·   ·  65 wpisów
  •  ·  46 znajomych
  • 67 obserwujących

Historia Marcina: od pierwszego razu do naturyzmu

Historia, która zaczyna się od jednego kroku… Tym razem oddajemy głos jednemu z naszych użytkowników – Marcinowi, który postanowił podzielić się swoją (i swojej żony) drogą do naturyzmu. To szczera, bardzo osobista opowieść o pierwszym razie, przełamywaniu barier i momentach, które zmieniają sposób patrzenia na własne ciało. Od spontanicznej decyzji w chorwackiej zatoczce, przez pierwsze nieśmiałe próby w Polsce, aż po wspólne doświadczenia, które zbliżają i budują akceptację. Jeśli kiedyś zastanawialiście się, „jak to jest na początku” – ten tekst może być Wam bardzo bliski. Zachęcamy do przeczytania i podzielenia się swoją historią w komentarzach.

Kilka zdań od Adminki

Na naszej stronie bardzo często pojawiają się pytania o początki naturyzmu. Jak wygląda pierwszy krok? Czy trudniej jest przełamać własny wstyd, czy raczej obawy przed reakcją innych? Czy naturyzm zmienia coś w naszym spojrzeniu na siebie?

Dlatego tym bardziej cieszymy się, kiedy ktoś z naszej społeczności chce podzielić się własnym doświadczeniem.

Dziś zapraszamy Was do przeczytania historii Marcina i jego żony. To opowieść o tym, jak pozornie mała decyzja może stać się początkiem czegoś większego – większej swobody, spokoju i akceptacji własnego ciała.

Oddajemy głos Marcinowi.

Kilka słów na początek

Jako że jestem tu z Wami, chcę podzielić się swoimi – a właściwie naszymi, moimi i mojej żony – doświadczeniami z początków przygody z naturyzmem. Nie znaczy to oczywiście, że opanowaliśmy go do perfekcji – co to, to nie :) Ale na pewno jesteśmy już w miejscu, w którym możemy powiedzieć, że wiemy, „z czym się to je” :)

Zapraszam do lektury, a także do aktywnego udziału w rozmowie i dzielenia się własnymi doświadczeniami. Zdjęć na razie jeszcze nie mamy, więc nie ma się czym z Wami podzielić – ale może wszystko w swoim czasie.

Chorwacja 2022 – pierwszy krok

Rok 2022. Wakacje w Chorwacji.

Uwielbiam pływać na desce SUP i odkrywać miejsca, do których nie da się dotrzeć pieszo. Pewnego dnia wpłynąłem do niewielkiej, skalistej zatoczki. Cisza, krystalicznie czysta woda, rozgrzane słońcem kamienie i ani jednej osoby w zasięgu wzroku.

Pomyślałem wtedy: „To idealne miejsce, żeby spróbować.”

Przywiązałem deskę do skał, zdjąłem kąpielówki i położyłem się na nagrzanych kamieniach. Po kilku minutach zszedłem do wody. Trudno opisać uczucie, które wtedy mi towarzyszyło. Przecież codziennie człowiek bierze prysznic czy kąpiel, ale kontakt całego ciała z ciepłą wodą Adriatyku był czymś zupełnie innym.

Poczułem niesamowitą swobodę i bliskość natury.

Niespodziewane spotkanie w zatoczce

Po chwili usłyszałem plusk wody. Zza skał wypłynęła kobieta na desce SUP. Była ode mnie starsza o około dziesięć, może piętnaście lat. Początkowo mnie nie zauważyła, ale z pewnością dostrzegła moją deskę i leżące na niej kąpielówki.

Zatrzymała się, przywiązała swoją deskę do skał i wyszła na brzeg. Po prostu położyła się na kamieniach.

Przez chwilę zastanawiałem się, czy zaraz odpłynie. Powoli wychyliłem się zza skał, licząc, że zorientuje się, iż jestem nagi, zawstydzi się i uzna, że lepiej poszukać innego miejsca.

Nic takiego się nie stało.

Leżała spokojnie, ciesząc się słońcem i ciszą. Ja natomiast coraz bardziej walczyłem z własnym skrępowaniem. To był mój pierwszy raz i emocje dawały o sobie znać. Żeby odzyskać spokój, zostałem jeszcze chwilę w wodzie.

Kiedy w końcu wyszedłem na brzeg, nie było możliwości ominąć jej szerokim łukiem. Przechodziłem obok, starając się nie zwracać na siebie uwagi.

Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się i po angielsku zapytała:

– Is it your first time?

Odpowiedziałem zgodnie z prawdą:

– Yes.

Uśmiechnęła się jeszcze szerzej.

– Mine too. Chciałam zobaczyć, jak to jest. Szukałam spokojnego miejsca, a kiedy zobaczyłam deskę i kąpielówki, pomyślałam, że skoro ktoś już odważył się zrobić pierwszy krok, to ja też spróbuję.

To zdanie całkowicie zmieniło atmosferę.

Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, a potem każde z nas wróciło do spokojnego korzystania z uroków zatoczki. Cisza, szum fal i słońce sprawiły, że stres zaczął ustępować.

Po pewnym czasie kobieta powiedziała, że musi wracać. Pożegnaliśmy się, życząc sobie udanego urlopu.

Do dziś pamiętam tamto spotkanie. Nie dlatego, że wydarzyło się coś niezwykłego, ale dlatego, że zupełnie obca osoba pokazała mi, jak naturalnie można podchodzić do naturyzmu.

Po powrocie nikomu o tym nie opowiedziałem. Nawet żonie.

Powrót do tematu – pierwsze próby w Polsce

Rok później wybraliśmy się nad jedno z jezior na Opolszczyźnie.

