- · 44 znajomych
-
65 obserwujących
Jak zostałam naturystką – szczera rozmowa z Kamilą
Na początek – poznajmy się
Cześć! Bardzo mi miło gościć Cię u nas :) Na początek opowiedz proszę coś o sobie — jak masz na imię i ile masz lat?
Mam na imię Kamila, urodziłam się w pięknym roku 2000, w wakacje skończę 26 lat.
Czym zajmujesz się na co dzień? Pracujesz, uczysz się, a może łączysz jedno z drugim?
Mam to szczęście, że mogę pracować w domu na pracy zdalnej. Bardzo mi to odpowiada i cieszę się, że mam taką możliwość. Pracuję w takiej agencji reklamowej, zajmujemy się różnymi kreatywnymi projektami.
Jak opisałabyś siebie i swoje podejście do życia — tak zupełnie szczerze?
Hmmmm... dla mnie zawsze takie pytania są trudne, bo człowiek jest takim ogromem różnych cech, emocji, że trudno odpowiadać na takie pytania, by odpowiedź była precyzyjna. Powiedziałabym, że jestem kobietą wolną, ale z zasadami. Ktoś mógłby pomyśleć, że z zasadami, to z jakimiś jednak ograniczeniami, więc nie taka wolna do końca. Ale to tak nie jest. Być wolnym, to nie do końca znaczy że robisz wszystko co tylko chcesz. Warto tu dodać jedno dodatkowe słówko za powiedzeniem św. Augustyna "kochaj i rób co chcesz". To zmienia postać rzeczy. Można robić co się chce, ale do tego trzeba kochać, czy to drugiego człowieka, inne stworzenia, naturę i siebie samego. I nie jest to wtedy ograniczenie, a poczucie jeszcze większej wolności i szczęścia. Nie ma wtedy żadnego poczucia winy, jakiegoś smutku wynikającego nie wiadomo z czego. Jak kochasz, to jesteś szczęśliwa. I tak staram się w życiu postępować. Miłość jest najważniejsza w życiu.
A powiedz — jak w ogóle trafiłaś na naszą stronę?
Chciałam sprawdzić czy coś tam nowego słychać o naturyzmie w internecie i... wpadłam na tę stronę.
Od pierwszej ciekawości do pierwszych pytań
Przejdźmy do naturyzmu — kiedy po raz pierwszy się z nim zetknęłaś?
Byłam mała i pamiętam dwa takie obrazki. Pierwsze, to leciał w telewizji teledysk "Chałupy" Zbigniewa Wodeckiego, wiadomo, klasyka... a drugi obrazek, który pamiętam, to oglądaliśmy w telewizji Żandarma z Saint Tropez, gdy Louis De Funes odwiedził plażę z golasami.
Czyli klasyka zrobiła swoje :) A jakie były Twoje pierwsze skojarzenia z nagością w przestrzeni publicznej? Jak wtedy na to reagowałaś?
Miałam kilka lat wtedy, przyznam że trochę się zdziwiłam. Bo to był pierwszy kontakt z czymś takim. Rodzice nie byli naturystami, ale wytłumaczyli, że niektórzy tak się opalają, tak wypoczywają. I przyjęłam to, poznałam to po prostu jako coś nowego, czego nie wiedziałam. Zastanawiałam się co w tym fajnego i czemu w sumie tak, przecież idziemy na plażę, na basen, to mamy stroje kąpielowe. Ale od dziecka denerwowały mnie ubrania, zwłaszcza jakieś gumeczki w spodniach, ciasne ramiączka, doszłam więc do tego, że to musi być po prostu przyjemne.
Czy był jakiś moment, który szczególnie zapamiętałaś — taki mały przełom?
Wielkiego przełomu nie było, można powiedzieć, że jakoś do tego dochodziłam stopniowo. Zaczęło się od porzucenia wielkiego wroga - stanika haha. Pamiętam jedno takie zdarzenie, gdy poszłam do lekarza rodzinnego i pani doktor powiedziała, że prosi by zdjąć bluzę, bo mnie musi osłuchać. I trochę się zmieszałam, bo nie miałam nic pod spodem... No i powiedziałam jej, że jest jak jest. A ona na to, że no przecież nie ma sprawy, że to jest spoko i że nie ma żadnego problemu, że to normalna sprawa i że nie ma przecież obowiązku, by nosić stanik! Niby to wiedziałam, ale nikt mi tego tak wprost nigdy nie powiedział. Cieszę się, że trafiłam na taką panią doktor, która tak mi powiedziała.
Tak jak wspomniałam, mam pewną nadwrażliwość i zawsze drażniły mnie różne ciasne ubrania, dlatego gdy rodzice wyjeżdżali do pracy, a ja gdy wracałam do domu po szkole i byłam sama w domu, to rzucałam plecak w kąt i zdejmowałam z siebie ubrania, tak było mi po prostu wygodnie i przyjemnie. Także to rozbieranie rozpoczęło się tak naprawdę w domu i w naszym rodzinnym ogrodzie. To było po prostu bardzo miłe.
Co sprawiło, że chciałaś spróbować tego więcej?
Nie uważałam tego nigdy za coś bardzo dziwnego, to naturalny stan człowieka. Może miałam też z tyłu głowy teledysk Wodeckiego i Żandarma... nie wiem haha. Także zaczęłam od zrzucania ubrań w domu, po prostu dla własnej przyjemności. Tak było mi dobrze!
Czy ktoś Cię do tego zachęcał, czy była to wyłącznie Twoja decyzja?
Sama chciałam tego spróbować. Mama starała mi się pomóc i wybierała mi luźne ubrania, ale gdy zostawałam sama w domu, to jednak najwygodniej było wszystko z siebie zrzucić...
