• Więcej

Bakłażankowy Październik vol2 - SUNTAGO PARK OF POLAND

x5rdfj5qc7qaambqxwaa2hqttrmtqrxc.jpg

Po wizycie w Grzankach pod Łowiczem (opis w wątku Bakłażankowy Październik vol1 - Grzanki pod Łowiczem), sobotni poranek przywitał nas pięknym słoneczkiem. Po ogarnięciu się i pysznym śniadanku przyszykowanym przez Michalinę, udaliśmy się w dalszą część naszej wyprawy, a więc do Suntago.

Mieliśmy po drodze zajrzeć do Nieborowa, lecz coś nam nie wyszło, więc zamiast zwiedzać Park Romantyczny w Arkadii spędziliśmy nieco mniej romantyczne dwie godzinki w holu Suntago. Mając niezwykłe szczęście trafiliśmy na awarię systemu, która skutkowała tym, że przez dobre pierwsze półtorej godziny nikogo nie wpuszczano, po czym po kolei zaczęli uruchamiać kasy, więc już po dwóch godzinach czekania udało nam się Przekroczyć bramki i wejść. Jak słyszeliśmy od stałych bywalców taka sytuacja miała miejsce pierwszy raz i wszyscy byli mocno zdziwieni, gdyż jak twierdzili nawet w weekendy nie ma tam kolejek do wejścia. Chcieliśmy zobaczyć więc cóż było robić. Dostaliśmy opaski na szatnie przy strefie relaksu 16+. Zajęliśmy szafki, przebraliśmy się w stroje i poszliśmy zwiedzać obiekt. Jako, że najbliżej mieliśmy do strefy relaksu 16+ od niej też zaczęliśmy. Cóż, nie można powiedzieć obiekt robi wrażenie, wewnątrz ciepło a nawet gorąco, masa leżaków, sporo stref gastronomicznych i mniejszych basenów różnego autoramentu. Można sobie wypłynąć na zewnątrz , by oddać się hydromasażom, lub wyjść z wody by poopalać się na leżaczku. Całkiem fajnie jest posiedzieć sobie w wodzie przy barze z piwkiem lub drinkiem. Zerknęliśmy jedynie jak znaleźć znajdującą się również tam strefę saun i poszliśmy zwiedzać dalej. Część ogólnie dostępna jest faktycznie mocno głośna. Być może z uwagi na fakt, że nie eksplorowaliśmy jej jakoś szczególnie mocno wydała nam się dość małą, może z uwagi na fakt nagromadzenia tam rożnych atrakcji dla dzieci. Z tej części uciekliśmy dość szybko, wracając do strefy 16+, gdzie odwiedziliśmy strefę z basenami leczniczo relaksacyjnymi, gdzie były między innymi baseny z solą z morza martwego, z wodą wapniową czy siarkową. W międzyczasie okazało się, że jeśli chcemy jeszcze odwiedzić strefę saun i wejść na jakiś seans to warto by coś zjeść, co zrobiliśmy. Po posiłku chwila odpoczynku wizyta w szatni po akcesoria saunowe i na górę do saun.

Strefa saun jest również 16+, co szkoda bo zdecydowanie fajniej by było gdyby jednak była 18+. Między bramkami do strefy a faktycznym wejściem do strefy saun jest spora wypoczywalnia z leżakami, oraz przebieralnie damska i męska , gdzie na półeczkach można sobie zostawić strój kąpielowy, ręcznik itp. są również zamykane na opaskę niewielkie szafeczki wystarczające na telefon czy okulary. Przed właściwym wejściem na sauny siedzi pracownik obsługi i faktycznie pilnuje by nikt w stroju tam nie wszedł, co się chwali szkoda, że przy okazji nie zwraca uwagi na materiały z jakich są kilty, poncza, parea i ręczniki – niestety jest sporo sztucznych. Zaraz za wejściem znajduje się jedyne miejsce gdzie można zaopatrzyć się w wodę co jak na obiekt tej wielkości jest zdecydowanie zbyt mało. Dalej mamy dwa baseny z hydromasażem i po obwodzie sauny i prysznice. Centralną część strefy zajmuje oddzielony od reszty ogromny prysznic składający się z sześciu kwiatów z których leci chłodna woda, jest to miejsce do schładzania. W tej strefie pod prysznice, wszystkie również ten duży, oraz do basenów należy wchodzić nago. W strefie znajduje się między innymi łaźnia parowa, składającą się z kopuły centralnej oraz bodaj sześciu przylegających do niej apsyd. W łaźni tej o zgrozo widzieliśmy panie w ręcznikach, tego niestety nikt nie sprawdza i być może również z tego powodu nikt nam nie zwrócił uwagi gdy wychodząc z łaźni parowej nago przeszliśmy pod prysznice się spłukać. Prócz znajdującej się tam różnej wielkości i o różnych parametrach sporej ilości saun suchych, znajduje się tam również grota solna, którą sobie odpuściliśmy, oraz grota lodowa w której spędziliśmy sporo czasu by się chłodzić ponieważ w reszcie strefy było dość ciepło. Weszliśmy na dwa seanse. Chociaż, żeby się na niego dostać musieliśmy wystać jakieś 30 – 40 minut w kolejce, żeby mieć pewność, że załapiemy się na opaskę, która gwarantowała wejście na seans. Pierwszy o 16 do sauny suchej Valhala, która wyglądała niepozornie, a pomieściła sporo osób. Ciekawostka tej sauny jest przejście na wysokości pierwszej ławy dla saunamistrza. Saunamistrz, którego imienia nie pamiętam przed seansem sprawdził czy wszyscy mają wszystkie części ciała na ręcznikach (szkoda, że spora część na sztucznych), poprosił o zachowanie ciszy, po czym rozpoczął seans. Muzyka była całkiem spoko, rockowa, zapachy też niezłe choć nienachalne, a i saunamistrz dawał radę dogrzewać i chodzić między pierwszą a drugą ławą. Jak na tego typu obiekt było lepiej niż się spodziewaliśmy. Jako, że przed tym pierwszym seansem postaliśmy trochę w kolejce, na kolejny o 17 kupiliśmy sobie opaski. Tym razem seans miał być w saunie Rajska Plaża, a jego tytuł to Tropikalny Twister. Ta sauna okazała się większa od poprzedniej. Saunamistrz Maciej naprawdę dawał radę, była dobra rockowa muzyka, cytrusowe zapachy, zacne ciepełko i naprawdę przyzwoity pokaz freestyle. Na koniec każdy dostał na ochłodę loda owocowego. My postanowiliśmy delektować się swoimi lodami chodząc nago dookoła centralnego prysznica, gdzie już na nas nie padała woda, ale było przyjemnie chłodno. Całe szczęście, że wzrok nie ma takich mocy bo inaczej przebywające na strefie, a wstydliwe panie z pewności rozbiłyby nim szkło dzielące nas od nich. Po schłodzeniu i porządnym spłukaniu musieliśmy zakończyć naszą przygodę z Suntago. Jeśli chodzi o tak zwane poprawne saunowanie to byłoby idealnie gdyby nie sztuczne materiały używane przez saunujących, a co do nagości oczywiście nie należało się jej spodziewać i jej nie było poza nielicznymi wyjątkami. Dziwić może jednak fakt, że do basenu nago tak, ale pod prysznic to do najbardziej skrytego stanowiska.

