Komentarz do 'Świątynne - Saunowanie za pomaganie'
  • No i proszę… Bakłażanki znowu narobiły człowiekowi ochoty na saunę! 😂

    Czytając Waszą relację, można dojść do wniosku, że w Świątyni najpierw trzeba sobie uczciwie zapracować na wieczorny relaks. Drewno pocięte? Jest. Porąbane? Jest. Poukładane? Jest. Teren ogarnięty? Jest. Witki zrobione? Panie też się nie obijały! 😜 A teraz można już spokojnie powiedzieć: dobra, wystarczy tego pomagania, czas się nagrodzić!

    I chyba właśnie to jest w takich akcjach najfajniejsze. Najpierw człowiek robi coś razem z innymi, przy okazji poznaje ludzi, pośmieje się, pogada, zje kiełbaskę… a potem wszyscy razem lądują w saunie. I nagle okazuje się, że wspólny relaks smakuje zdecydowanie lepiej, kiedy wcześniej razem trochę popracowaliśmy. Chociaż podejrzewam, że po tych kilku godzinach z drewnem część ekipy mogła już traktować jacuzzi nie jako atrakcję, tylko jako element rehabilitacji. 😂

    A Wy oczywiście musieliście jeszcze wszystko dokładnie obwąchać, wypróbować, opisać i zrelacjonować. „Oligofaktoria”, sześć lodowych kul, osiemnaście zapachów, mięta w różnych odsłonach, potem HOT, smoła, hydrolat, witki, peeling… Ludzie, Wy naprawdę nie potraficie po prostu pójść do sauny i powiedzieć: „było fajnie”. 😂

    Bardzo podoba mi się też Wasza obserwacja dotycząca nagości. Właśnie takie sytuacje świetnie pokazują, że kiedy człowiek trafia do miejsca, gdzie nagość jest czymś całkowicie naturalnym i nikt nie robi z niej wielkiego wydarzenia, to początkowe skrępowanie potrafi zniknąć szybciej, niż człowiek się spodziewa. I nagle zamiast myśleć „ojej, wszyscy są nadzy”, po prostu człowiek myśli „gdzie ja położyłam ręcznik?”. 😉

    No i oczywiście nie mogło zabraknąć saunowych „specjalistów”, którzy między seansami postanowili wykazać się własną interpretacją obsługi pieca. 😂 Dobrze, że Julia ma tę swoją „niezwykłą grację i delikatność”, bo inaczej mogłoby się okazać, że następny seans nazywałby się „Jak przeżyć spotkanie z saunamistrzynią”. 😜

    A tak już całkiem serio – ogromne brawa dla Julii, Szymona i całej ekipy. Po takim dniu pracy jeszcze poprowadzić cztery seanse i zrobić z tego spójną, przemyślaną podróż od zapachów, przez HOT-a, aż po wyciszenie – naprawdę szacun.

    A Wam, Bakłażanki, dziękujemy za kolejną relację. Jak zwykle człowiek zaczyna czytać „tylko na chwilkę”, a kończy z myślą: gdzie tu jest najbliższa sauna i kto ma kiełbaski? 😂

    • Adminko Celinko wszystko jest dla ludzi - i ciężka praca i wypoczynek i sauna i basen i kanapa 😉 My wolimy wypoczynek albo na słoneczku albo w ciepełku i zastanawiamy się jak wydłużyć weekend?

      Cieszymy się, że lubisz czytać nasze wypociny, dlatego szykujemy kolejne wyprawy i kolejne teksty pisane 😏

    Reklama