• Więcej

Bakłażankowa saunowo – naturystyczna majówka i okolice. Część 7 – Zwyczajny majowy weekend - sobota z PER NATURA I PRZYJACIELE A RACZEJ Z PRZYJACIÓLMI

Po piątkowych wojażach i nieco krótkim odpoczynku przyszedł czas na start do Sauny Matki na kolejny wieczór saunowy PER NATURA I PRZYJACIELE. Na czas wieczoru Świątynne sauny mieli przejąć saunamistrzowie z kameralnego obiektu znajdującego się w podwarszawskim Klembowie – Per Natura – Wioska Saunowa. W planach były seanse prowadzone przez:

Roman Persona – Per Natura, oraz przyjaciół

Maciej Kucharski – Ręce Pełne Emocji,

Jakub Orzechowski oraz Krzysztof Pruszyński.

Roman Person niestety nie mógł być obecny, więc pierwotny plan składający się z sensów :

1. Moje wspomnienia,

2. Moje miejsca,

3. Seans pieśni współczesnych,

4. Życiem malowany,

5. Podarunek ciepła,

musiał ulec pewnym zmianom.

Ostatecznie harmonogram wieczorku przedstawiał się następująco:

20:20 – Moje miejsca – Maciej,

21:20 – Seans Pieśni Współczesnych – Kuba,

22:20 – Życiem Malowany – Krzysiu,

23:30 – Parowa – Maciej

00:20 – Ciepło i Głośno

Przyjaciele Per Natury zadbali o atmosferę pełną emocji, relaksu i muzyki.

Zamysłem seansu Moje miejsca prowadzonego przez Macieja, było przeniesienie nas w jego trakcie w miejsca do których chętnie wracamy zarówno we wspomnieniach jaki i fizycznie, a stworzona atmosfera i klimat w saunie były iście relaksacyjno przytulne.

Po pierwszym sensie była kolacyjka ze smakowitymi swojskimi kiełbaskami z ogniska, chlebek ze smalcem i ogórkiem, oraz jak zwykle dostępne podczas każdej przerwy świeże owoce.

Następnie Kuba przy akompaniamencie Pieśni Współczesnych podkręcił wszystkie możliwe do podkręcenia temperatury w saunie, czyli pieca, powietrza i emocji. Po kolejnej godzince odpoczynku, swoja drogą jak one tu szybko mijają między seansami, saunę przejął we władanie Życiem Malowany Krzysiu, który zafundował nam przepiękny festiwal zapachów. Po kolejnym odpoczynku przyszedł czas na łaźnię parową, w której znany już z pierwszego seansu Maciej najpierw nas porządnie rozgrzał, następnie rozdał przygotowany przez Iwcię, jak zwykle genialny peeling cukrowy z mydłem potasowym lawendą, a reszty niestety nie pamiętam. Mieliśmy się wypilingować, z gorącą prośbą Macieja by zadbać o plecy sąsiada, oczywiście jeżeli będzie sobie tego życzył. Po peelingu który miał zapewnić nam nazajutrz skórę jak pupcia niemowlaka (pisząc to właśnie nazajutrz mogę śmiało stwierdzić, że tak właśnie jest), Maciej każdego obłożył i wysmarował lodem, oraz na koniec powtórnie jeszcze raz dogrzał.

Ostatni seans wieczoru był prowadzony przez wszystkich czterech saunamistrzów i tu ogromne zaskoczenie, gdyż wśród nich znalazł się bardzo wyjątkowy saunamistrz, a mianowicie niesłyszący Janusz. Tak jak obiecywał tytuł było faktycznie Ciepło i Głośno, najpierw chłopaki wchodzili i pojedynczo rozprowadzali ciepełko, by w finale zrobić to w czwórkę naraz. Na sam koniec nastąpiła dogrzewa, tak na wszelki wypadek, gdyby komuś jeszcze było zimno.

Na samiuteńki koniec tych którzy podobnie do nas nie musieli (czytaj nie chcieli) się spieszyć, zostali zaproszeni przez Iwonkę do przetestowania wykonanego podczas wieczorku przez Norbiego pierwszego w jego karierze hydrolatu ze skórek pomarańczy. Próbę należy uznać za udaną gdyż pomarańcze było ładnie czuć, lecz niestety krótko. Brawa dla młodego niech się uczy niech próbuje, wszak trening czyni mistrza.

Przyjazd do Świątyni to jak zawsze spotkanie z ekipą i jak zawsze poznanie kolejnych nowych osób, tym razem było uczestników niemal trzydzieścioro, w większości już się ze sobą znających, więc rozmów i śmiechu podczas przerw odpoczynkowych była cała masa. Kobiet w tym gronie było dziesięć, z czego większość podczas seansów siedziała całkiem nago, a niewielka część tak jak my, mimo iż cały obiekt jest beztekstylny, chłodziła się i przebywała podczas odpoczynku nago poza sauną.

Przyjaciele Per Natury jak na mistrzów przystało chętnie rozmawiali z uczestnikami dzieląc się swoja wiedzą, z której my skrzętnie staramy się korzystać.

Droga powrotna przebiegła nam dużo spokojniej niż poprzednia, gdyż tylko jedne świecące oczy na środku drogi w porę zbiegły w pole, oraz już w samym Włocławku na wysokości Anwilu doszło do spotkania osobówki z sarna bądź jeleniem, na krótko chyba przed naszym przejazdem bo jeszcze policja na sygnałach wykonywała czynności. Zastanawiające jest jedynie skąd tym razem było tyle samochodów na drodze i kręcącej się młodzieży.

W dziale wnioski należy uwzględnić.

Obiekt Per Natura – Wioska Saunowa wciągnąć na listę obiektów do odwiedzenia. Z uwagi na mam nadzieję emocje towarzyszące wydarzeniom, a nie przez tego Niemca, no jak mu tam było, zacząć w jakiś sposób zapisywać zapachy używanie na poszczególnych seansach, bo pamięć w tym względzie mocno zawodzi.

Podsumowując u nas w Świątyni jak zawsze mega seanse, ludzie, atmosfera.

Odpowiedzi (13)
    Zaloguj się lub Załóż konto aby zobaczyć lub skomentować tę treść.