• Więcej

Bakłażankowa saunowo – naturystyczna majówka i okolice. Część 3 – Naturystycznie

Na początku tej części musimy nakreślić nieco szersze tło tego wyjazdu. Po urlopie 2025, pierwszych kontaktach z sauną i nocy naturystów, staliśmy się też w międzyczasie uczestnikami kilku forów i facebookowych grup naturystycznych. Jako, że zima 25/26 okazała się jak na ostatnie standardy wyjątkowo uczciwa, chcąc poprawić sobie nastroje szperaliśmy i szukaliśmy. Jak zostało napisane szukajcie a znajdziecie to i my pod koniec stycznia znaleźliśmy na jednej z facebookowych grup propozycję weekendowego wyjazdu naturystycznego dla 3 - 4 par/małżeństw do domku nad jeziorem. Organizatorem był właściciel, a że my już saunowaliśmy więc oferta wyjazdu naturystycznego z sauną, basenem i jacuzzi wydawała się bardzo kusząca. Wyjazd jednak nie doszedł do skutku bo oprócz nas nikt więcej się nie zgłosił.

Mniej więcej w tym samym czasie również na Facebooku pojawiła się oferta walentynkowa Świątyni Ognia i Wody z której postanowiliśmy skorzystać. Drążąc temat Świątyni znaleźliśmy wcześniejszą imprezę na którą pojechaliśmy.

Cóż Świątynia nas pochłonęła i mimo późniejszych dobrych kilku prób podejmowanych przez właściciela domku organizacji naturystycznego weekendu nad jeziorem, my już zwyczajnie nie mieliśmy wolnych terminów. Jako, że w międzyczasie komplikowały nam się plany urlopowe 2026 a do domku nad jeziorem mamy tylko 80 km to, jak nadarzyła się okazja, czyli domek wolny z właścicielami na pokładzie, my z wolnym piątkowym popołudniem i niemal całą sobotą postanowiliśmy sprawdzić owo miejsce.

Tak więc kolejny majowy weekend zaczęliśmy naturystycznym wyjazdem nad jezioro. Przyjechaliśmy właściciel Piotr na nas czekał. Szybkie przywitanie, wybranie pokoju torba z auta ciuchy z ciał i już nagi pół weekend się zaczął. Sympatyczne rozmowy o nas, o Piotrze i jego partnerce, naturyzmie itp. przy winku bardzo przyjemnie. Jako, że Asia i Piotr palą to i fajeczka na zewnątrz, oczywiście wszystko wszyscy nago. Sauenka maleńka, lecz przygotowana czyli nagrzana, z ciekawostką w postaci szyb - luster weneckich z zewnątrz lustro. Po saunie chłodzenie na dworze niektórzy z fajeczką. Następnie wszyscy do jacuzzi, cały czas swoboda nagość, miła rozmowa i winko. Koło północy my do wyra do siebie Piotr do siebie. Rano cały czas nago, trochę w domku przy kominku, trochę na zewnątrz. Czas tam spędzony poza spacerem nad jezioro cały czas nago, miło i sympatycznie, choć szkoda, że nie było partnerki Piotra, bo Asia w kilku momentach jednak poczuła się nie do końca komfortowo.

Podsumowując, miło fajnie,lecz w pełni sezonu nie do końca dające komfort miejsce przez zbyt zwartą zabudową. Piotr miły sympatyczny, miejsce fajne ale raczej na jesień wiosnę niż urlop.

Odpowiedzi (2)
    • Jeziorko, domek, sauna, wciągające rozmowy, winko, fajeczki w zębach, jacuzzi, kominek, lustra weneckie, miły i sympatyczny Pan Piotr... i prawie cały czas na golasa. Tosz to siok...Czego chcieć więcej :) A to czasami nie było w Las Vegas? :)

      Dziękujemy za Waszą relację :)

      • A to czasami nie było w Las Vegas? :)

        No nie - nie było tyle świateł, no chyba, że była awaria prądu :-D

        Naprawdę bardzo fajne miejsce. Dla nas trochę za gęsta zabudowa bo sąsiedzi w około. To takie letniskowe miejsce, trzeba trochę zwracać uwagę na sąsiadów, jeżeli ktoś lubi takie miejsca.

      Zaloguj się lub Załóż konto aby zobaczyć lub skomentować tę treść.