Pierwsze doświadczenie
A jak wyglądał Twój pierwszy raz poza domem — wiesz, ten moment, kiedy pierwszy raz byłaś nago gdzieś „na zewnątrz”? :)
Początki, gdy byłam młodsza miałam w domu i w ogrodzie - "na wolnej chacie", miałam kilkanaście lat wtedy, nawet koniec podstawówki pewnie. Patrzyłam na to jeszcze jakoś inaczej, jako pewnego rodzaju zwyczajna wygoda.. Więc można powiedzieć, że zaczęłam dość młodo. Ale pierwszy raz poza domem miałam nad pobliską rzeką, to było gdy miałam jakieś 16 lat. Przez moją miejscowość przepływa rzeka Warta. Uwielbiam przejażdżki rowerowe i podczas jednej z wypraw zatrzymałam się i udałam się w jedno z wielu takich zejść. Jest tam wiele takich "mini plażyczek" otoczonych trawą, zaroślami i krzakami. Ale jest też trochę piasku i fajne zejście do rzeki. Taka jednoosobowa prywatna plaża haha. Lubiłam tam już wcześniej jeździć. Ale skoro w domu było tak przyjemnie być nagą, to postanowiłam spróbować i poza domem na łonie natury. Skoro inni tak robią i to takie przyjemne, to spróbuję i ja. Pamiętam ten moment jak dziś. Zdjęłam najpierw spodnie. Zanurzyłam stopy w wodzie i było całkiem przyjemnie, to był cieplutki dzień. Po chwili zdjęłam bluzę, pod którą nic nie miałam. Gdy poczułam promienie słońca na ciele i powiew ciepłego wiaterku na moich piersiach, rozpłynęłam się. Zdjęłam majtki i położyłam się na piasku. Patrzyłam w niebo, słuchałam szumu rzeki i poruszających się wokół liści. Chciałam, by ta chwila trwała wiecznie. Po kilku chwilach weszłam do wody, było w tym miejscu dosyć płytko, więc całkiem bezpiecznie. Pływanie nago jest czymś zupełnie innym niż w stroju. Kto tego nie spróbuje, ten nie będzie wiedział o czym mówię :) Sama wcześniej do końca nie wiedziałam o co chodzi tym naturystom. Ale ten klimat natury, woda, promienie słońca, powiew wiaterku, to uczucie na całym ciele... nie do opisania! Wyszłam potem z wody, leżałam dalej i wygrzewałam się. Spędziłam tam trochę czasu i aż nie chciało się wracać do domu... To było takie w pełni naturystyczne spotkanie z naturą w moim życiu.
Kolejny krok milowy dokonałam, gdy miałam koło 17 lat. Wówczas będąc w Poznaniu odwiedziłam Termy Maltańskie. Wiele razy odwiedzałam to miejsce, jednak pierwszy raz wtedy spróbowałam saunowania. To było pierwsze doświadczenie nagości z innymi ludźmi. Wiele czytałam wcześniej na ten temat i chciałam spróbować tego, więc poszło dosyć gładko, choć nie wiedziałam do końca jak to będzie, pierwszy raz takie zetknięcie z innymi golasami.
Mój pierwszy raz w saunie był chwilą takiej absolutnej prawdy. Z jednej strony uderzyło mnie to obezwładniające gęste gorąco, które zmusza ciało do całkowitego odpuszczenia napięć. Kto był, to wie, że w saunie nie da się niczego udawać, tam się po prostu JEST. Z drugiej strony, najsilniejszym doznaniem nie była temperatura, ale też uderzająca świadomość takiej ludzkiej równości. Bo tu wszyscy są całkowicie równi. W momencie, gdy zdejmujesz ubranie, zostawiasz przed progiem swój status społeczny, stan konta czy markę samochodu, którym przyjechałaś. Stajemy się tam po prostu ludźmi, pozbawionymi masek i kostiumów, które na co dzień nas od siebie odgradzają. Jesteś tylko Ty i Twoje ciało, w swojej najbardziej autentycznej, kruchej i pięknej formie.
To, co najbardziej mnie zmieniło w tym momencie, to ta specyficzna, intymna więź z innymi, właściwie obcymi ludźmi. Stając zupełnie naga przed drugim nagim człowiekiem, weszłam w przestrzeń bezwarunkowej akceptacji i ogromnego zaufania. To moment tak radykalnej szczerości - oto jestem JA, bez żadnych filtrów, bez masek, bez żadnych osłon. W tym wspólnym milczeniu i cieple rodzi się głęboki szacunek do drugiego człowieka, którego nie oceniasz przez pryzmat wyglądu, ale z którym współdzielisz tę pierwotną bliskość z naturą. Takie doświadczenia uczą, że pod wszystkimi warstwami ubrań i ról społecznych, wszyscy jesteśmy tacy sami. i to jest bardzo uwalniające!
Dziś nie wyobrażam sobie życia bez saunowania. Czuję sie tam jak ryba w wodzie! Od pierwszej chwili pokochałam saunę, było mi tak cudownie! To gorąco otulające całe ciało... rozkoszne! Rozpływałam się :) Trafiłam także na seans saunowy, nawet nie spodziewałam się tego i nie wiedziałam do końca jak to wygląda. Ale było rewelacyjnie! Było tak wspaniale, a do tego jeszcze takie doznanie... Było wspaniale! Gdy się jest w grupie z innymi i wszyscy są nadzy, to jakiś taki stres zupełnie ustępuje, zupełnie nie było się czego bać.
