• Więcej

Bakłażankowy Październik vol1 - Grzanki pod Łowiczem

mmllcphpxuae49t3nwacvqqszfktpftl.jpgLato 2026 jakie było, wszyscy wiemy, ale było. Promyków słońca człowiek gdzieś choć trochę pozażywał. Cóż, mamy jednak jesień, która na dodatek coraz częściej pokazuje nam swą szarą odsłonę. Pierwszy weekend 2 – 4 października zapowiadał się z tą złota odsłoną. Okazało się, że w sumie w niedalekich Grzankach pod Łowiczem u Arcziego ma być Ola Grotkowska, więc chęć poznania nowego miejsca, oraz możliwość spotkania się z Olą znacząco ułatwiły nam decyzję. Jedziemy do Arcziego odwiedzić Grzanki na co zresztą umówiliśmy się z nim już w poniedziałek w Saunowym Zaciszu. Tyle tylko, że to piątek, a co zresztą weekendu? Gdy tak kombinowaliśmy czy zawitać do Turzy na golasowanie, a może do Świątyni bo co prawda ma być słoneczko ale noce już zimne. W czwartek nieoczekiwanie na Facebooku ukazał się post Alonki Naumczyk, że w sobotę będzie w Saunie Parole. Całkiem niedawno poznaliśmy Kasię i Jarka niezwykle sympatycznych właścicieli Sauny Parole, której to miejscówki również byliśmy mocno ciekawi. Tyle tylko, że przecież Parole są od nas tak daleko. Chęć spotkania się po naprawdę długim czasie z Alonką, wzmocniona ciekawością Sauny Parole doprowadziła do sprawdzenia jak daleko jest z Grzanek pod Łowiczem do Paroli i okazało się, że wcale nie tak daleko. Od tego momentu weekend zaczął układać się praktycznie sam, a mianowicie : piątek Grzanki pod Łowiczem, gdzie również zanocowaliśmy, sobota Sauna Parole, a pomiędzy jest Suntago o którym różne opinie słyszeliśmy ale nie byliśmy, więc jak to mówią być obok, mieć czas i nie odwiedzić byłby to grzech, a my przecież mamy ich już dość sporo na sumieniu więc stwierdziliśmy, że nie będziemy kolejnego dokładać. W niedzielę mieliśmy zawitać do Turzy gdzie w weekend zebrała się fajna ekipa, a i pogoda miała dopisać.

Nadszedł zatem piątek drugi października, wyjątkowo tym razem nie byliśmy przygotowani, więc szybkie pakowanki ekwipunku saunowego, jakieś szybkie korytko i w długą drogę co by zdążyć. Droga od nas jak się okazje mimo, że nie koniecznie autostradą, jest naprawdę elegancka. Ostatnie może dziesięć, czy piętnaście kilometrów od Łowicza troszkę wąska. Dobrze, że Artur przesłał nam zdjęcie gdzie skręcić już na samą posesję bo moglibyśmy je przeoczyć. Od drogi zwykły domek z ogródkiem, którym zresztą jest, ale co Artur powyczyniał na podwórku i w budynkach gospodarczych. Miejsce jest przerobione ze zwykłego gospodarstwa na wsi typu ulicówka, posiadające sąsiadów bezpośrednio z jednej strony oraz po drugiej stronie ulicy. Na posesji jest całkiem sporo miejsca do parkowania. Między budynkami podwórko z trawą na której znajduje się miejsce ogniskowo / grillowe z ławami do siedzenia, natomiast dokoła znajduje się dość szeroka opaska wykonana z ręcznie formowanego w kamienie betonu. Z jednej strony w dość niestety niskich budynkach, co szczególnie latem może przeszkadzać wstydliwym gdyż nie osłania podwórka przed wzrokiem sąsiadów znajduje się mała sauna, prysznice i basen, a w pasie komunikacyjnym przed, basenik do schładzania przed którym znajduje się też zadaszona altana. Na przeciwko w starym budynku gospodarczym znajduje się duża na trzydzieści osób sauna eventowa, Budynek ten jest ciekawie rozplanowany. Posiada wydzielona przestrzeń dla saunamistrzów oraz sporych rozmiarów przedsionek z którego po jednej stronie jest wejście do pryszniców i toalet a po drugiej do sauny. Takie rozplanowanie budynku i przestrzeń która jest zapewniona pozwala na szybkie spłukanie potu po saunie i daje komfort nawet tym wstydliwym. Podwórko zamyka dawna stodoła z garażami znajdująca się naprzeciwko domu, a w której umieszczona jest część wypoczynkowa, oraz szatnia. Szatnia jest duża przestronna z naprawdę dużymi i tu zaskoczenie półkami nie szafkami. Cóż, jak się okazuje to rozwiązanie super się sprawdza dając dodatkową przestrzeń zarówno na samych półkach z których swobodnie może coś wystawać, to jeszcze w pomieszczeniu, którego obszar nie jest zagarniany przez otwierane drzwi szafek. Wypoczywalnia w której znajdował się poczęstunek owocowo ciastowo kanapkowy, konkretny ze stołami i krzesłami ma zostać niebawem jeszcze powiększona. Tyle o miejscu w które Artur wraz z żoną włożyli masę pracy i serca, co naprawdę tam widać.

