• Więcej

Pierwsze urodziny Wanga Sauna & Spa – refleksje po

Pojechali my, pooglądali my i wrócili my do domu.

Wanga jako miejsce całkiem fajne – sporo zieleni, drzew, ciekawe ukształtowanie terenu wokół, choć należałoby zadbać o „odizolowane” strefy saunowej od hotelu i knajpy, co przełożyłoby się na większy komfort gości odwiedzających każdą ze stref obiektu.

Jak zwykle jadąc do obiektu pierwszy raz, staramy się być wcześniej, żeby zapoznać się z nim choć trochę – mogliśmy zapoznać się jedynie z pozostałymi częściami obiektu poza strefą saunową – zwiedziliśmy ogródek restauracyjny ;-) . Nadszedł moment wpuszczania na event. Mimo, iż powiedzieliśmy obsłudze, że jesteśmy w obiekcie pierwszy raz, nikt się tym nie zainteresował. Gdyby nie nasi znajomi którzy znali obiekt byłoby całkiem kiepsko, ale i oni również zauważyli sporo niedociągnięć organizacyjnych.

Sauna eventowa duża, z wygodnymi ławami, choć z miejscem dla saunamistrzów dość niewielkim.

Kolejnym popełnionym fo pa, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że była to impreza urodzinowa obiektu, a gwiazdą była mistrzyni świata, jest fakt, że nie przedstawiono saunamistrzyni, nie powiedziano jakie będą zapachy, że o jakimś wprowadzeniu do przedstawianych historii na seansach nie wspomnę. Same występy Sigrid perfekcyjne reżysersko, choreograficznie i warsztatowo, lecz jakby bez emocji. Chociaż zaznaczę, że to nasze zdanie, a my mamy pełne prawo się nie znać, jako, że jeszcze nawet roku nie saunujemy. Między seansami wliczony w cenę biletu poczęstunek znikał w zawrotnym tempie, ciągle brakowało wody, do tego stopnia, że brakło nawet kubków do napojów o ile w ogóle były. Jak przestało na urodziny był też i tort. Krótkie skojarzenie - cóż jak na każdych urodzinach tak i tu była cała masa znajomych królika, a my jakby z przypadku byliśmy i tak też się czuliśmy na całej imprezie. Ostatnie dwa seanse prowadzone przez ekipę Wangi, tu popełnione były wszystkie poprzednie błędy, ale chociaż emocje były fajne.

Jako, że ogólnie ze względu na swoją otwartość na pozostałe strefy obiekt nie zachęca do poruszania się nago, to już nie zrozumiałe jest, że w saunie nago siedziały jedynie pojedyncze osoby i to zarówno panie jak i panowie, co jest zastanawiające z uwagi na fakt, iż prysznice są koedukacyjne (mimo podziału w szatniach), i tu nikomu nagość własna i innych nie przeszkadzała. Strefa „chłodzenia” jeden mały basen z zimną wodą i dwa z ciepłą, gdzie pojedyncze nagusy czasem się plątały wyglądała dość mizernie jak na taki obiekt.

Podsumowując byliśmy, odhaczyliśmy, ale jak dla nas wrażenia nie warte drogi choć to nasze subiektywne zdanie o tym obiekcie.

Odpowiedzi (4)
    • Bardzo mi się podoba ta Wasza szczerość w opisywaniu tego wydarzenia...dziękujemy Wam za tę relację.

    • Hmm... my byliśmy tam pierwszy raz już jakiś czas temu i nie mamy zastrzeżeń do zaopiekowania się nami. Oprowadzono nas po całym obiekcie i opowiadano o wszystkim. Gdy byliśmy kolejny raz, również zapytano nas czy jesteśmy pierwszy. Najwyraźniej coś musiało się zmienić w obsłudze. W saunach raczej wszyscy nago zakryci ewentualnie ręcznikiem. Jeżeli chodzi o otwartość sauny na pozostałe obiekty kompleksu hotelu, zgadzamy się z tym, że jest za mało intymna i należałoby jakoś zadbać o komfort saunujących. Reasumując, za każdym razem byliśmy zadowoleni z pobytu i zamierzamy nadal odwiedzać Wanga Saunę.
      • Cóż, nam i obiekt i imprezę polecały osoby, które już tam były. Byliśmy tam razem z osobami polecającymi i oni mieli podobne odczucia do naszych. Być może był to efekt świętowania przez tydzień urodzin, najpierw zawody potem szkolenia, na koniec impreza urodzinowa. My pewnie też jeszcze tam zajrzymy tyle tylko, że bedąc gdzieś po drodze, bo póki co specjalnie tam jechać nie będziemy.

      Zaloguj się lub Załóż konto aby zobaczyć lub skomentować tę treść.