Komentarz do 'Bakłażankowa saunowo – naturystyczna majówka i okolice. Część 6 – Zwyczajny majowy weekend'
  • Discovery, discovery, ale z tym łosiem było naprawdę mocno niebezpiecznie.

    A co do rosołku u teściowej to jak jej mówimy, że jak co weekend jesteśmy w spa (bo przecież nie powiemy, że z gołymi tyłkmi latamy po saunach i nie tylko), nie reaguje, to my czujemy się z niego zwolnieni (tym bardziej, że tylko już Marek ma teściową :-D ).