• Więcej

Manewry, a miała być zwyczajna sobotnia nocka saunowa

lkwviwjw4kf842xft84nw7v4jk9zsexr.jpg

17 października 2026 – Nie mogło nas zabraknąć w Świątyni, jako, że od dziewiętnastej do północy nockę miał prowadzić Adrian Zagórski wraz z Agatą Rutkowską. Agaty co prawda jeszcze nie znamy za to Adriana i owszem.

Podczas nocy saunowej zatytułowanej Magia Emocji saunamistrzowie za pomocą harmonijnego połączenia muzyki, naturalnych aromatów, temperatury oraz technik wachlowania powietrzem przeniosą gości sauny w niezapomnianą, magiczną podróż po emocjach. Jaki zapach ma złość? Czym pachnie radość? Czy samą temperaturą można wpłynąć na stan emocjonalny uczestników seansu? Odpowiedzi na te pytania szukaliśmy podczas pięciu rozdziałów nocy saunowej.

Na dwa dni przed wydarzeniem dotarła wiadomość, że do Adriana i Agaty dołączy również boska Aleksandra Grotkowska, co dodatkowo nas ucieszyło.

Na miejscu w sobotę okazało się, że nie poznamy Agaty gdyż z różnych względów nie mogła dotrzeć, więc trzeba było nieco zmienić kolejność seansów, a mianowicie:

Pierwotnie drugi seans – Alchemia (nie)Miłości, odbył się jako pierwszy, a poprowadził go Adrian. Użył jedynie trzech kul zakrapiając każdą z nich dwoma zapachami. Pierwszą jakimś drzewem i smołą, drugą kardamonem z innym drzewem, na drugiej znalazła się chyba topola balsamiczna z czymś jeszcze, ostatnia trzecia kula miała sosnę z czymś jeszcze i kryształkiem mentolu. No właśnie, jak już mi się wydaje, że mam wszystko opracowane i nawet zapamiętuję zapach na poszczególnych kulach, właśnie wtedy zjawia się Adrian i zakrapla swoje kule zapachami o których wcześniej nie słyszeliśmy i bęc – najważniejsze i tak, że te mieszanki dają bardzo ciekawe efekty, jak choćby ten jeden kryształek mentolu, który dał jedno delikatne acz wyraźne muśnięcie świeżości. Seans zaczął spokojnie wachlarzem, dając również pokaz pracy chochlą przy piecu.

Drugi seans, który spadł z miejsca pierwszego wykonała Ola, nic zresztą dziwnego gdyż był zatytułowany Sensual Touch / Tango w Półmroku. Tym razem również były trzy kule - lawenda z cytrusem, drzewo różane z pieprzem, oraz eukaliptus z ziołami i przyprawami. Podczas wspaniałego tańca podczas pierwszego polania Ola użyła wachlarza, który pod koniec okazał się dwoma wachlarzami wcześniej złożonymi. Drugie polanie rozprowadziła ręcznikiem, podobnie jak trzecie, z tą małą różnicą, że końcówkę trzeciej rundy machała dwoma ręcznikami.

Dalej podczas tej nocki miało nastąpić to czego troszkę się spodziewaliśmy, wiedzieliśmy już wcześniej, że Adrian namówił Olę na start w tegorocznym Herbal Cup, zatem mieliśmy nadzieję na mała próbkę ich przygotowań. No i się nie zawiedliśmy, kolejne dwa seanse były właśnie takimi próbkami.

Trzeci – Droga Feniksa: Cztery Odcienie Jednego Serca, to seans Adriana. Na początek poszedł niesamowicie pachnący dym rozprowadzony wachlarzem, następnie kulka specjalna, plus trzy inne mniejsze kule, a zakończenie to dwie kule na piec. Emocje od upadku do odrodzenia opowiedziane zapachem i muzyką z którą fantastycznie zgrywał się Adrian zarówno machając ręcznikiem, jaki i wachlarzem. Kończąc seans rozprowadzał ciepło otulone zapachami emocji za pomocą dwóch wachlarzy użytych jak skrzydła ptaka co dało super efekt zarówno wizualny jak i konkretny powiew ciepła.

Jako czwarty seans poszła konkursowa próbka Oli – Symphony of Flow / Harmonia i Flow. To opowieść z perspektywy lasu opowiedziana zapachem. Początek seansu to dym rozprowadzony wachlarzem. Następnie poszły żywice, hydrolaty i napary, oczywiście wszystkie utrzymane w zapachowej tonacji leśnej. Ola w tym czasie zamieniła się w leśną nimfę fantastycznie pląsającą po odwiecznej kniei.

Przed oboma seansami konkursowymi saunamistrzowie poprosili gości o feedbeck w ramach przygotowań. W tym miejscu mamy ogromną nadzieję, że udało nam się dorzucić choćby maleńkie ziarenko w postaci jakiegoś trafionego spostrzeżenia, zwłaszcza, że za tydzień jedziemy trzymać za nich kciuki podczas kibicowania. Swoją drogą niesamowita z nich ekipa wspierają się, pomagają sobie nawzajem w przygotowaniach, a przecież podczas konkursu będą ze sobą konkurować, naszym zdaniem taką postawę należy podziwiać.

