Bakłażanki w Rzece Miodu - nasze wrażenia
W czerwcówkę 2026 zaplanowaliśmy wyjazd do Rzeki Miodu. Miejsce to przewijało się wcześniej w rozmowach z sanującymi znajomymi oraz saunamistrzami jako warte odwiedzenia. Podczas tego długiego czerwcowego weekendu seanse mieli tam prowadzić również Agata i Bartek Sopiccy, więc gwarancja solidnych seansów była.
Miejsce oddalone od nas dość spory kawałek, lecz naprawdę warte odwiedzenia. Na skarpie doliny zakola warty malowniczo położony w lesie ośrodek, z dość sporym parkingiem i strefą dostępną ogólnie położoną nad samą Wartą. Ośrodek składa się z domków drewnianych, restauracji i strefy relaksu. W recepcji zastaliśmy sympatyczną obsługę, która po usłyszeniu, że jesteśmy w ośrodku pierwszy raz od razu zaproponowała, że pokaże nam ośrodek. Na samym początku zostaliśmy również poinformowani, że strefa relaksu w odróżnieniu od reszty ośrodka jest strefą w której raczej przebywa się nago. Zadaszona wypoczywalnia, w której w momencie odpalenia pieca jest naprawdę ciepło razem z szatniami, sanitariatami i barkiem, dają sporą przestrzeń do przebywania w razie kiepskiej pogody. Po drugiej stronie strefy praktycznie nad skarpą są dwie sauny duża i średnia, a między wypoczywalnią i saunami znajdują się baseny z ciepłą wodą , basen z zimną słoną wodą, „kociołek” z borowiną, i całkiem spora ilość prysznicy również z ciepłą i zimną wodą. Z saun i basenów z ciepła wodą rozlega się przepiękny widok na zakole meandrującej w dole Warty. Warte podkreślenia jest, że całość została nam pokazana przez sympatyczną panią z recepcji, która wyraźnie zaznaczała bramka strefy relaksu jest granicą między obszarem, w którym nikt nie będzie miał problemu z nagością, a obszarem gdzie jest ona nie pożądana.
Zaznaczając, że ośrodek jest pięknie położony i dobrze logistycznie przemyślany, musimy tez wspomnieć o pewnych mankamentach. O ile w recepcji i restauracji można płacić kartą, to w barku na strefie relaksu nie wiedzieć czemu już nie ( szkoda zwłaszcza, że to naprawdę niewielka odległość od recepcji ). Kolejnym mankamentem są godziny otwarcia restauracji która jest czynna jedynie do godziny dziewiętnastej, co przy imprezach saunowych trwających do północy stanowi niedogodność.
Byliśmy tam dwa dni, niestety bez noclegu ,w którymś z domków, bo już się na wolne miejsca nie załapaliśmy. Mieszkaliśmy niedaleko w zaprzyjaźnionej z Rzeką agroturystyką. Prócz Agaty i Bartka pozostałych saunamistrzów nie znaliśmy, ale podobnie jak sam ośrodek tak i pod tym względem się nie zawiedliśmy.
Czwartek rozpoczęła o :
14 – Kinga – duża sauna – przeprowadzając przyjemny wprowadzający seansik
15 – Marek – duża sauna – nieco cieplejsze klimaty
16 – Kinga – duża sauna – odpuściliśmy gdyż jeść też trzeba, więc i wybierać trzeba
17 – Dominika i Wasyl – duża sauna – bardzo przyjemny solidny seans saunamistrzów z Wrocławia
18 – Agata i Bartek HOT – sauna średnia – hot zostało dopisane, a sauna była i tak pełna, jak zawsze przyjemnie gorąco
19 – Marek misy – duża sauna – jak sama nazwa sugeruje seans z wykorzystaniem mis tybetańskich, które naprawdę robiły robotę
20 – Dominika z Wasylem – duża sauna – kolejny przyjemny dla oka, ucha i ciała seans
21 – Agata i Bartek wisienka na czekoladowym torcie – sauna średnia – uwielbiamy ten Ich seans i tym razem udało się zapamiętać zapachy: magnolia, zielona herbata, czekolada z wiśnią, tym razem w niezwykle delikatnym wydaniu, a nikt przed seansem nie wierzył
22 – Marek bania – sauna średnia – mimo, że nikt się nie przyznał, że są na takim seansie pierwszy raz, to dwie panie siedziały zawinięte w ręczniki, szacun ja bym nie dał rady; wyły witki, masa wody, muzyka Kaji i Gorana, oraz klaskanie i nasze śpiewy, czyli przednia zabawa.