Trzecie wspomnienie, które chcę tutaj przywołać, to wyjazd do Chorwacji. Z okazji moich 20 urodzin pojechałam z rodzicami do Puli. Chodziliśmy wspólnie na róże plaże, zwiedzając różne miejsca. Byliśmy na plażach tekstylnych, rodzice nie są naturystami. Ale mając te doświadczenia z sauny, chciałam spróbować się rozebrać. Nie chciałam tak całkiem na publicznej plaży, przy rodzicach. Więc podczas drugiego dnia pobytu , stwierdziłam, że pójdę się przejść. Powiedziałam że idę się przejść zobaczyć dalej jak to wygląda. Ruszyłam więc, wiedząc, co chcę spróbować. Te plaże w tym miejscu słyną z tego, że nie mają miękkiego piasku, a są to plaże raczej kamienie. Idąc na ten mój spacer, plaża zwężała się, a zaczęły się pojawiać różne klify. Nie było tam takich dzikich tłumów, robiło się coraz ciszej i spokojniej. Były tam pojedyncze osoby, również co jakiś czas mijałam nagie osoby, które się opalały. Nabrałam wtedy odwagi i zdjęłam z siebie strój. Usiadłam na początku na jednym z głazów i po prostu sobie siedziałam, czerpiąc radość z promieni słonecznych i ciepła skały. Zaraz odłożyłam strój w jedną ze szczelinek (by łatwo potem tu wrócić po ten strój) i poszłam na brzeg do wody. Zamoczyłam stopy, wchodząc głębiej. Uczucie było przecudowne! Gorący klimat i tak przyjemna woda, która po prostu robiła dobrze... I tak przeszłam się kawałek wzdłuż brzegu, będąc raz zanurzoną trochę bardziej, raz trochę mniej. Zależy jak kształtowały się skały. Czasem mijałam różne osoby, ale reakcje były normalne, tak jak bym szła w ubraniu. Czułam się bardzo dobrze, tak naturalnie, tak bardzo zjednana z naturą. W pełni poczułam, że jestem częścią tego świata, przyrody, natury. Także to doznanie było przyjemne zarówno pod kątem takim psychiczno-duchowym, jak również pod kątem fizycznym. Doznania były podobne, jak opisywałam wcześniej, ale tu ten klimat był jeszcze inny, co jeszcze podkręcało moje doznania. W każdym razie doszłam do jakiegoś momentu, popływałam, pospacerowałam, poopalałam się i powróciłam. Strój czekał na miejscu, założyłam go na siebie i wróciłam do rodziców, którzy byli w tym samym miejscu. Mówiłam, że byłam na spacerku i było bardzo fajnie... a co dokładnie się działo to już była tylko moja tajemnica - teraz już nasza ;)
Czy się stresowałaś wtedy? Jeśli tak – to czego najbardziej?
Odwołując się do tych moich "trzech początków". To po kolei - w domu nie było się czym stresować, sama przyjemność. A wychodząc na ogród niczego się nie obawiałam, wokół mieliśmy wiele roślin, także o żadnych podglądaczy się nie martwiłam. Potem co do pierwszego rozebrania się nad rzeką, to jakiegoś takiego stresu też nie było, a to dlatego, bo znałam to miejsce, byłam tam wiele razy i to ogromna rzadkość, żeby kogoś spotkać. Jedynie czasem gdzieś jakiś wędkarz się pojawił, ale to bardzo sporadyczne przypadki. W niedziele, czy święta, gdy jest czas wolny nieraz przychodzą tam niektórzy na spacery, ale nie zapuszczają się nigdy w te zejścia nad rzekę. Więc to była sama przyjemność, niczego się nie obawiałam. Co do pierwszego razu w saunie, to to co mnie stresowało, to że może nie będę umiała się tam odnaleźć, że nie będę wiedziała co zrobić. Ale wszystko było dobrze, weszłam w to jak w masełko haha. Jak pojawiał się jakiś stresik przed wizytą, to sobie mówiłam, że przecież wszyscy będą nadzy i że nikt nie będzie szczególnie na mnie zwracał uwagi. No i rzeczywiście tak było. A co do Chorwacji, to tam było trochę inaczej, bo jednak musiałam się zebrać na odwagę. Ale mając to doświadczenie sauny, koniecznie chciałam spróbować tego i w takim miejscu. Nie było to już całkowicie zaciszne, odludne miejsce jak przy rzece w mojej miejscowości. Ale jednak teren otwarty, publiczny, gdzie są różni ludzie. Byłam jednak pewna siebie i poszłam na całość... Spróbowałam i było warto! Niezapomniane przeżycie...
A... co czułaś w pierwszych minutach po zdjęciu ubrania?
To było wręcz boskie doświadczenie! Tak jestem w stanie to określić. To chwila, w której czas na moment przestał istnieć :) Nagość daje ogromną lekkość i taką bliskość do tej natury, której nie da się opisać. Najpierw uderzyło we mnie słońce, ale to nie było zwykłe ciepło, ale wrażenie, jakby te złociste promienie dosłownie wtapiały się w moją skórę, pieszcząc każdy jej centymetr.
Prawdziwą magię poczułam też w kontakcie z wiatrem. To był ciepły, miękki podmuch, który zaczął okalać moje ciało z taką czułością, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłam przez ubranie. Poczułam go wszędzie - na ramionach, w zagłębieniu talii, na delikatnej skórze piersi i wzdłuż linii ud. To było niesamowicie intymne i kojące zarazem, jakby sama natura brała mnie w objęcia. Dosłownie! Czułam, jak każda pora mojej skóry zaczyna "oddychać", jak budzi się do życia pod wpływem tego bezpośredniego kontaktu z prawdziwymi żywiołami. To była czysta rozkosz istnienia, bycia "tu i teraz" w pełni siebie. W tamtej chwili miałam w sobie tylko jedną myśl - niech to trwa i trwa, bo nigdy wcześniej nie czułam się tak wolna, tak lekka i tak bardzo "u siebie"...
