• Więcej

Świątynia Ognia i Wody; Polski Konopat; Świecie

ipnwb4nik4aingrk4kvm78e8qfmdtusp.webp

Karnawał trwa, więc postanowiliśmy z niego skorzystać, choć od lat go olewaliśmy . Swoją drogą zadziwiające jest co potrafi zrobić z ludźmi zwykłe proste latanie z gołymi czterema literami.

Postanowienie postanowieniem, ale bez działania nic się nie wydarzy. Nastąpiły poszukiwania jakiegoś wydarzenia, wiedząc, że praktycznie poza jesienną nocą naturystów w naszym przepięknym kraju brak jest innych naturystycznych wydarzeń, a dodatkowo tej zimy, globalne ocieplenie postanowiło zrobić sobie przerwę i dość konkretnie mrozi. Naszą uwagę skierowaliśmy na kolejny z naszych nałogów czyli saunowanie. Okazało się, że jest już dość sporo ogłoszonych imprez, zarówno karnawałowych jak i walentynkowych. Niestety w dość sporej odległości od nas.

I jak to mówią, kto szuka to znajdzie, w piątek 30 stycznia Świątynia Ognia i Wody wrzuca KARNAWAŁOWĄ NOC SAUNOWĄ w sobotę 31. No i wszystko zaczęło się składać najbliższa sobota odległość ok, miejsce które chcieliśmy odwiedzić i obietnica pięciu rytuałów saunowych, w obiecującym klimacie, który został określony „ogień, woda, para, rytm i dzika radość ciała” . Decyzja oczywiście mogła być jedna – jedziemy.

Jako, że pierwszy raz, pojechaliśmy sporo wcześniej. Zostaliśmy przyjęci super, oprowadzeni po obiekcie, poinformowani gdzie co jest, i jakie zasady są w obiekcie przyjęte i co najważniejsze bez spiny, bez napinki, wszystko na luzie. Zaproponowano nam od razu skorzystanie z sauny, jeszcze przed wydarzeniem dla rozgrzewki (oj była moc deski w dupsko grzały).

Jako saunamistrzowie ostateczne wystąpili Magdalena i Mateusz Kupińscy oraz gospodyni Świątyni Iwcia (niesamowicie pozytywna osoba).

Jak to Iwcia ujęła na samym początku, obowiązują zasady poprawnego saunowania, które wszyscy znają i kochają, więc poza dwoma paniami wszyscy siedzieli w saunie nago, łącznie z 13 letnią dziewczynką, która jak się okazało saunuje dłużej niż my. Grzali naprawdę ostro. Schładzać się chodziliśmy nago na powietrzu, w temperaturze minus 12 stopni do tipi z ogniskiem (bez wchodzenia do środka), między jakuzzi i basenem. Nikt nie miał nam tego za złe, zresztą nie tylko my tak chodziliśmy, było super. W końcu można było cieszyć się saunowaniem, a nie zajmować się przepoconymi, mokrymi szmatami – to zdecydowanie nasz klimat. Klimat był taki, że już po drugim rytuale pod prysznic wszyscy chodzili nago.

Wyjątkowe mrozy pokrzyżowały nieco plany i wyłączyły z użytku łaźnię parową, lecz Iwcia zafundowała nam obłędny wręcz seans relaksacyjny z lampkami, z dymem, z witkami, z obłędnymi zapachami, z pilingiem solnym, który znakomita większość wcierała w siebie będąc nago na podwórku w temperaturze minus 12 stopni i z powrotem do sauny, wrażenia mega.

Między seansami poczęstunek z owoców, kawa, herbata, woda do oporu, ciasta, kiełbaski z ogniska, smalec z chlebem, ogórki kiszone, więc każdy znalazł coś dla siebie.

Podsumowując było mega, będziemy wracać, już nie możemy się doczekać Walentynkowej Nocy Saunowej, na którą też już mamy zapewnione miejsca.

Odpowiedzi (1)
    Zaloguj się lub Załóż konto aby zobaczyć lub skomentować tę treść.