Kończący nockę piąty seans nosił tytuł Euforia. Podczas tego seansu zabrzmiały utwory Agnieszki Chylińskiej, natomiast zapachy były utrzymane w tonacji cytrusowej. Podobnie jak wcześniej były trzy kule z których pierwszą rozmachał Adrian, drugą Ola, a trzecia rozmachali razem. Nie był to jednak koniec seansu nastąpiła przerwa na wietrzenie i czas na opuszczenie sauny dla tych, którzy mieli już dość, a następnie była dogrywka czyli wygaszanie pieca na której poszedł Bartusiowy dziegieć – był ogień, ale daliśmy radę.

My jak zwykle zostawiliśmy sobie na koniec łaźnie parową z peelingiem, który tym razem Iwonka zrobiła z soli z kawą i mydłem potasowym.

Tradycyjnie do dyspozycji były łaźnia parowa, ciepłe jacuzzi, basen do schłodzenia, wypoczywalnia czy ognisko w tipi. Było również wspólne biesiadowanie z 🌭 kiełbaskami, 🥣 zdrową sałatką, chlebkiem ze smalcem, oraz 🍉 świeże owoce i ciacho. Oprócz dorosłych saunowiczów tym razem była również czwórka dzieci, trzy dziewczynki i chłopiec, którzy saunowali ze wszystkimi (brawo dziewczyny dały radę). Dzieci również robiły to beztekstylnie i korzystały z jacuzzi czy basenu również jak wszyscy. Obecność dzieci pewnie spowodował początkowe zakrywanie się gości, lecz ich zachowanie się w basenie i jacuzzi pozwoliło wszystkim się wyluzować i zachowywać normalnie, czyli w większości przypadków saunować całkiem nago.

Nam trafiła się dodatkowo niesamowita gratka, a mianowicie dodatkowy, prywatny seans w którym uczestniczyli prócz nas również Ola, Iwcia i Norbi, a poprowadził go Mariusz Oli. Jako, że było nas kilka osób mogliśmy wszyscy wygodnie się położyć i oddać pełnemu relaksowi. Były dwie kule, które Mariusz rozprowadził wachlarzami, był też co najmniej jeden napar. Było też wietrzenie sauny w czasie którego jednym wachlarzem zaciągał chłodne powietrze delikatnie nas nim owiewając, by za moment drugim wachlarzem otulić nas cieplutkim powietrzem – niesamowite odczucia. Tu muszę napisać już więcej nie pamiętam, gdyż albowiem odpłynąłem do krainy snów i kimnąłem, na szczęście na niezbyt długo bo czas był ładować się do auta i wracać do domku. Żal było wyjeżdżać, ale co zrobić. Dziękujemy całej ekipie za kolejne niesamowite spotkanie i do zobaczenia na herbalowej arenie.

Załączniki
Odpowiedzi (2)
    • No i proszę! Miała być zwyczajna sobotnia nocka, a wyszły niemal pełnowymiarowe manewry przed Herbal Cup! 😂

      Jak zwykle przeczytaliśmy relację z ogromną przyjemnością. U Was nawet zwykłe polanie pieca potrafi zamienić się w małą wyprawę po świecie zapachów, emocji i saunowych technik. A kiedy do akcji wkraczają dwa wachlarze, ręczniki, leśne nimfy i feniksy, to już wiadomo, że nie ma mowy o nudzie!

      Bardzo fajnie, że mogliście zobaczyć próbki konkursowych seansów Adriana i Oli. Zresztą ich wzajemne wsparcie, o którym wspominacie, jest chyba równie godne podziwu jak same występy. Rywalizacja rywalizacją, ale dobra ekipa potrafi grać do jednej bramki. Trzymamy więc kciuki, żeby przygotowania przyniosły świetne efekty i żeby na Herbal Cup wszystko zagrało tak, jak sobie wymarzyli.

      Rozbawił mnie finał prywatnego seansu. Człowiek przychodzi na relaks, Mariusz zaczyna czarować wachlarzami, a tu nagle okazuje się, że sauna zamienia się w sypialnię. 😂 Chyba trudno o lepszą rekomendację dla prowadzącego!

      Dziękujemy za kolejną obszerną relację. Dzięki Wam można niemal poczuć atmosferę tych spotkań, nawet jeśli tym razem nie było nas na miejscu. A swoją drogą, zaczynamy podejrzewać, że u Was słowo „zwyczajna” w odniesieniu do nocy saunowej oznacza coś zupełnie innego niż u reszty świata. 😉

      Do zobaczenia na kolejnych relacjach i oczywiście powodzenia całej ekipie na Herbal Cup! ❤️👍

      • Oj tam oj tam, zwyczajna to zwyczajna chociaż czasami robi się nadzwyczajna 😅

        Relaks powinien wyluzować człowieka, wiele osób na takich seansach przykima 😴 A jak prowadzący jest super to wtedy wogóle jest debest. Ogólnie to Ola, Adriam i Mariusz to zgrana ekipa, wspierająca się w różnych sytuacjach. Razem rozkminiają co dać na piec, jak będą komponować się poszczególne aromaty i jak poprowadzić seans. Uwielbiamy ich słuchać, patrzeć na nich i obserwować jak się wspierają, mobilizują i rozwijają saunowo od czasu jak ich poznaliśmy.

      Zaloguj się lub Załóż konto aby zobaczyć lub skomentować tę treść.
      Reklama