Czy coś Cię zaskoczyło w tym wszystkim?
Podejrzewałam, że to będzie dosyć przyjemne, ale nie że aż tak! Że dam się tak rozpłynąć, że by się chciało już tak zostać na zawsze :) Z pewnością to... No i przypominają mi się wtedy też te obrazki z dzieciństwa, gdy widziałam ten teledysk Wodeckiego, czy też odcinek Żandarma na plaży - wtedy pomyślałam "po co oni to robią?" Teraz już doskonale wiem...
Jak odbierasz reakcje innych osób w takich miejscach? Spotkałaś się kiedyś z oceną albo niezręczną sytuacją?
W saunie tak naprawdę nikt nie zwraca szczególnej uwagi, wszyscy tam są równi, nadzy. Nikt nie ma tam nic do ukrycia. Bez oceniania, bez obgadywania. Obawiałam się trochę, że kogoś znajomego tam spotkam. Ale w sumie... i co by się stało? Ja tak samo naga, jak ta druga osoba. Bylibyśmy tu w tym samym celu... Ale czasem gdzieś z tyłu głowy pojawiają się różne dziwne teorie. Jak wiesz po co praktykujesz naturyzm, gdy jesteś w tym przyzwoity, to jak mają ludzie zareagować na obraz natury, tak naprawdę?
A spacerując brzegiem plaży w Chorwacji, cóż... muszę powiedzieć, że czułam się całkowicie zespojona z naturą. Czułam się po prostu niewidzialna, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Byłam tak bardzo złączona z naturą, że czułam taką jedność, jakiej nie da się wyrazić.
Droga do akceptacji ciała
Powiedz Kamila... Czy naturyzm pomógł Ci zaakceptować swoje ciało?
Zdecydowanie tak! Ogromnych problemów nie miałam z jakąś akceptacją siebie, jednak dziś w dobie social mediów, tyle się można naoglądać modelek i wyimaginowanych postaci... jeszcze teraz, gdy w grę wchodzi sztuczna inteligencja, to można zwariować, jeśli traktuje się to poważnie, jeśli ktoś chce się porównywać. A czasem trudno się nie porównywać. W każdym razie dla mnie naturyzm stał się pewnego rodzaju formą terapii rzeczywistością. Naturyzm pozwala zobaczyć prawdę, wyzbywając się sprzed oczu tych wyretuszowanych zdjęć i nierealnych kanonów piękna. W naturyzmie można dostrzec, że prawdziwe, to najdoskonalsze, pierwotne, najczystsze piękno tkwi po prostu w stuprocentowej naturze. Nagość naturystyczna nie jest "do patrzenia" czy oceniania - ona jest po prostu "do bycia", do przeżywania.
A co z kompleksami? Wiesz, że ludzie często je mają a kobiety szczególnie są na to uwrażliwione :) Czy wcześniej miałaś kompleksy?
Ogromnych kompleksów nie miałam. Ale dorastając w dobie mediów społecznościowych, niestety te różne małe kompleksy karmiły się tą wszechobecną hiperseksualizacją nagości, o której wspominałam. Jakieś małe smutki mogą powoli rosnąć. Trzeba jak najszybciej się tego wyzbywać! W internecie można odnieść wrażenie, że skoro każde odsłonięte ciało w internecie jest traktowane jako komunikat seksualny, to to moje również musi być takie idealne, by w ogóle mieć prawo się gdzieś pokazać, czy nawet do samego istnienia.
Czy coś zmieniło się w Twoim postrzeganiu siebie z tego powodu?
Na pewno przestałam postrzegać swoje ciało jako jakiś zestaw cech do poprawki, a zaczęłam je widzieć jako mój dom i największy dar. Doświadczenie sauny, o którym mówiłam i właśnie ta świadomość, że bez ubrań wszyscy jesteśmy równi, to nauczyło mnie dużej pokory i ogromnego szacunku też do takiej ludzkiej biologii. Przestałam skupiać się na tym, jak wyglądam w oczach innych, a zaczęłam po prostu cieszyć się tym, co zostało mi dane. Skupiłam się na codziennym celebrowaniu tego, to, co czuję, czyli właśnie to wszystko czego doświadczasz jeszcze mocniej bez ubrań - ciepło słońca na skórze czy powiew wiatru. Nagość to stan pierwotnej niewinności i pewnej prawdy o człowieku, może też tajemnicy o nim. Ale na pewno nie powód do wstydu.
Czy dziś czujesz się bardziej pewna siebie?
