• Więcej

Urodzinki Malinki

x9zg4x92fnaupz9x27ybgqt8umuwmpup.jpg

Lato kapryśne a weekend 22 / 23 sierpnia po idealnym wręcz piątku zapowiadał się co tu dużo mówić dość parszywie czyli zimno, deszczowo i wietrznie. Jako, że próżno było szukać słońca, a my nie byliśmy w saunie o zgrozo od półtora miesiąca więc zatęskniliśmy za świątynnymi znajomościami. Wiedzieliśmy co w ten weekend będzie się działo w Świątyni, a pogoda jedynie postawiła kropkę nad i więc wylądowaliśmy na Urodzinowej Nocy Saunowej Malinki. Saunamistrza Malinkę poznaliśmy oczywiście w Świątyni w majówkę podczas, której robił klimat konferansjerką i wykonał swój popisowy seans zatytułowany Sebek. Mimo, że reszty wykonawców nie znaliśmy wiedzieliśmy, że zabawa będzie przednia. Sobota 22 sierpnia była dniem w którym była możliwość solidnego ugrzania się, co gwarantowało pięć seansów w saunie suchej, a że lato i jednak jakaś tam opalenizna jest (swoją drogą nawet ładniejsza niż u szwagierki i szwagra którzy byli w Hiszpanii), to możliwość skorzystania z łaźni parowej i zrobienie sobie w niej peelingu oczyszczającego z mydła sodowego i lawendy jawiła się iście kusząco, a tu jeszcze była dodana impreza urodzinowa. Już na samym początku jak Malinka się pojawił i przywitał gości odśpiewaliśmy Mu sto lat. Pierwszy seans wykonali Basia i Patryk na co dzień występujący w budzącym kontrowersje Kuniowie. Cóż już tym pierwszym seansem podczas którego Marilyn Monroe odśpiewała solenizantowi happy birthday nas kupili. Po tym seansie była kolacyjka czyli kiełbaska z grilla i cacyki. Drugi seans był w wykonaniu solenizanta i Adama, chłopaki dali czadu między innymi do Another Brick In The Wall kamandy pinka floyda, było naprawdę zacnie, a od patrzenia jak trener Malinka kręci ręcznikiem mogło komuś zakręcić się w głowie. Po seansie jak zwykle płukanie ciałka z potu i chlup do małego baseniku co by się schłodzić. Trzeci seans to Czerwony Kapturek z muzyką z kabaretu Zenona Laskowika o tym samym tytule, oraz Józek nie daruje ci tej nocy – Bajmu do których widowisko stworzyli również Basia z Patrykiem, było wesoło i ciepło. W kolejnej przerwie pojawił się tort dla Malinki, złożyliśmy Mu życzenia i zaśpiewaliśmy tradycyjne sto lat. Czwarty seans to jakkolwiek to zabrzmi popis na cztery kule w wykonaniu Adama i Patryka, czyli gorąco z efektownym machaniem ręcznika. W piątym finałowym seansie wzięli udział wszyscy saunamistrzowie. Pierwszą kulę rozprowadziły dziewczyny. Najpierw Iwcia, później Basia, drugą kulę rozmachali Malinka z Patrykiem, natomiast z ostatnią zmierzyli się Adam i Patryk.

Na koniec wskoczyliśmy do łaźni parowej w której łącznie nas było aż sześć osób więc wykonanie jak zwykle rewelacyjnego peelingu Iwci odbyło się w iście komfortowych warunkach. Zrelaksowani, wypilingowani i wymyci już chwilę przed pierwszą wyruszyliśmy w drogę do domu.

Podczas Urodzinowej Nocy Saunowej Malinki nieznacznie ale przeważali mężczyźni. Było też kilka osób dla których Świątynia była nowy miejscem. Tym razem panie praktycznie wszystkie i to na wszystkich seansach siedziały całkiem nago, natomiast część panów nie odważyła się rozpiąć kiltów, najwyraźniej panie ich onieśmielały czy to w saunie czy poza nią poruszając się równie swobodnie.

Załączniki
Odpowiedzi (4)
    • Ależ się Wam udała ta relacja! 😄🔥

      Dziękujemy za tak szczegółowy opis Urodzinowej Nocy Saunowej Malinki. Czytając, można było się porządnie zagrzać bez wychodzenia z domu! 😂

      A tekst o opaleniźnie lepszej niż u szwagierki i szwagra z Hiszpanii — mistrzostwo! 😂

      Dzięki, że znowu zabraliście nas ze sobą. Takie relacje czyta się z ogromną przyjemnością. ❤️

      Czekamy na kolejne Wasze wypady! 🥰

      • Super, że opisaliście również atmosferę i zachowanie uczestników. Dla osób, które jeszcze nie znają Świątyni albo zastanawiają się nad pierwszą wizytą, takie spostrzeżenia są naprawdę wartościowe.

        Bardzo dziękujemy Wam za relację!

        • Fajna relacja, pozdrawiamy

          • Dzięki wszystkim za miłe słowa. Właśnie taką mamy nadzieję, że komuś może się przydać do podjęcia decyzji. Wcześniejsze próby skrupulatnego spisywania zapachów, muzyki, technik niestety nie do końca się powiodły, a przez co? no kto, kto by się spodziewał, właśnie przez panującą atmosferę i emocje. Może się nie pamięta zapachów, czy muzyki, ale atmosfera i emocje zostają naprawdę na długo.

            PS 1. Adminko Celinko szwagier ze szwagierką jedynie wrócili z urlopu w Hiszpanii, więc tym bardziej cieszy, że urlop w kraju daje lepszą opaleniznę.

            PS 2. Tak cały czas robimy jakieś wypady, więc dalej będziemy Was wszystkich zanudzać naszymi przygodami.

            Zaloguj się lub Załóż konto aby zobaczyć lub skomentować tę treść.
            Reklama