Bakłażankowe zakończenie wakacji 2026
Zdecydowanie zbyt szybko przyszedł ostatni weekend wakacji, a zatem koniec meteorologicznego lata. Mimo początkowo całkiem niezłych prognoz, pogoda tym razem okazała się dla nas łaskawa. Sobotni brak słońca umiarkowana temperatura i deszcz pozwoliły nam spokojnie przygotować się do późno popołudniowego wyjścia na rodzinną imprezę, z której nie za bardzo mogliśmy się wykręcić. Niedziela również nie należała pogodowo do wybitnych, ale było ciepło i sporo słońca więc postanowiliśmy zajrzeć po raz kolejny do Turzy do Darka. Na miejscu okazało się, że są tam dwa małżeństwa z ekipy. Podczas rozmów na różne tematy w których niestety dało się już wyczuć spore napięcie spowodowane powrotem do normalnego trybu życia, co na szczęście nie spowodowało zniknięcia dobrych humorów. Korzystając z możliwości jakie daje okres dożynek zrobiliśmy kilka fotek na skoszonej łące z belami siana. Zatem ta ostatnia niedzielę sierpnia upłynęła nam w dobrym towarzystwie, pięknych okolicznościach przyrody na łapaniu nagimi ciałkami promieni słoneczka praktycznie do samego jego zachodu.
Niedziela jednak nie była ostatnim dniem ani meteorologicznego lata ani wakacji, był to poniedziałek. Wredna tegoroczna aura oczywiście musiała się ujawnić i w poniedziałek było znacznie więcej słonka niż przez weekend, co prawda były tez ostrzeżenia o burzach ale słabych i raczej nie u nas. Jako, że to normalny dzień pracy podobnie jak i wtorek więc szaleństw wyjazdowych być nie mogło. Z pomocą przyszły nam jednak wcześniejsze wyjazdy. Choć w Saunowym Zaciszu byliśmy bardzo dawno temu, to jednak cały czas mieliśmy aktualne informacje co tam się dzieje. Okazało się, że co jakiś czas gości tam Arczi z Grzanek pod Łowiczem, któreż to miejsce jest na naszej liście do odwiedzenia. Choć był już tam ze dwa razy to tym razem coś mocno podszeptywało jedźcie, jedźcie, a że to ostatni dzień wakacji to cóż było robić – trzeba było pojechać.
Okazało się, że przeczuć jednak należy słuchać. Jeszcze przed seansami ktoś do nas krzyczy cześć, co za niespodzianka znajoma Basia poznana na początku roku w Łódzkim Destresso. Miłe kompletnie nieoczekiwane spotkanie, to że Basia szykuje swoją saunę Ciepło w Ciebło wiedzieliśmy, nawet ze już tam coś się dzieje wiedzieliśmy, ale miło było posłuchać z pierwszej ręki co i jak tam jest. Kolejna miejscówka do odwiedzenia !!! Okazało się również, że Basia jest z ekipą Arcziego z Grzanek, który jest niesamowitym jajcarzem, z ogromnym poczuciem humoru. W trakcie wieczoru Arczi poopowiadał nam jak funkcjonują grzanki, więc już wiemy, że i ten obiekt w najbliższym czasie będziemy starali się odwiedzić.
Jak się okazało na Arczjego i do współpracy przyjechało sporo osób i to z odleglejszych miejsc jak Warszawa czy Lubin, tak ten w dolnośląskim. Wszyscy przyjezdni a i spora część lokalsów w saunie była nago, a my również i poza nią.
Pierwszy seans z czterema kulami poprowadzili na zmianę Arczi i Paweł, był to naprawdę świetny wstępik, lekki łatwy i przyjemny. Chłopaki bardzo przyjemnie rozprowadzali ciepełko.
Drugi seans poprowadził trzynastoletni Adaś z Arkiem z Garwolina. Również i ten seans należy zaliczyć do przyjemnie relaksacyjnych. Dla nas szczególnie ciekawy gdyż pierwszy raz oglądaliśmy syna Basi Adama w roli saunamistrza (w Destresso wykręcił się od machania późną porą). Młody jeszcze się uczy, ale już wymiata i to zarówno wizualnie techniką jak i rozprowadzaniem ciepła.
Trzeci seans i kompletne zaskoczenie dla nas poprowadzili Kasia współwłaścicielka sauny Parole, Paweł z Rawy Mazowieckiej i wspólnie Arczi z Pawłem. Fajna muzyka, ekstra rozprowadzone ciepełko, super zabawowa atmosfera, kto miał kija w d...pie musiał go wyjąć, albo wyjść z seansu.