Tak, zdecydowanie! Chociażby z tym nienoszeniem stanika na co dzień, o którym mówiłam na początku hahaha. A poważniej mówiąc, to tą pewność określiłabym na pewno jako taki zupełnie inny rodzaj pewności siebie niż ten, który promują przysłowiowe kolorowe magazyny. To pewność taka bardziej egzystencjalna, czyli taki spokój płynący z faktu, że żyję w zgodzie ze sobą, swoją wiarą, przekonaniami i samą naturą. Muszę jednak przyznać, że na początku ta droga była trudna. Jako osoba wierząca zmagałam się z narracją, że wiara i naturyzm to absolutne sprzeczności, a Kościół jednoznacznie potępia nagość. Z czasem odkryłam, że prawda o naturyzmie jest zupełnie inna i niezwykle wartościowa pod względem filozoficznym. Największym problemem jest tu mylenie pojęć i pewnego rodzaju tabu. Bo zazwyczaj religia nic nie mówi o naturyzmie i nie podejmuje tematu nagości albo też automatycznie łączy temat z seksualnością. Można by pewnie usłyszeć, że "chodzą nago, to się wystawiają na pokuszenie i grzech". Ale to ludzie niewtajemniczeni często stawiają znak równości między naturyzmem a ekshibicjonizmem czy z pornografią. A to błąd poznawczy, bo naturyzm jest pewną filozofią, stylem życia, który nagość traktuje jako stan naturalny, a nie seksualny komunikat. I to jest kluczowa różnica. Przede wszystkim trzeba szukać zawsze prawdy. Nagość w naturystycznym wydaniu nie niesie ze sobą grzechu – ona niesie prawdę o człowieku. To filozofia szacunku, akceptacji i powrotu do korzeni stworzenia. Jako teolog i naturystka czuję się dziś pewniej, bo wiem, że można kochać Boga, formować swoje sumienie i jednocześnie celebrować wolność w naturze. To nie są wykluczające się światy, o ile patrzy się na nie przez pryzmat czystego serca.
Reakcje otoczenia
Czy Twoja rodzina lub znajomi wiedzą o tym, że to lubisz, powiedziałaś im o tym?
Nigdy jakoś szczególnie nie opowiadałam o tym. Myślę, że jeśli temat by się pojawił, to jak najbardziej bym opowiedziała, bo nie mam się na pewno czego wstydzić! Gdy rozmawiałam z moim ówczesnym chłopakiem, a teraz już mężem. Wymieniliśmy się poglądami, doświadczeniami, oczekiwaniami. I dzisiaj razem możemy cieszyć się naturyzmem, jest pięknie :)
Czy spotkałaś się kiedyś z niezrozumieniem lub krytyką z powodu tego, że lubisz taki styl życia?
Najczęściej widać to w internecie, że wiele osób myli naturyzm z czymś zupełnie innym, czyli właśnie np. z ekshibicjonizmem itd. czy z jakimiś czynnościami o charakterze seksualnym. To duży problem. Dlatego też trzeba edukować i dawać swoje świadectwo innym :)
A tak osobiście, to kiedyś wypoczywałam nago nad rzeką w jednym z takich zejść i to był dzień wolny od pracy, chyba jakieś święto. I chodzili nieraz różni spacerowicze, ale to było takie miejsce, że przechodząc tam tylko nikt by nie był w stanie mnie dostrzec. Ale jedna kobieta przyszła powiedzieć co pani robi, że przecież takie zgorszenie, że dzieci tu mogą przyjść i co wtedy... Próbowałam wówczas wytłumaczyć, że dlatego wybrałam ustronne miejsce i że nikomu się nie narzucam i nic niewłaściwego nie robię. No i że skoro widzieli, że to miejsce jest zajęte, to niepotrzebnie wchodzili dalej... Nie było żadnej awantury, bo na tym się skończyło. Ale sytuacja, której mogło nie być, a wynika właśnie z jakiegoś złego łączenia kropek. Nagość = coś złego. To niewłaściwy kierunek. A tutaj ewidentnie do tego doszło. Nikomu się nie narzucałam, nie byłam nachalna, nie epatowałam nagością przed innymi. Mogli mnie zignorować i iść spokojnie dalej. Ale tak to często w Polsce jest, nie tylko w tych sprawach... czepialstwo jest naszą cechą narodową, tak to już chyba musi być :)
Jak radzisz sobie teraz z opiniami innych ludzi?
Staram się jednym uchem wpuszczać, drugim wypuszczać. Dla mnie jest najważniejsze co jest w moim sercu i o to staram się dbać. Iść swoją drogą, wierzę że jest słuszna i właściwa. Czuję się dobrze w swojej skórze i nie zamierzam tego zmieniać, jeżeli ktoś dusi się w swojej własnej skórze lub ma jakieś inne swoje problemy. Krytykanci muszą sobie z tym sami poradzić.
Naturyzm a codzienne życie
Czy naturyzm zmienił coś w Twoim codziennym życiu i co daje Ci bycie naturystką na co dzień?
Z pewnością stałam się bardziej śmiała. Zauważyłam też, że bardziej dostrzegam naturę w życiu, bardziej potrafię przyglądać się temu co mnie otacza, całej przyrodzie. Maj to mój ulubiony miesiąc, gdy cała ta przyroda tak pięknie rozkwita, tak pięknie pachnie... Naturyzm jakoś wyostrzył moje zmysły na takie różne drobne rzeczy. Nauczył mnie dostrzegania tego co czasem w pędzie życia nam umyka i cieszenia się tym maksymalnie.
Czy praktykujesz go tylko w określonych miejscach, czy także prywatnie?
W Polsce czasem trudno o ciepłą pogodę, ale gdy tylko są warunki, to na co dzień w domu, w moim ogrodzie... Choć lubię się wybrać rowerem właśnie nad tą moją rzeczkę w moje ulubione miejsca, gdzie nikt nie przeszkadza, jest cisza, spokój, sama natura, żywioły i ja :) Gdy jest zimniejszy czas, to wtedy również sauny.
Stereotypy i mity
Z jakimi stereotypami o naturyzmie spotykasz się najczęściej?
