- · 60 znajomych
-
84 obserwujących
Seksualność po czterdziestce, pięćdziesiątce i sześćdziesiątce
Czy seksualność ma datę ważności?
Zanim przejdziemy do właściwego tematu, warto wyjaśnić, dlaczego postanowiliśmy przyjrzeć się właśnie seksualności osób po czterdziestce, pięćdziesiątce i sześćdziesiątce. Powód jest dość prosty: to nie jest zagadnienie dotyczące jakiejś niewielkiej, przypadkowej grupy. Z naszych danych wynika, że osoby w wieku 45–55 lat stanowią większość użytkowników i odwiedzających naszą stronę. To właśnie ludzie w tym przedziale wiekowym tworzą znaczną część społeczności, której poświęcamy ten cykl.
Nie możemy więc pomijać ich doświadczeń, potrzeb i sposobu postrzegania naturyzmu. Tym bardziej że wiek ten często wiąże się z istotnymi zmianami w życiu osobistym, rodzinnym i intymnym. Dla jednych jest to czas stabilizacji, dla innych nowych możliwości, a jeszcze dla innych moment, w którym zaczynają na nowo zastanawiać się nad własną atrakcyjnością, relacjami i potrzebami. Warto zatem zadać pytanie, czy wraz z upływem lat zmienia się tylko nasze ciało, czy również sposób, w jaki przeżywamy seksualność.
Przyjęło się uważać, że seksualność należy przede wszystkim do młodych. To oni mają prawo do flirtowania, zakochiwania się, eksperymentowania, pokazywania swojego ciała i czerpania przyjemności z własnej atrakcyjności. A co z ludźmi po pięćdziesiątce? Po sześćdziesiątce? W pewnym momencie, jakby zupełnie niezauważalnie, przestajemy postrzegać ich jako osoby, które mogą odczuwać pożądanie, mieć fantazje i nadal chcieć się komuś podobać.
Oczywiście nikt oficjalnie nie ogłasza końca seksualności po przekroczeniu określonego wieku. Nie ma przecież takiej daty w kalendarzu. Mimo to w społecznym wyobrażeniu istnieje coś w rodzaju niewidzialnej granicy. Młodość kojarzy się z namiętnością, atrakcyjnością i erotyką, natomiast dojrzałość coraz częściej z rodziną, obowiązkami, wnukami, spokojem i odpoczynkiem. Jakby człowiek po sześćdziesiątce miał już tylko wspominać dawne życie, a nie nadal z niego korzystać.
Widać to również w kulturze i mediach. W reklamach produktów związanych z urodą, modą czy seksualnością dominują młode twarze i młode ciała. W filmach dojrzałe postacie często występują w rolach rodziców, dziadków albo rozsądnych opiekunów, a ich życie intymne bywa pomijane lub przedstawiane żartobliwie. Media społecznościowe dodatkowo utrwalają przekonanie, że atrakcyjność oznacza młodą skórę, jędrną sylwetkę i wygląd zgodny z aktualnymi kanonami piękna.
Tylko czy naprawdę tak wygląda życie?
Czy sześćdziesięcioletnia kobieta nie może czuć się seksowna, lubić swojego ciała i cieszyć się zainteresowaniem mężczyzn? Czy mężczyzna po pięćdziesiątce powinien przestać zwracać uwagę na kobiece piękno, flirtować albo marzyć o bliskości? A jeśli nadal tego chce, to czy powinien uznać, że coś jest z nim nie tak?
Przecież biologiczne starzenie się i społeczne oczekiwania to dwie zupełnie różne sprawy. Owszem, ciało się zmienia, a wraz z wiekiem mogą zmieniać się również potrzeby i możliwości seksualne. Nie oznacza to jednak, że człowiek automatycznie traci zainteresowanie erotyką, przestaje odczuwać pożądanie albo nie chce już być postrzegany jako atrakcyjny. Badania nad seksualnością osób starszych potwierdzają, że aktywność seksualna nie zanika wraz z przekroczeniem pięćdziesiątego czy sześćdziesiątego roku życia [1].
Warto też pamiętać, że potrzeba bycia zauważonym nie jest oznaką niedojrzałości. Komplement może sprawić przyjemność zarówno dwudziestolatce, jak i kobiecie po sześćdziesiątce. Mężczyzna w każdym wieku może lubić świadomość, że nadal wzbudza zainteresowanie. Nie musi to oznaczać poszukiwania romansu ani niezadowolenia z obecnego związku. Czasami po prostu miło jest poczuć, że wciąż jesteśmy dla kogoś atrakcyjni.
W świecie naturystycznym ten temat staje się szczególnie interesujący. Kiedy zdejmujemy ubranie, znika część możliwości ukrywania wieku i niedoskonałości. Widzimy ciała młode, dojrzałe i starsze. Widzimy różne sylwetki, zmarszczki, siwe włosy i ślady upływającego czasu. A mimo to nadal są to ciała ludzi, którzy mogą chcieć podobać się innym, cieszyć się własną nagością i odczuwać seksualność.
