chcę używać zmiękczeń i owijania w bawełnę bo tak jest bardziej poprawnie. Ale to również nie znaczy że nie szanuję Twojej sugestii odnośnie tego że Ty użyła byś innego określenia, i to jest właśnie fajne w komentarzach i ogólnie wyrażania siebie poprzez pisanie. Na obrazkach nawet najładniejszych, najseksowniejszych i jakkolwiek naj naj to nadal obrazek który wszyscy widzą jednakowo i nikt nic nie powie czy nie napisze. W informacjach które przekazuje poprzez komentarz staram się to robić w taki sposób żeby informacja była czytelną ale nie obraźliwa ponieważ obrażenie nic dobrego nie wnosi w rozmowę.
Myślę też że obecnie ludzie zdecydowanie wolą wizualna cześć przekazywania informacji ponieważ łatwiej też ja stworzyć i udostępniać szerokiej publiczności niż kiedyś. Mówię np i telefonach, kamerkach, i jak że innych możliwościach wykazywania się twórczo pod względem tego co dobrze łapie na internetach. Przypuszczam że pamiętasz czasy kiedy biegło się po wczasach czy imprezie do fotografa żeby wywołać film z aparatu a cała droga to była jedna wielka emocja czy film się nie naświetli. Dziś klik może dwa i w kilka sekund i Twoim "dziele" może wiedzieć cały świat i to również jest fajne ale brak tu pewnych emocji które mamy zakodowane, my myślę ludzie z lat 80 do 90 może do 00.
Im bliżej obecnych czasów tym mniej pisania a więcej oglądania. Tak dla porównania zobacz ilu mamy twórców cyfrowych produkujących różnego rodzaje filmy a ilu mamy pisarzy. Teraz może ai trochę zmieni ten trend bo również łatwiej jest zrobić dobry prompt i wygenerować jakaś historyjkę niż samemu ją skrobać ale pytanie czy ktoś to przeczyta i skomentuje.
Zgodzę się na pewno z Tobą w tym stwierdzeniu że skoro jesteśmy w takiej społeczności czy innej powinniśmy brać czynny udział w rozmowach, komentowaniu ale szczerze i bez hamówy (bo tego nie toleruję) ponieważ każdy komentarz, każde słowo czy emotka to jest paliwo dla tego który poświęcił swoje czas na zrobienie zdjęcia, może czegoś poprawienia, udostępnienia go tutaj, opisania co autor miał na myśli przekazując to zdjęcie szerszej publiczności. Wiele ładnych zdjęć kobiet i mężczyzn jest tu pokazanych ale niestety brak interakcji między społecznością.
Mała prośba dla wszystkich czytających mój komentarz, kliknijcie w albumy osób które udostępniają zdjęcia i napiszcie co myślicie o zdjęciu, o osobie na zdjęciu, o drugim planie a może pierwszym zależy co autor zdjęcia chciał pokazać. To pozwoli uruchomić relacje mniej lub bardziej koleżeńskie ale jednak relacje. A z czasem myślę pojawi się więcej zdjęć i więcej komentarzy a nasza Adminka dostanie jeszcze więcej wiatru pod spódnicę :) i będzie weselnej. Dlatego komentujecie, piszcie a ból z czasem minie.
Widzę, że masz bardzo konkretny sposób patrzenia na komunikację — i w sumie to jest w tym sporo prawdy :) Jeśli ktoś coś przekazuje, to rzeczywiście bierze odpowiedzialność za to, jak to wybrzmi.
I powiem Ci szczerze — ja naprawdę doceniam tę Twoją „bezpośredniość jak z siekiery” :) Bo ona ma jedną dużą zaletę: jest autentyczna. A autentyczność w dzisiejszych czasach to coś, czego często brakuje.
Z drugiej strony… ja chyba jestem z tej drugiej strony barykady :) Lubię zostawić trochę przestrzeni, złagodzić czasem przekaz, żeby więcej osób miało odwagę się odezwać. Bo nie każdy ma taką „grubszą skórę” i dla niektórych pierwszy komentarz to już jest mały krok poza strefę komfortu.
I myślę, że właśnie w tym jest siła — że możemy się różnić w sposobie mówienia, a nadal się rozumieć i szanować. Dokładnie tak, jak to pokazałeś w swoim komentarzu.
Bardzo podoba mi się też to, co napisałeś o komentowaniu zdjęć i budowaniu relacji. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Bo bez tego ta społeczność faktycznie staje się tylko „miejscem do oglądania”, a nie do bycia razem.
Ja od siebie dorzucę tylko jedną rzecz — zachęcam do szczerości, ale takiej, która buduje, a nie zamyka. Bez „hamówy” w sensie autentyczności — tak. Bez szacunku — już niekoniecznie :)
A „wiatr pod spódnicę” przyjmuję z uśmiechem :) I obiecuję — będę robić wszystko, żeby było tu coraz więcej życia, rozmów i tej dobrej energii, o której piszesz.
Dzięki za Twój głos. Takie komentarze naprawdę coś tutaj uruchamiają