Najczęstszy i najbardziej krzywdzący stereotyp to ten, który stawia znak równości między naturyzmem a rozwiązłością seksualną, swingerstwem czy seksoholizmem. Wielu ludziom spoza tego świata wydaje się, że plaża nudystów czy sauna to miejsca służące szukaniu erotycznych podnieceń, a nagość jest tam traktowana jako permanentny komunikat seksualny. Oczywiście, że mogą pojawić się tam takie osoby. Ale to już nie jest naturysta, tylko no właśnie... to co wymieniłam. Czysty naturyzm tym się nie przejawia.
Z drugiej strony często też spotykam się ze stereotypem "grzechu i zgorszenia". Wierzący często z góry zakładają, że naturyzm to świadome wodzenie na pokuszenie, ekshibicjonizm i brak jakichkolwiek wartości moralnych. Z kolei sami naturyści potrafią szufladkować osoby wierzące jako ludzi, którzy w każdym odsłoniętym kawałku ciała widzą diabła. To ścieranie się dwóch radykalnych, błędnych stereotypów. Pewnie jeszcze trochę tych stereotypów by się znalazło. Gdyby "na mieście" zrobić ankietę czym jest naturyzm, to z pewnością jeszcze wiele ciekawych rzeczy byśmy się dowiedzieli... :)
A co najbardziej Cię w nich irytuje?
Najbardziej irytuje mnie ta głęboko zakorzeniona w ludziach hiperseksualizacja nagości i absolutna ślepota na jej inne wymiary. Doświadczyłam tego, kiedy prowadziłam profil o naturyzmie na Instagramie. Ilość wulgarnych propozycji, pytań wprost o seks i dziwnych zdjęć, zwłaszcza od mężczyzn, którzy podawali się za naturystów, była porażająca. I jakoś mnie to przerosło trochę, dlatego to konto zostało usunięte i nie miałam ochoty już dalej tego ciągnąć. Po prostu irytuje mnie bezczelność takich "dzikusów" (przepraszam bardzo za wyrażenie), którzy uważają, że jeśli kobieta zdejmuje ubranie, by poczuć słońce i wiatr, to automatycznie daje im przyzwolenie na przekraczanie granic. Męczy mnie to, że jako społeczeństwo daliśmy sobie wmówić, że ciało ma sens tylko wtedy, gdy jest obiektem pożądania. Ta niezdolność do oddzielenia czystej, naturalnej nagości od pornografii i popędów bywa po prostu wycieńczająca. Trudno tak nieraz funkcjonować, zwłaszcza w Internecie, gdzie niektórzy nie mają żadnych hamulców...
Jak wytłumaczyłabyś osobie z zewnątrz, czym naprawdę jest naturyzm?
Wytłumaczyłabym to jako powrót do pewnej prawdy o człowieku, a także jako wolność i szacunek - do siebie, do człowieka, do natury i przyrody. Naturyzm to nie jest po prostu też zdjęciem ubrań. To wartościowa idea, a może nawet filozofia, czy styl życia, który jest tutaj oderwany od sfery seksualnej.
Tak jak już chyba wspominałam wcześniej, ale właśnie można to pokazać na przykładzie sauny, gdzie panuje pewnego rodzaju "demokracja nagości". Po prostu wyobraź sobie miejsce, gdzie nie ważne jest, ile masz na koncie, jakim autem jeździsz i jakie nosisz drogie marki. Zdejmujesz ubranie i zostajesz tylko ty, w swojej najbardziej autentycznej, ludzkiej formie. Stajesz przed drugim człowiekiem bez żadnych masek. Prawdziwy, taki czysty naturyzm to według mnie celebrowanie ciała jako dzieła natury i Boga. To przestrzeń, w której znikają kompleksy, a rodzi się czysty szacunek do biologii i drugiego człowieka. To po prostu wolność bycia sobą. Całkowita radość ze swojego bycia...
Społeczność i relacje
Czy poznałaś dzięki naturyzmowi nowych ludzi? A może czujesz się częścią jakiejś społeczności?
W sumie zazwyczaj golaskuję we własnym zakresie z dala od innych. Albo z mężem :)
W takich miejscach jak sauny nieraz się z kimś zagada, ale to raczej taki small talk... wielkich przyjaźni w gronie naturystów nie mam.
Rady dla początkujących
Co powiedziałabyś osobom, które dopiero myślą o spróbowaniu naturyzmu, ale mają obawy?
Powiedziałabym, że jakiś Twój lęk, jeżeli go masz w sobie, jest naturalny, bo żyjemy w kulturze, która nauczyła nas wstydzić się własnego ciała, ale to uczucie jest barierą w Twojej głowie, w rzeczywistości nie do końca. Każdy naturysta, którego spotkasz, kiedyś też miał ten pierwszy, więc i ten stresujący moment. Zapewniłabym taką osobę, że naturyzm nie polega na "byciu oglądanym", tylko na "byciu wolnym". To nie jest występ przed publicznością... nic z tych rzeczy... Gdy już zdecydujesz się zrobić ten pierwszy krok, zrozumiesz, że natura nie ocenia, ona przyjmuje nas takimi, jakimi jesteśmy. To jedna z najbardziej uwalniających decyzji, jaką możesz podjąć dla swojego spokoju ducha!
A co poradziłabyś takiej osobie... Jak ma przygotować się do pierwszej wizyty na plaży naturystycznej lub do golasowania gdzieś indziej na łonie przyrody?
Najważniejsza jest taka psychiczna gotowość, no i bardzo ważny jest też wybór odpowiedniego miejsca. No właśnie - by to miejsce było po prostu odpowiednie dla Ciebie. Nie musisz od razu rzucać się na głęboką wodę w tłoczne miejsce. Zacznij od zacisznego zakątka nad jeziorem, gdzie będziesz sama, gdzie spokojnie będziesz w stanie poczuć intymność kontaktu z wiatrem i słońcem, nie przejmując się innymi ludźmi. Nie musisz szukać towarzystwa na siłę, na początku skup się wyłącznie na sobie i swoich doznaniach – na tym, jak powietrze dotyka Twojej skóry, jak reagujesz na temperaturę.Przecież golasowanie z innymi ludźmi nie jest obowiązkowe :) Jeśli nie czujesz się pewnie, rób to sama - Ty masz być szczęśliwa!