Może więc warto zadać sobie pytanie: dlaczego tak łatwo akceptujemy nagość młodego człowieka, a w przypadku osoby starszej zaczynamy czasem odczuwać zakłopotanie? Czy naprawdę chodzi o sam wiek, czy raczej o nasze przyzwyczajenia i wyobrażenia na temat tego, kto ma jeszcze prawo być atrakcyjny?
Bo seksualność nie jest przywilejem młodości. I nie powinna mieć daty ważności.
Ciało się zmienia, ale seksualność nie znika
Nie ma sensu udawać, że upływ czasu nie pozostawia śladów na naszym ciele. Zmienia się wygląd, kondycja fizyczna, gospodarka hormonalna i sposób funkcjonowania organizmu. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Niektóre z tych zmian wpływają również na życie intymne, ale nie oznaczają, że seksualność nagle znika.
U kobiet jednym z ważniejszych momentów jest menopauza. Zmniejszenie poziomu estrogenów może powodować między innymi suchość pochwy, mniejszą elastyczność tkanek czy dyskomfort podczas współżycia. U części kobiet pojawia się również obniżenie libido, choć nie jest to regułą. Niektóre odczuwają większą swobodę i cieszą się życiem intymnym bez obaw związanych z nieplanowaną ciążą. Inne potrzebują czasu, aby odnaleźć się w zmieniającym się ciele i nowych potrzebach.
U mężczyzn również zachodzą zmiany hormonalne. Poziom testosteronu może stopniowo się obniżać, a wraz z wiekiem częściej pojawiają się trudności z uzyskaniem lub utrzymaniem erekcji. Może zmieniać się również intensywność pożądania czy czas potrzebny na osiągnięcie kolejnego wzwodu. Nie oznacza to jednak, że każdy mężczyzna po pięćdziesiątce musi doświadczać takich problemów ani że jego życie seksualne przestaje być satysfakcjonujące.
Warto przy tym pamiętać, że na sprawność seksualną nie wpływa wyłącznie wiek. Duże znaczenie mają choroby przewlekłe, problemy z układem krążenia, cukrzyca, przyjmowane leki, przemęczenie, stres, jakość snu i kondycja psychiczna. Czasami za zmianami w życiu intymnym stoi nie tyle sam proces starzenia, ile ogólny stan zdrowia lub sytuacja życiowa.
Co ważne, zmniejszenie częstotliwości współżycia nie musi oznaczać utraty zainteresowania seksem. Można nadal odczuwać pożądanie, fantazjować i pragnąć bliskości, nawet jeśli organizm nie zawsze reaguje tak jak trzydzieści lat wcześniej. Można również potrzebować więcej czasu, czułości i spokojniejszego tempa. Nie ma w tym nic niezwykłego.
Zresztą seksualność to znacznie więcej niż sam stosunek. Dla jednej osoby najważniejsza będzie fizyczna przyjemność, dla innej dotyk, przytulanie, pocałunki czy poczucie bliskości. Ktoś będzie chciał nadal prowadzić intensywne życie erotyczne, a ktoś inny bardziej doceni wspólne chwile, czułość i świadomość, że jest dla drugiej osoby ważny. Można też po prostu lubić czuć się pożądanym, nawet jeśli nie zawsze ma się ochotę na seks.
Badania potwierdzają, że seksualność pozostaje istotnym elementem życia wielu osób w starszym wieku. W dużym amerykańskim badaniu Lindau i współpracowników aktywność seksualną deklarowało 73 procent osób w wieku 57–64 lat, 53 procent w grupie 65–74 lata i 26 procent wśród osób w wieku 75–85 lat [2]. Widać więc wyraźnie, że aktywność przeciętnie maleje wraz z wiekiem, ale nie znika. Co więcej, autorzy badania zwracali uwagę, że stan zdrowia ma istotne znaczenie dla możliwości i jakości życia seksualnego.
Warto o tym pamiętać również w kontekście naturyzmu. Osoba, która przychodzi na plażę naturystyczną, nie musi mieć takiej samej sprawności fizycznej ani takich samych potrzeb jak dwadzieścia lat wcześniej. Może nadal czerpać przyjemność z nagości, podziwiać innych, odczuwać atrakcyjność i cieszyć się własnym ciałem. Nie musi przy tym niczego nikomu udowadniać.
Być może właśnie to jest jedna z ważniejszych rzeczy, które przychodzą z wiekiem: odkrywamy, że udane życie intymne nie musi wyglądać tak jak dawniej. Nie chodzi o to, żeby za wszelką cenę utrzymać młodzieńczą sprawność, ale żeby znaleźć własny sposób na bliskość, przyjemność i seksualność, która nadal może być ważną częścią naszego życia.