Po tym seansie nieco opóźnione w czasie były kiełbaski z grilla, które wraz ze stojącymi od początku owocami, smalcem, ogórkami i jak zawsze świetnymi napojami, dały czas na różne rozmowy. Kasia z Jarkiem właściciele sauny Parole, również opowiedzieli nam o swoim miejscu. Jako, że są niezwykle sympatycznymi ludźmi, więc z pewnością i miejsce które tworzą ma ich atmosferę, którą również i my mamy ogromną chęć poznać.
Ostatni czwarty seans poprowadzili Arczi, młody Adam, Paweł i Arek, a dogrzewkę zrobił Jarek z Paroli. Tym razem chłopaki sobie nie żałowali szczególnie kończący seans Jarek. Było wesoło i gorąco czyli tak jak powinno być.
Po ostatnim seansie zrobiliśmy peeling, który tym razem był cukrowy, po nim kąpiel, suszenie i seria pożegnań ze wszystkimi.
Pojechaliśmy sobie bo blisko, tylko na cztery seanse więc krótko, a z powrotem byliśmy już o północy i do tego z bólem głowy jak do czorta upchnąć w nasz kalendarz wizyty w kolejnych miejscach. Cóż nad tą kwestią obecnie pracujemy.
-
- · Admin Celina
- ·
No dobra… przeczytałam. I mam tylko jedno pytanie: Wy naprawdę pojechaliście tam „tylko na cztery seanse”? 😂
Bo z tej relacji wynika raczej, że pojechaliście „tylko na chwilkę”, a przy okazji poznaliście pół saunowego świata, spotkaliście znajomych, poznaliście kolejne miejsca, zapisaliście sobie następne punkty na mapie, najedliście się, wygrzaliście, zrobiliście peeling i wróciliście do domu o północy z bólem głowy. 🤣
No rzeczywiście… krótko byliście!
Wręcz ekspresowo. Normalnie wypad na kawę. 😂
A najlepsze jest to Wasze:
„ból głowy jak do czorta upchnąć w nasz kalendarz wizyty w kolejnych miejscach”.
Kochani… ja już chyba wiem, gdzie leży problem. Wy nie potrzebujecie większego kalendarza. Wy potrzebujecie dodatkowego tygodnia w każdym tygodniu! 😜
Bo człowiek normalny po zakończeniu wakacji mówi: „No, trzeba wrócić do pracy”. Wy natomiast najwyraźniej mówicie: „Dobra, wakacje się skończyły, to teraz zobaczmy, gdzie pojedziemy dalej”. 😁
I tak właśnie z „ostatniego dnia wakacji” zrobiła się kolejna wyprawa krajoznawcza po saunach. Do tego jeszcze oczywiście nie mogliście pojechać po prostu do Saunowego Zacisza. Nie. Musiało się okazać, że jest Arczi, jest ekipa, jest Basia, jest Ciepło w Ciebło, są Grzanki, jest Parole… i nagle zwykły poniedziałkowy wieczór zaczyna wyglądać jak zlot znajomych z połowy Polski. 😂
Bardzo fajnie, że wspomnieliście też o Adamie. Trzynaście lat i już pierwsze kroki w roli saunamistrza — wygląda na to, że rośnie nam kolejne pokolenie, które zamiast siedzieć z nosem w telefonie będzie ludziom porządnie ciepełko rozprowadzać. 😄
No i oczywiście nie mogło zabraknąć Waszego stałego elementu, czyli ludzi, rozmów, śmiechu i tej atmosfery, przez którą człowiek jedzie gdzieś pierwszy raz, a wraca już z kolejną listą miejsc do odwiedzenia. I właśnie dlatego takie relacje są fajne — bo pokazują, że naturyzm i saunowanie to nie tylko „gdzie byliśmy”, ale przede wszystkim z kim byliśmy i co się po drodze wydarzyło.
A teraz mam dla Was jedno bardzo ważne zalecenie administracyjne:
Proszę nie wpisywać już niczego nowego do kalendarza bez konsultacji z Administracją.
Kalendarz należy oszczędzać. On też ma uczucia. 🤣🤣🤣
Chociaż… znając Was, pewnie i tak nic z tego zalecenia nie będzie. 😜
Dziękuję Wam serdecznie za kolejną tak obszerną, szczegółową i przede wszystkim pełną dobrej atmosfery relację. Naprawdę świetnie się to czyta — i człowiek ma wrażenie, że razem z Wami objechał kawałek saunowego świata.