My nie znając drogi, ale i chcąc poznać miejsce byliśmy, jak by to ując dość wcześnie, natomiast reszta saunujących zjeżdżała się niemal na ostatnią chwilę. Krótko przed rozpoczęciem imprezy przyjechała i Ola wraz z ekipą. Nasza obecność w Grzankach pod Łowiczem u Arcziego była kompletnym zaskoczeniem dla Oli, ponieważ nie byliśmy kojarzeni z tym miejscem. Jednak wydany przez Olę okrzyk, szeroki uśmiech, oraz uściski na przywitanie pozwalają nam zaryzykować stwierdzenie, że się ucieszyła na nasz widok. Po krótkiej rozmowie na początek poszła się przygotowywać do występów.

Pierwszy seans wieczorku poprowadził Artur, jak sam stwierdził taki sobie klasyczek, a my dodamy idealny wręcz na rozgrzewkę. Była fajna muzyczka, miłe zapachy i dobrze rozprowadzane ciepełko, taki delikatny, przyjemny wstęp.

Drugi seans poprowadziła Ola, rozpoczynając obłędnie pachnącym kadzidłem z Omanu. Jak zawsze na seansach Oli odpowiednio dobrana muzyka i świetna kompozycja zapachowa, poparta otulającym saunowiczów ciepełkiem i podkreślona świetnym tańcem.

Na trzecim seansie prócz Artura zaprezentował się jego brat Damian. Chłopaki zrobili porządne show, w trakcie którego schłodzili nieco saunujących okładając i rzucając w nich lodem, co nie wiedzieć z jakiego powodu u niektórych powodowało wydawanie dziwnych dźwięków.

Czwarty seans należał do Oli i Artura, który zaczęli razem przerzucając sobie widowiskowo ręcznik. Drugie polanie należało do Artura, a trzecie do Oli, podczas których solidnie rozprowadzali ciepełko po saunie. Podczas czwartego polania ponownie wystąpili razem ponownie wymieniając się ręcznikiem, oraz machając synchronicznie,

Piąty seans stanowił rundę finałową podczas której były trzy piosenki po cztery minuty. Podczas tego seansu wystąpił Artur, Damian i Ola. Tym razem nastąpiło konkretne grzanie podczas którego Ola wykorzystała również wachlarze i wskazówki udzielane przez Artura. Po kolejnym lodowym orzeźwieniu, Artur rzucił hasłem – „No to teraz wygaszamy piec”, po którym mniej ciepłolubna część saunujących przytomnie ją opuściła. Było naprawdę fajnie cieplutko. Na samiutki koniec przed snem, jak już wszyscy sobie pojechali my wraz Arturem wleźliśmy sobie jeszcze do sauny się ugrzać i pogadać na rożne oczywiście około saunowe tematy.

