Wianki 2026 na Ranczo Natura
Do tej pory pisaliśmy o naszych saunowych wyjazdach, ale saunowanie odkryliśmy przez naturyzm. Zima 2025/26, jak na standardy ostatnich lat okazała się być wyjątkowo długa, śnieżna i mroźna. Wiosna 2026 okazała się być wyjątkowo wredna i poza kilkoma wyjątkowymi dniami w okolicy nomen omen Bożego Ciała nie zachęcał do wystawiania na widok może nie boskiego a gołego ciała, to jednak w ten weekend przesilenia sytuacja miała się odwrócić. Dla nas zbiegło się to z momentem gdy musimy się poruszać naszym autem zastępczym, czyli niezbyt daleko co by ewentualne holowanie nie przewyższyło wartości auta, a zatem sauny odpadły bo zbyt daleko, łącznie z sauną matką. Jako, że ostatni rok, a zwłaszcza jego drugie półrocze minęło tak szybko, że nawet do zwrotu auta nie byliśmy przygotowani to tym bardziej do wszelkich innych wymyślnych ekscesów takich jak wyjazd pod namiot. Owszem mamy sprzęt biwakowy i to nawet konkretnej klasy, no dobra był konkretnej klasy 20 lat temu jak go ostatnio używaliśmy. Jako, że polatać z gołymi tyłkami po dworze w świetle dnia się chciało, co by całkiem przez saunowanie nie zwampirzeć, trzeba było coś wymyślić. Tu przyszło nam z pomocą doświadczenie z roku ubiegłego i wizyty w Turzy Nowej, gdzie są dwa gospodarstwa goszczące naturystów. W gospodarstwie agronaturystycznym , byliśmy z noclegiem w połowie września 2025, a w Ranczo Natura też w zeszłym roku na takim krótkim godzinnym rekonesansie. Dodatkowo dosłownie chwilę wcześniej zaczęliśmy pisać na Facebooku z małżeństwem spod Warszawy, którzy jak my szukają fajnych miejsc i towarzystwa. Szybko okazało się, że właśnie na Ranczo Natura w weekend z wiankami możemy się zjechać i poznać. Jak popisali tak zrobili, i mimo, iż się nie umawialiśmy aż tak dokładnie zjechaliśmy się pod bramą Rancza. Ranczo to około 17 ha terenu dla naturystów, ze stawem borowinowym, dwoma niewielkimi basenami z wodą o różnej temperaturze, budynkiem z pokojami i apartamentem, oraz sauną i jacuzzi. Dodatkowo są dwa domki, przyczepa kempingowa właścicieli, oraz pole kamperowo/namiotowe. Są też prysznice zewnętrzne, pomosty na stawie i zadaszone miejsce grilowo – ogniskowe, ze stołami i ławkami. Właściciele bardzo dbają o porządek, czystość, oraz komfort gości by sobie nawzajem nie przeszkadzali, a dobrze się bawili. Być może ma na to wpływ monitoring terenu o którym goście dość dużo dyskutują, ale co najmniej już na bramie jest o nim informacja, więc jeśli komuś to nie w smak może zrezygnować. Można też w różnych miejscach na obiekcie znaleźć regulamin jak i w internecie udostępniają właściciele. Nasz wniosek po pobycie tym razem dłuższym jest jasny i prosty, jeśli chcesz spędzić czas będąc bez ubrań, nie robiąc syfu i burd, to to miejsce jest ok. Miejsce jest na tyle duże, że każdy może spędzić czas tak jak lubi, była jedna para, która nie uczestniczyła w niczym i widzieliśmy ich jedynie z daleka, podczas gdy reszta się w większym lub mniejszym stopniu integrowała. Jako, że weekend przesilenia, noc kupały nie mogło zabraknąć wianków, podczas prezentacji których nieoczekiwanie okazało się że są ludzie z okolic którzy również saunują tak jak i my w Świątyni , tyle, że akurat oni mieli dłuższą przerwę, więc się tam jeszcze nie widzieliśmy. Poznaliśmy również ludzi z rożnych naturystycznych forów internetowych z którymi w internecie prowadziliśmy rożne dyskusje, z którymi się tam rozpoznaliśmy. Taka mała dygresja, internet internetem, medium fantastyczne ułatwiające życie i kontakty, ale jednak nic nie zastąpi tradycyjnych, analogowych spotkań face to face w tak zwanym realu. Reasumując weekend spędzony całkowicie na golasa w pięknych okolicznościach przyrody z fajnymi golasami, na spacerach, opalaniu, graniu i rozmowach. Po tym weekendzie mamy nadzieję, na znaczne poszerzenie grona znajomych nagusów z którymi będziemy się widywać na rożnych plażach, imprezach i saunach. Czego sobie i wszystkim innym życzymy. Do zobaczenia w realu.
-
- · Admin Celina
- ·
Podziwiam, że mimo logistycznych wyzwań (czyt. „oby tylko nie trzeba było wracać na lawecie”) udało się Wam tak pięknie spędzić czas!
A sprzęt biwakowy? No cóż... skoro przetrwał 20 lat, to znaczy, że jest lepszy niż połowa nowoczesnych wynalazków :) Może jeszcze niejeden naturystyczny wypad z nim przeżyjecie!
Dzięki za tę relację – aż chce się rzucić wszystko i sprawdzić, czy to Ranczo naprawdę takie fajne... czy to tylko magia Waszego stylu pisania :)
-
Mieliśmy nadzieję, że autko zastępcze da radę i dało, mimo burzy w drodze powrotnej i rzek na jezdniach.
Co do sprzętu biwakowego musimy sprawdzić czy da sie rozłożyć, czy nie sparciał materiał, czy jest kompletny - damy radę (mam nadzieję, bo do urlopu zostały jedynie dwa normalne dni)
Co do miejsca - jak każde ma swój niepowtarzalny urok -który najlepiej ocenić samemu i przekonać się czy jest ok.