A teraz zmykajcie planować kolejne wyjazdy… tylko błagam, nie mówcie później, że „to był tylko krótki wypad”. 😂❤️
Dzięki jeszcze raz za relację! ❤️
-
Cóż pierwotnie miał to być taki mały, krótki wypadzik do najbliższego saunowego miejsca, gdzie nie ma gaciowców w saunie. Fakt obarczony sporą dawka lenistwa jako, że do Grzanek się wybieraliśmy, ale po co jechać sto kilometrów skoro można trzydzieści co by sprawdzić czy będzie warto jechać dalej. Miały być tylko cztery seanse i były, a cała reszta to już nie żeby specjalnie, tylko tak zwyczajnie przez nieuwagę.
Kompletnie, ale to kompletnie się nie spodziewaliśmy, spotkania z Basią, którą widzieliśmy drugi raz w życiu, a z którą się polubiliśmy z pół roku wcześniej.
Dalej to już poszło samo, okazało się, że są właściciele Sauny Parole, gdzie za chwilę będą machać i nasi znajomi. Jak wiadomo w dobrym towarzystwie czas mija szybko więc się nieco przedłużyło.
Jeśli chodzi o kalendarz to śmiało możemy powiedzieć, że wolnych weekendów w nim już brak od dawna, otwartą kwestią zostaje gdzie konkretnie pojedziemy. Okazuje się, że nasze dotychczasowe wyjazdy generują kolejne. Czego przykładem jest właśnie ostatni dzień wakacji, a do opisania mamy jeszcze ciekawą historię związaną z pierwszym weekendem września, którego początek jest mocno związany z forum i naszym wypadem na wianki do Ranczo Natura.
Miejsca które do tej pory odwiedziliśmy są różne, jedne ładniejsze, drugie trochę mniej ładne, ale każde z nich ma swój specyficzny klimat, którego zdecydowanie ważniejszą częścią niż otoczenie są ludzie których tam poznajemy. Właśnie dzięki tym nowym znajomościom poznajemy kolejne niesamowite miejsca i ludzi którzy je odwiedzają.
Odnośnie kalendarza to nie zamierzamy się nad nim litować, i zamierzamy z niego wycisnąć wszystko co tylko się da. Dodatkowy tydzień nie jest potrzebny, za to dłuższy weekend jak najbardziej.
Mamy również nadzieję, że zdecydowanie większy zlot uda się zgromadzić na Nocy Naturystów, a następnie kolejne w innych terminach i miejscach, po których nie tylko my będziemy pisać jakie to były super imprezy ale i inni.
-
No dobrze, no dobrze… przyjmuję wyjaśnienia. 😂
Czyli plan był prosty: 30 kilometrów zamiast 100, cztery seanse i do domu. A to, że po drodze zupełnie przypadkiem pojawiła się Basia, właściciele Parole, znajomi, rozmowy, kolejne miejsca i nagle zrobiła się północ… to oczywiście wszystko przez nieuwagę. 🤣
Bardzo wygodne wyjaśnienie. Muszę je zapamiętać! 😜
Ale właśnie to jest chyba najfajniejsze w Waszych relacjach — jedziecie w jedno miejsce, a wracacie z nowymi znajomościami, kolejnymi wspomnieniami i… listą następnych miejsc do odwiedzenia. Jedna wyprawa generuje kolejne i tak właśnie kalendarz przestał już mieć jakiekolwiek znaczenie. 😂
Skoro sami mówicie, że nie zamierzacie się nad nim litować, to Administracja również się poddaje. Niech cierpi! A postulat dotyczący dłuższego weekendu zdecydowanie popieram. 😎
Co do Nocy Naturystów — oby rzeczywiście udało się zebrać dużą ekipę. Fajnie byłoby, gdyby później nie tylko Wy, ale i inni mieli swoje historie do opowiadania. A może za jakiś czas przeczytamy relację kogoś, kto napisze:
„Pojechaliśmy tylko na jeden wieczór. Miało być spokojnie. Oczywiście nie było.” 🤣
Dzięki za odpowiedź i za wszystkie Wasze relacje! ❤️
-
- · Admin Robert
- ·
No dobra, Panie i Panowie… widzę, że próba ratowania się tłumaczeniem „to wszystko przez nieuwagę” została przeprowadzona całkiem profesjonalnie. 😂
Ale tak już całkiem serio — fajnie się czyta Wasze relacje i jeszcze fajniej obserwuje, jak dzięki kolejnym wyjazdom poznajecie nowych ludzi i odkrywacie następne miejsca. To chyba najlepsza część takich wypraw.
A co do kalendarza… skoro sami przyznaliście, że nie zamierzacie go oszczędzać, to pozostaje mi tylko życzyć Wam powodzenia w jego dalszym maltretowaniu. 😁
No i oczywiście czekamy na kolejną relację. 😉
Dzięki za relacje i do zobaczenia gdzieś po drodze! 👍