• Więcej

Noc saunowa - PRL wraca na Falę - bakłażankowym skrzywionym spojrzeniem.

Jak przystało na PRL już na samym początku nie obyło się bez kolejki po opaski wejściowe. Zabrakło jedynie komitetu kolejkowego, ale było całkiem blisko :-). Czerpiąc z doświadczeń zeszłorocznej nocy naturystów tym razem byliśmy sporo wcześniej, więc załapaliśmy się na początek kolejki, która zaczęła formować się tuż po 19, a wpuszczali od 20. Ludzie, którzy liczyli na zakup biletów przed imprezą odchodzili z kwitkiem, gdyż komplet biletów się sprzedał, czyli jak mówiła obsługa 200. Trochę szkoda, że zabrakło konsekwencji w egzekwowaniu zostawienia butów i odzieży wierzchniej w darmowej szatni, no ale jak to bywało w PRL-u zawsze dało się załatwić.

Skorzystaliśmy z kilku seansów: na otwarcie sucha bania w zewnętrznej saunie fińskiej panoramicznej, tu wyszła nasza niewiedza bo okazało się że jest witkowanie lecz na samą górę gdzie siedzieliśmy nie dochodziło. Następnie poszliśmy do sauny parowej z kryształem pogrzać się bez seansu. Kolejny seans który zaliczyliśmy to free style w zewnętrznej fińskiej z poczęstunkiem kawy, a po nim kolejny raz panoramiczna zewnętrzna również freestyle z techno. Po nich już bez seansu byliśmy grzać się w saunie solnej. Manewr ten dał nam dobrą pozycję wejściową na seans hot w małej saunie z muzykoterapią, podczas którego uczestnicy wykończyli saunamistrza. Następnie skorzystaliśmy z poczęstunku rodem z PRL, czyli ogóry, pajda chleba ze smalcem. Można było jeszcze skosztować sałatki jarzynowej, smażonej kiełbasy z cebulą, śledzia. Było trochę słodkości – ptysie, galaretki, rurki, wata cukrowa, do picia kawa parzona (a nie jakaś tam z expresu co wielu zdziwiło, że na dnie coś jest :-D ), oranżada, woda i jabłka. Po odpoczynku był seans z peelingiem „mydło i powidło”w saunie parowej, tu pewne rozczarowane bo jedynie peeling na rękę i nic poza tym, wszyscy sami się pilingowali i już. Tu też trafił się jakiś troglodyta, który zakręcił mi wodę jak płukałem sobie ławkę, odkręciłem na nowo i spłukałem ją jednak, a gość chwilę jeszcze posiedział po czym wstał i bez spłukania ławy zwyczajnie wyszedł. Finał nocy to mokra bania piwna na którą wszyscy mocno się szykowali i czekali, no i cóż my również. Na początku dla nas, jako jeszcze bądź co bądź początkujących saunowiczów jasny komunikat wszystko zostawić na zewnątrz wchodzić nago, nikt nie wyjdzie suchy, będziemy lać ciepłą wodą, zimną, piwem, lodem, jednym słowem szkoda, żeby śmierdziały ręczniki, no i kierowcy zastanowić się, czy aby na pewno wchodzicie. Tu niestety, moim zdaniem też zabrakło konsekwencji, mimo, iż sauna była przygotowana i siedziska pokryte materiałem wpuszczali też panie, które jak twierdziły mają ręczniki do wyrzucenia więc im nie przeszkadza, że będą śmierdziały. Jako, że to była bania, nauczeni doświadczeniem usiedliśmy na samym dole. To było przeżycie - trójka saunamistrzów tak rozkręciła cały spektakl, że nawet u nas na dole było bardziej hot niż na wcześniejszym seansie hot. Super witkowanie, pryskanie ciepłą wodą i piwem z witek po ludziach, zimna woda z kubła na ludzi, lód z wiadra na ludzi (super doznanie), piwo do ust ze spryskiwacza, butelki, pryskanie zimnym piwem wprost ze wzburzonej butelki po ludziach, a do tego super muzyka z tamtych czasów. Zdziwienie nasze wzbudzili ludzie, którzy najpierw wleźli w ręcznikach (choć nie tylko oni), a w kulminacyjnym momencie jak zaczęło lać się wszędzie piwo bo i po ludziach i po piecu zaczęli zwyczajnie wręcz masowo uciekać. Dla nas było naprawdę mega.

Między saunami oczywiście prysznice zarówno tradycyjne, jak i te pełne wrażeń, no i obowiązkowo wizyta w zewnętrznym basenie z zimną wodą, w którym mi po raz pierwszy udało się zanurzać razem z głową (super odczucie sople na włosach).

Pomimo zapłaconych biletów nie skorzystaliśmy ze strefy basenowej z solankami, nie żałujemy nie mieliśmy zwyczajnie czasu, oraz nie byliśmy na piana party. Nikt nie zmuszał ani nas ani innych, choć podobnie jak spora część uczestników lampiliśmy się na tych wszystkich molestujących się w pianie w środkowym jacuzzi. Z incydentów na impresie muszę nadmienić, że chyba muszę czuć się zmolestowany na 2 seansach przez panny tak w wieku 20 - 30 lat no „bezczelnie ocierały się i dotykały”, nie dość, że mojego ramienia to i jeszcze uda ;-). Podobne sytuacje miała Asia choć na szczęście ją molestowali w taki sposób faceci ;-).

Podsumowując mimo opisanych wyżej karygodnych incydentów i faktu, że ludzie tak na oko w połowie byli całkiem nago a druga połowa to zboczeńcy i podglądacze ( ;-) )w ręcznikach my, podobnie jak inni bawiliśmy się zajebiście śpiewając, klaszcząc i wyrabiając inne karygodne piruety. Nie żałujemy i postanawiamy jak najczęściej oddawać podobnym rozpustom, gdyż jak się całkiem niedawno okazało jako osobnikom najwyraźniej nienormalnym i zboczonym na dodatek ciepłolubnym, bliżej nam do piekła jak do niebieskiego zimnego i sztywnego nieba, do którego można jedynie wpaść się schłodzić i przy okazji zbałamucić jakąś niewinną duszyczkę, jak nie przymierzając ja jedną 18 czy 19 namawiając ja do pochylenia się w celu otrzymania solidnej porcji witek.

Howgh to pisaliśmy my Bakłażanki uprzedzając na wstępie wszystkich że jest to nasza, podkreślę raz jeszcze nasza relacja z tej naszym zdaniem zajebistej imprezy. Byliśmy przeżyliśmy więc możemy opowiadać.

Odpowiedzi (2)
    Zaloguj się lub Załóż konto aby zobaczyć lub skomentować tę treść.