Jeszcze przed wyjazdem sprawdziłem, czy w okolicy znajdują się miejsca odwiedzane przez naturystów. Okazało się, że tak, a deska SUP była idealnym środkiem transportu.

Dopłynąłem tam sam.

Nie było już stresu ani niepewności. Położyłem się na chwilę, odpocząłem i zrozumiałem, że naturyzm przestał być dla mnie czymś niezwykłym. Stał się po prostu sposobem spędzania czasu.

Wracając, zacząłem szukać miejsca bardziej ukrytego – takiego, do którego mógłbym kiedyś zabrać żonę. Wśród wysokich tataraków znalazłem niewielką zatoczkę niewidoczną z brzegu. Dokładnie sprawdziłem okolicę i zapamiętałem drogę.

Pierwszy raz razem

Jeszcze tego samego dnia próbowałem namówić żonę na wspólną wyprawę, ale nie była gotowa.

Dopiero następnego dnia zgodziła się popłynąć.

Kiedy dopłynęliśmy na miejsce, długo rozglądała się dookoła. Upewniała się, że rzeczywiście jesteśmy sami. Dopiero wtedy nieśmiało zdjęła ubranie i położyła się na kocu.

Pamiętam, jak bardzo była wtedy skrępowana.

Leżeliśmy długo, rozmawiając o wszystkim i o niczym. W pewnym momencie powiedziała, że rozumie już, dlaczego chciałem jej pokazać to miejsce. Nie chodziło o samą nagość, ale o ciszę, spokój i poczucie wolności.

Nagle usłyszeliśmy szelest tataraków. Oboje natychmiast usiedliśmy i zaczęliśmy rozglądać się po okolicy. Okazało się, że prawdopodobnie był to tylko ptak albo niewielkie zwierzę.

Po chwili znów zaległa cisza.

Wieczorem wróciliśmy na plażę z przekonaniem, że był to bardzo udany dzień.

Kolejny przełom – wspólna plaża naturystyczna

Kolejny przełom nastąpił podczas weekendowego wyjazdu do naszych południowych sąsiadów.

Jeszcze przed wyjazdem żona zapytała:

– Sprawdzałeś, czy jest tam jakaś plaża naturystyczna?

Odpowiedziałem, że znalazłem informacje o nieoficjalnej plaży.

– To dobrze. Chciałabym tam pójść.

Po rozłożeniu obozowiska ruszyliśmy razem.

Plaża okazała się większa, niż się spodziewaliśmy. Ludzie leżeli w sporych odstępach od siebie. Wybraliśmy spokojniejsze miejsce, ale po pewnym czasie słońce schowało się za drzewami.

Żona spojrzała na mnie i zapytała:

– Wracamy czy przenosimy się bliżej słońca?

– Idziemy.

Przeszliśmy pomiędzy innymi plażowiczami i rozłożyliśmy się w nowym miejscu.

Moment przełomu

Właśnie wtedy wydarzyło się coś, co – moim zdaniem – całkowicie zmieniło podejście mojej żony do własnego ciała.

Wokół nas byli ludzie w różnym wieku. Jedni bardzo szczupli, inni z nadwagą. Młodsi i starsi. Żadne z ciał nie przypominało tych z reklam czy kolorowych magazynów.

I nikogo to nie obchodziło.

Nikt nikogo nie oceniał.

Nikt się nie gapił.

Nikt nie komentował.

Po pewnym czasie żona wstała, wzięła swoje dmuchane kółko i sama poszła popływać.

Kiedy wróciła, uśmiechnęła się i powiedziała:

– Wiesz... chyba właśnie tego brakowało mi przez wszystkie te lata.

Dopiero wtedy zrozumiałem, że przełamała własne bariery.

Dziś – naturyzm jako część naszego życia

Od tamtej pory naturyzm przestał być dla nas ciekawostką. Stał się sposobem na spokojny wypoczynek, bliższy kontakt z naturą i przede wszystkim większą akceptację własnego ciała.

W tym roku ponownie wybieramy się na południe Europy. Nie wiemy jeszcze, jakie wspomnienia przywieziemy z kolejnego wyjazdu.

Wiemy natomiast jedno.

Pierwszy krok był zdecydowanie najtrudniejszy.

Wszystkie następne przyszły już znacznie łatwiej.

Wasze historie tworzą naszą społeczność ❤️

Marcinowi dziękujemy za to, że podzielił się z nami swoją historią i pozwolił zajrzeć do jednego z ważniejszych momentów swojej drogi do naturyzmu.

Takie opowieści są niezwykle cenne, ponieważ pokazują, że każdy z nas może mieć zupełnie inny początek. Dla jednych będzie to spontaniczna chwila, dla innych długi proces przełamywania własnych barier. Każda z tych historii jest jednak wyjątkowa.

Kochani, chcemy Was również zachęcić do podzielenia się swoimi doświadczeniami związanymi z naturyzmem. Nie bójcie się pisać ❤️

Nie każdy musi być pisarzem ani tworzyć idealnych tekstów. Najważniejsze są Wasze wspomnienia, emocje i to, co chcecie przekazać innym.

A jeśli ktoś chciałby opowiedzieć swoją historię, ale nie wie, jak ją zacząć albo jak ją uporządkować — chętnie pomogę. Możemy wspólnie poprawić tekst, nadać mu odpowiednią formę i przygotować go do publikacji.

Być może właśnie Wasza historia będzie dla kogoś pierwszym impulsem, aby zrobić własny krok. ❤️

Admin Celina

Zachęcamy do odwiedzenia profilu @Marcin

x

  • Więcej
Komentarze (2)
    Zaloguj się lub Załóż konto aby zobaczyć lub skomentować tę treść.
    Popularne wpisy