Kolejna rzecz, zwłaszcza gdy to sauny lub jakieś wspólne miejsce - chodzi o ręcznik, weź go sobą. To taka Twoja "baza", Twój osobisty azyl, na którym możesz usiąść i poczuć się pewnie, w razie czego się okryć. Także ręcznik - koniecznie bierz ze sobą. Na pewno się przyda.
No i miej na uwadze złotą zasadę - zasadę szacunku do innych. Pamiętaj, że w świecie naturystycznym obowiązuje hasło: nie gapimy się! To bardzo uspokajające wiedzieć, że inni też przyszli tam po spokój, a nie po to, by kogoś obserwować. Jesteś bezpieczna, bo każdy wokół Ciebie jest zajęty samym sobą, swoim własnym relaksem.
Czy jest coś czego absolutnie nie trzeba się obawiać?
Jeśli jesteś w gronie naturystów, to na pewno nie trzeba obawiać się oceny swojego ciała. To największy mit... Na plaży naturystycznej zobaczysz ludzi w każdym wieku, z każdym rodzajem sylwetki, z każdą blizną czy fałdką i nikt na to nie zwraca uwagi. Tam nie obowiązuje żaden "wyścig zbrojeń" znany z siłowni czy social mediów.
Nie trzeba też obawiać się tego, że Twoja nagość zostanie źle zinterpretowana. Prawdziwa społeczność naturystów jest wyczulona na "intruzów i podglądaczy", więc dba się o to, by przestrzeń ta pozostawała wolna od seksualizacji. Wchodząc w to środowisko, wchodzisz do wspólnoty ludzi, którzy szukają dokładnie tego samego co Ty, czyli prawdy, ciszy i bliskości z naturą.
Szczersze pytania
Czy zdarzyło Ci się przekroczyć swoje granice – i czego się wtedy nauczyłaś?
Myślę, że takim momentem było właśnie to wyjście poza mój bezpieczny, intymny azyl, czyli decyzja, by po raz pierwszy saunować wśród obcych ludzi... a później rozebrać się na publicznym, choć ustronnym wybrzeżu w Chorwacji. Tu w Polsce wychowujemy się raczej w kulturze, która podświadomie uczy nas, że nagość poza sypialnią czy łazienką to sytuacja kryzysowa albo wręcz tabu. Przekroczeniem granicy było więc przełamanie tego wdrukowanego w głowę wstydu i lęku przed oceną.
Czego się wtedy nauczyłaś?
Przede wszystkim tego, że większość naszych barier i "potworów" karmi się wyłącznie naszą wyobraźnią. Kiedy zrzuciłam ubranie w saunie i zobaczyłam, że nikt na mnie nie patrzy jak na obiekt, a po prostu jako na kolejnego człowieka, poczułam ogromną ulgę... Nauczyłam się, że granice w mojej głowie były sztuczne, narzucone przez społeczeństwo, które ma problem z zaakceptowaniem naturalności. Przekroczenie tej granicy przyniosło mi wolność i pokazało, że moje ciało nie jest dla świata, ale jest dla mnie i że mam prawo czuć się w nim dobrze w każdych okolicznościach.
Czy bycie naturystką wpłynęło na Twoje relacje lub życie uczuciowe?
Myślę że tak, bo naturyzm uczy niesamowitej szczerości i wyzbywania się tych przysłowiowych masek. Kiedy od początku grasz w otwarte karty ze swoim podejściem do ciała i wolności, automatycznie filtrujesz ludzi wokół siebie, chcąc nie chcąc... A takie podejście jakoś po prostu pozwala inaczej patrzeć na drugiego człowieka, pomaga dostrzegać go takim jakim jest naprawdę, w środku.
W życiu uczuciowym też to ma wpływ... takie wspólne golasowanie pozytywnie wpływa też na sferę seksualną, co jest bardzo fajne (śmiech)! Fajnie jest mieć też taką zaufaną osobę, z którą można to dzielić. No wiadomo, razem też raźniej... więc możemy razem cieszyć się tą wolnością, golasować w naszych ulubionych miejscach, na naszych szlakach czy zwyczajnie u siebie w ogrodzie, w domu. To też bardzo spaja relację. Buduje poziom zaufania i takiej fundamentalnej akceptacji drugiego człowieka, jakiej trudno szukać w świecie, gdzie wszystko jest ukryte pod warstwami ubrań...
Czy czujesz się teraz bardziej wolna jako osoba?
No jasne, że tak! Ta wolność ma dla mnie taki wymiar wręcz totalny – fizyczny, psychiczny i duchowy. Fizycznie to prosta sprawa, czyli brak ucisku ubrań, bezpośredni kontakt skóry ze słońcem i wiatrem, który daje mi czystą, dziecięcą wręcz radość. Psychicznie, bo uwolniłam się od takiego terroru z tyłu głowy idealnego wyglądu rodem z social mediów. Moje ciało to mój dom, a nie produkt, który muszę stale ulepszać, żeby podobać się innym.