Chcieliśmy, byliśmy zobaczyliśmy, teraz w towarzystwie będziemy mogli się wymądrzać jak inni. Całe jednak szczęście, że trafiliśmy na tą awarię, między innym przez nią, wiemy czego chcemy co nam odpowiada i gdzie dobrze się czujemy. Warto od czasu do czasu wybrać się i w takie miejsce by w pełni dostrzec walory miejsc w których się jest na co dzień, lub bywa uważnie wybierając je spośród innych.

Dalsza część w wątku Bakłażankowy Październik vol3 - Sauna Parole

Załączniki
Odpowiedzi (1)
    • No proszę, po Grzankach przyszedł czas na Suntago, czyli zupełnie inny świat i zdecydowanie większą skalę atrakcji! 😁

      Przyznam, że już sama przygoda z awarią systemu i dwugodzinnym oczekiwaniem na wejście nieźle rozpoczęła Wam ten dzień. Chyba nie tak wyobrażaliście sobie początek wodnego relaksu. 😂 Ale skoro już dotarliście na miejsce, to trzeba było wykorzystać okazję i sprawdzić wszystko na własnej skórze.

      Bardzo ciekawie opisaliście znowu kolejne odwiedzane miejsce w tym nawet poszczególne strefy, a szczególnie saunarium. I właśnie takie relacje lubię czytać, ponieważ nie ograniczacie się do stwierdzenia, że coś Wam się podobało albo nie. Zwracacie uwagę na konkretne rozwiązania, organizację, przestrzeganie zasad i atmosferę. I znowu napiszę to samo co zawsze pod Waszymi relacjami, ponieważ to ważne: Dzięki temu osoby, które jeszcze nie odwiedziły Suntago, mogą sobie wyrobić znacznie pełniejszy obraz tego miejsca.

      Cieszy mnie, że same seanse saunowe okazały się dla Was pozytywnym zaskoczeniem. Rockowa muzyka, cytrusowe zapachy, porządne grzanie i freestyle Macieja – wygląda na to, że przynajmniej pod tym względem nie było rozczarowania. A owocowy lód po seansie? Całkiem sympatyczny dodatek! 😁

      Oczywiście Wasze uwagi dotyczące kultury saunowania też są warte odnotowania. Szczególnie kwestia materiałów używanych do okrywania ciała i pewnej niekonsekwencji w podejściu do nagości. Jak widać, samo wprowadzenie zasad to jedno, a ich konsekwentne przestrzeganie przez uczestników i egzekwowanie przez obsługę to już zupełnie inna sprawa.

      Rozbawiła mnie również Wasza obserwacja dotycząca pań, które najwyraźniej znacznie bardziej komfortowo czują się pod prysznicem za zasłonką niż w basenie. 😉 Cóż, do swobodnego podejścia do nagości każdy dochodzi w swoim tempie.

      Ale najbardziej spodobało mi się Wasze podsumowanie całej wyprawy. Czasami rzeczywiście trzeba odwiedzić kilka zupełnie różnych miejsc, żeby przekonać się, gdzie czujemy się najlepiej. I nie chodzi przecież o to, żeby wszędzie było tak samo. Różnorodność jest fajna, a własne doświadczenia są zdecydowanie lepsze od opinii zasłyszanych od innych.

      Dziękuję Wam za kolejną obszerną relację, za poświęcony czas i za to, że dzielicie się swoimi spostrzeżeniami z całą społecznością. Podziwiam Waszą systematyczność w dokumentowaniu tych wypraw 👍

      A skoro zapowiadacie już trzecią odsłonę, czyli Saunę Parole, to nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na kolejną porcję wrażeń!

      Pozdrawiamy serdecznie i jeszcze raz dziękujemy! ❤️

      Zaloguj się lub Załóż konto aby zobaczyć lub skomentować tę treść.
      Reklama