23 – Kinga relaks na dobranoc – duża sauna – część ludzi już odpuściła więc się można było położyć, seans z ogniem palącej się kamfory na kulach lodu, z przewietrzaniem – relaks super.
Niestety to, że ośrodek nie jest w stu procentach saunowy, dało znać o sobie w postaci dwóch dość niekomfortowych sytuacji spowodowany przez gości pod wpływem alkoholu. Iść na seans HOT po spożyciu większych ilości wysokoprocentowego alkoholu, jest dość nieodpowiedzialne, olewanie uwag na ten temat saunamistrza który dba o bezpieczeństwo saunujących to już głupota, a szukanie zaczepki po seansie to już sam nie wiem jak nazwać. Gdzie byli znajomi z którymi razem się bawił?
W miarę jak upływały godziny nocy saunowej wzrastał też poziom rozbawienia alkoholowego niektórych z gości, którzy z tego powodu zapominali nieco o podstawowych zasadach , jakimi jest nie wchodzenie na seans zanim się on zacznie, dotykanie nagim ciałem desek w saunie, czy przeszkadzanie innym głośnymi śmiechami i rozmowami w trakcie sansu relaksacyjnego. Tu brawo dla Kingi saunamistrzyni z Rzeki Miodu, która z niezwykłą cierpliwością i opanowaniem poradziła sobie z tymi sytuacjami, podobnie jak z samowolny polewaniem piwa w barze.
Mimo wszystko uważamy, że całość była miła, a że ośrodek utrzymać się musi to i czasem bydło w szkodę wejdzie, na szczęście saunamistrzowie i obsługa obiektu trzyma to pod kontrolą.
Piątek przyniósł nam zarówno poznanie kolejnych nieznanych nam saunamistrzów jak i zobaczenie wczoraj poznanych w innym wydaniu. Wcześniej poszliśmy sobie nad rzekę. Porozmawialiśmy sobie tam z osobami poznanymi dnia poprzedniego i Markiem saunamistrzem. Nadeszła pora na ciepełko.
14 – Michasia – sauna średnia – miła rozgrzeweczka, na początek świetny wstęp, szczególnie dla tych, którzy czasem mają problemy z pamięcią
15 – Marek – sauna średnia – przyjemne ciepełko
16 – Michasia – duża sauna – podobnie jak dzień wcześnie trzeba było z czegoś zrezygnować by zjeść
17 - Dominika i Wasyl – sauna duża – kolejny przyjemny dla wszystkich zmysłów seans
18 – Marek misy – duża sauna – byliśmy dzień wcześniej to raz, a dwa równolegle byli, Agata i Bartek HOT – sauna średnia – więc wybór był naturalny zwłaszcza, że pogoda była kiepska więc i zapotrzebowanie na ciepełko większe
19 – Adrian i Michasia – duża sauna – super seans,
20 – Domi i Wasyl – duża sauna – jak zwykle
21 – Agata i Bartek – sauna średnia – Wodecki – konwalia, bez, drzewo różane – gorąco, bez „ognia”
22 – Marek DYM HOT – duża sauna – solidnie gorąco z ogniem, pokaźnej dawki dymu, bardzo ciekawy seans
23 – Agata Kołysanka – sauna średnia – w końcu się doczekałem, na majówce niestety nie mogliśmy zobaczyć, ale nos mi mówił, że będzie zajefajnie, no i było. Spektakl Agaty gorrrrrąco polecam pisać nie będę nic więcej, kto nie był niech żałuje, a kto był po prostu wie i tyle.
Podsumowując wyjazd bardzo udany miejsce warte polecenia i odwiedzenia
-
- · Admin Celina
- ·
Hej. Dzięki za kolejną relację i recenzję tego miejsca. No... odwiedziłam ich stronę i faktycznie wydaje się być tam pięknie, szczególnie te widoki Warty. Sama infrastruktura też ładna. No... szkoda tylko, że ten incydent z alko się pojawił. Dzięki raz jeszcze. Pozdrawiam :)