Ale najważniejsza jest ta wolność wewnętrzna, egzystencjalna, o której wspominałam wcześniej. Dodam też, że jako osoba wierząca czuję się wolna od fałszywego poczucia winy, które tak często próbuje się nam wmówić, bo czyste serce pozwala widzieć świat czystym! No np. kiedy stoję naga na łonie natury, czuję się dokładnie tak, jak człowiek został stworzony, w harmonii z Bogiem, samym sobą i otaczającym mnie światem. To jest wolność od ludzkich osądów, od małostkowości i od wiecznego pędu. Czuję, że żyję w pełni w zgodzie ze swoją własną prawdą!
Wolność, której nie da się już oddać
Co naturyzm zmienił w Twoim życiu najbardziej?
Najbardziej zmienił moje postrzeganie własnej godności. Przestałam postrzegać ciało przez jakiś taki pryzmat narzuconych standardów piękna czy wstydu, a zaczęłam widzieć je jako jedną całość, jako świętą część mojej osoby. Naturyzm przyniósł mi ogromny spokój wewnętrzny, uwolnił mnie od potrzeby ciągłej takiej autoprezentacji przed światem. Również w social mediach... Zrozumiałam też, że moja wartość nie zależy od tego, co mam na sobie, ale od tego, kim jestem i co mam w sercu. Oczywiście naturyzm to nie wszystko, to głęboka sprawa, składa się na to wieeele rzeczy, wiele wartości. Ale naturyzm w tym wszystkim jest jedną z tych cegiełek, które to budują. Naturyzm to rodzaj wewnętrznej wolności, która sprawia, że łatwiej mi po prostu oddychać w codziennym, zabieganym życiu. Tak to czuję :)
Czy wyobrażasz sobie powrót do życia bez naturyzmu?
Już dzisiaj nie. Trudno sobie odebrać wolność. Człowiek nie potrafi sobie sam odebrać wolności. Naturyzm stał się dla mnie naturalnym sposobem na regenerację i kontakt z samym sobą. Powrót do życia bez tej przestrzeni oznaczałby dla mnie rezygnację z ogromnego kawałka mojej życiowej równowagi. Oczywiście, jako osoba żyjąca w Polsce, jako też wierząca, żyję w świecie pełnym ubrań i norm społecznych i to też jest OK w niektórych sytuacjach. Trzeba też akceptować tych, którzy nie są naturystami. Świat jest naszą wspólnym miejscem i musimy się nawzajem szanować, trzeba odnajdować ten złoty środek w życiu. Nie można być całkiem nachalnym, ale jak chcę się nago poopalać na plaży, to też powinno być to zrozumiane i nie powinno stanowić problemu. Taki szacunek powinien zawsze działać w dwie strony. Tak czy siak naturyzm pozostaje moją bezpieczną przystanią, do której zawsze wracam, by odnaleźć prawdę o sobie. To się już nigdy nie zmieni.
Masz jakieś marzenia związane z tym stylem życia?
Marzę o tym, aby w moim kraju, w Polsce zaczęto postrzegać naturystów nie jak intruzów i zboczeńców. Tylko tyle i aż tyle. By zaczęto traktować naturyzm jako coś normalnego i zdrowego. Chciałabym, żeby coraz więcej osób przestało się bać i żebyśmy jako społeczeństwo zaczęli odróżniać naturystów od osób szukających taniej sensacji. Moim osobistym marzeniem jest, by móc swobodnie, bez lęku przed oceną czy agresją, cieszyć się naturą w towarzystwie ludzi, którzy rozumieją, że nagość to nie grzech, lecz dar, który pozwala nam w pełni doświadczyć piękna stworzenia. Ale to też wiele zależy od naszej społeczności, by nie dawać paliwa przeciwnikom. By cieszyć się nagością na zdrowych zasadach. Tylko tyle i aż tyle... :)
Jak jednym zdaniem opisałabyś: „Jak zostałam naturystką”?
Zostałam naturystką, ponieważ szukałam prawdy o sobie i odkryłam, że najpiękniej odnajduje się ją wtedy, gdy zdejmuje się z siebie nie tylko ubrania, ale przede wszystkim wszystkie narzucone nam przez świat lęki i stereotypy... Naturyzm pięknie oczyszcza człowieka i daje wolność nie do opisania... I to właśnie kocham!
Dziękuję Kamilo za szczerość i odwagę w podzieleniu się swoją historią.
Jeśli Ty również masz swoją drogę związaną z naturyzmem i chciał(a)byś ją opowiedzieć – odezwij się do mnie. Chętnie przeprowadzę kolejny wywiad.
Foto: materiały Kamili + zdjęcia ilustracyjne wygenerowane przez AI
- 6211
- Udostępnij
- Więcej
-
- · Michalfree
- ·
Miło się czyta , świeżość, szczerość, naturalność . To jest to.
sam zaczynałem swoje przygody najpierw też na ogródku, potem kąpiel w morzu, jeziorach( potwierdzam odczucia są obłędne), wiatr też robi swoje .
i jako dorosły co jakiś czas jestem nad morzem , okolice Grzybowa. Świetna plaża, woda, słońce a głównie ludzie . I teraz pływanie to tylko nago, to inna klasa .
sauna naturalnie też.
-
- · MichałWro
- ·
Ciekawa historia i zazdroszczę Kamili możliwości podzielenia się ją ze światem. Gratuluję też odwagi, że to zrobiła.
-
- · tomek
- ·
Uważam, że powinno być jasno zaznaczone, że w artykule zdjęcia są wygenerowane przez AI i nie przedstawiają prawdziwej osoby.
-
- · Piotrek
- ·
Świetny wywiad, oddaje to co i ja doświadczam w byciu naturystą i w kontakcie z naturą
-
- · Zdzisław
- ·
Fantastyczny wywiad, pozdrowienia dla obydwóch Pań.