Podczas tego wieczorku saunujący panowie w większości siedzieli na ręcznikach a panie w ręcznikach, lecz być może było to związane z faktem, że spora część pań była pierwszy raz na pewno w tym obiekcie, a i chyba pierwszy raz na saunach, więc nie ma co się czepiać. W każdym razie nie było strojów co było ewidentnie widać pod prysznicami. My oczywiście po prysznicu chłodziliśmy się powietrzem, będąc praktycznie cały czas nago, co nikomu nie przeszkadzało.

Podsumowując obiekt rozpoznany z możliwością noclegu po uprzednim dogadaniem tego z Arturem. Mieliśmy również okazje poznać żonę Artura, która podobnie jak on jest przemiłą osobą, mającą niewątpliwie wpływ na klimat tego miejsca, które możemy polecić, jako warte odwiedzenia.

Sobotni poranek przywitał nas pięknym słoneczkiem. Po ogarnięciu się i pysznym śniadanku przyszykowanym przez Michalinę, udaliśmy się w dalszą część naszej wyprawy, a więc do Suntago. Dalszej części szukaj w wątku Bakłażankowy Październik vol2 - SUNTAGO PARK OF POLAND

Załączniki
Odpowiedzi (1)
    • Kochane Bakłażanki! 😊

      No i znowu dostaliśmy od Was taką porcję relacji, że spokojnie można sobie przy niej zaplanować niejedną weekendową wyprawę! 😁

      Przede wszystkim ogromne podziękowania za tak obszerny i szczegółowy opis wizyty w Grzankach. Naprawdę miło się to czyta, zwłaszcza że nie ograniczacie się do krótkiego stwierdzenia, czy było fajnie, ale zabieracie nas ze sobą w całą tę podróż – od planowania wyjazdu, przez poznawanie miejsca, aż po poszczególne seanse i wieczorne rozmowy.

      Bardzo się cieszę, że mieliście okazję poznać Grzanki, zobaczyć, ile pracy włożono w przygotowanie tego miejsca i przede wszystkim spędzić tam miły wieczór. Dziękuję również za wszystkie ciepłe słowa pod adresem gospodarzy, saunamistrzów i samego obiektu. Myślę, że dla osób, które wkładają tyle serca w tworzenie takich miejsc, takie opinie są naprawdę najlepszą nagrodą.

      Uśmiechnęłam się też przy opisie poszczególnych seansów, szczególnie przy lodowych niespodziankach i tajemniczych dźwiękach wydawanych przez niektórych uczestników. 😂 Jak widać, nie samym ciepełkiem człowiek żyje!

      A tak zupełnie poważnie, bardzo doceniam również Wasze praktyczne obserwacje. Takie szczegóły, jak układ pomieszczeń, szatnia, zaplecze czy możliwości noclegowe, są dla innych użytkowników naprawdę przydatne. Dzięki Wam mogą poznać miejsce nie tylko oczami gospodarza, ale przede wszystkim osób, które faktycznie je odwiedziły.

      I jeszcze jedno… Muszę przyznać, że Wasza aktywność na portalu robi na mnie coraz większe wrażenie. Cztery osobne relacje z kilku zaledwie dni października który co dopiero się zaczął? To już nie jest zwykłe dzielenie się wrażeniami, to niemal bakłażankowa kronika podróżnicza! 😁 Bardzo się cieszę, że chcecie poświęcać swój czas na takie opisy i dzielić się nimi z całą społecznością.

      Mam nadzieję, że nie zabraknie Wam zapału do kolejnych wypraw i kolejnych opowieści. A my z przyjemnością będziemy je czytać!

      Pozdrawiamy serdecznie i oczywiście czekamy na kolejne części Waszej październikowej przygody! ❤️ A ja tymczasem zabieram się do przeczytania kolejnej Waszej relacji, którą dzisiaj umieściliście. Toż to siok!‍

      ‍
      Zaloguj się lub Załóż konto aby zobaczyć lub skomentować tę treść.
      Reklama