Kiedy młodość zostaje za nami – jak zmienia się postrzeganie własnego ciała?
Upływający czas zostawia na naszym ciele ślady, których nie da się całkowicie uniknąć. Pojawiają się zmarszczki, siwe włosy, skóra traci jędrność, zmienia się sylwetka. U jednych przybywa kilogramów, u innych pojawia się brzuch, rozstępy czy kolejne blizny. Nawet jeśli dbamy o kondycję, zdrowo się odżywiamy i pozostajemy aktywni, nasze ciało nie będzie wyglądało tak samo jak dwadzieścia czy trzydzieści lat wcześniej.
Dlaczego tak trudno nam się z tym pogodzić? Być może dlatego, że przez całe życie jesteśmy bombardowani obrazami młodości. Reklamy, filmy, magazyny i media społecznościowe pokazują ciała gładkie, jędrne, starannie wyretuszowane i pozbawione niedoskonałości. Młodość stała się czymś więcej niż jednym z etapów życia – często przedstawia się ją jako wzór atrakcyjności, do którego powinniśmy dążyć bez względu na wiek.
W takim świecie łatwo zacząć traktować własne ciało jak projekt, który wymaga nieustannych poprawek. Porównujemy się z młodszymi, przypominamy sobie, jak wyglądaliśmy kiedyś, oglądamy stare fotografie. Niekiedy zamiast dostrzegać to, co nasze ciało nadal potrafi, koncentrujemy się na tym, co bezpowrotnie się zmieniło.
W naturyzmie ta konfrontacja może być szczególnie wyraźna. W ubraniu możemy ukryć brzuch, blizny, rozstępy czy mniej jędrną skórę. Na plaży naturystycznej, w saunie albo podczas wspólnego wypoczynku nago nie ma już tak wielu możliwości maskowania tego, co chcielibyśmy ukryć. Widzimy nie tylko własne ciało, ale również ciała innych ludzi – młodszych, starszych, szczupłych, pełniejszych, wysportowanych i zupełnie przeciętnych.
I właśnie wtedy mogą pojawić się porównania. Czy nadal wyglądam atrakcyjnie? Czy moje ciało nie odstaje od innych? Czy ktoś zwróci na mnie uwagę? Nie ma powodu udawać, że takie myśli nie pojawiają się wśród naturystów. Akceptacja nagości nie oznacza przecież automatycznego uwolnienia się od kompleksów.
Co więcej, można akceptować swój wiek, a jednocześnie chcieć dobrze wyglądać. Można nie wstydzić się zmarszczek, ale nadal dbać o skórę. Można pogodzić się z siwymi włosami, a mimo to regularnie ćwiczyć, zmieniać fryzurę czy wybierać ubrania, w których czujemy się atrakcyjnie. To nie jest sprzeczność. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy każdą oznakę starzenia traktujemy jak osobistą porażkę.
Warto też pamiętać, że dbanie o siebie nie musi oznaczać walki z czasem. Ruch, zdrowe nawyki, pielęgnacja czy troska o kondycję mogą wynikać z potrzeby dobrego samopoczucia, a nie z obsesyjnego pragnienia odzyskania dawnego wyglądu.
Naturyzm może w tym pomagać, ponieważ pozwala zobaczyć różnorodność ludzkich ciał bez codziennych warstw ubrań i starannie budowanego wizerunku. Nie daje jednak żadnej gwarancji, że nagle polubimy każdą część siebie. Dla jednych wspólna nagość będzie wyzwalająca, dla innych początkowo trudna i krępująca.
Być może najważniejsze jest więc nie to, żeby bezwarunkowo pokochać każdą zmarszczkę i każdy dodatkowy kilogram. Wystarczy czasem przestać traktować je jak powód do wstydu. Nasze ciało nie musi już wyglądać jak przed trzydziestu laty, żeby nadal było nasze, prawdziwe i warte akceptacji.
Naturyzm wobec upływającego czasu – czy nagość pomaga zaakceptować siebie?
Naturyzm jest ciekawym środowiskiem do obserwowania tego, jak różnie mogą wyglądać ludzkie ciała. Na plaży naturystycznej, w ośrodku czy podczas wspólnego spotkania spotykamy osoby młodsze i starsze, szczupłe i pełniejsze, wysportowane i mniej aktywne fizycznie. Widzimy ciała z siwymi włosami, zmarszczkami, bliznami, rozstępami i innymi śladami upływającego czasu. Nie wszystkie przypominają sylwetki znane z reklam czy mediów społecznościowych. I właśnie w tej różnorodności tkwi coś ważnego.
Przez lata możemy przyzwyczaić się do przekonania, że atrakcyjne ciało musi spełniać określone warunki. Powinno być szczupłe, jędrne, proporcjonalne i najlepiej pozbawione widocznych oznak starzenia. Tymczasem wspólna nagość pozwala skonfrontować te wyobrażenia z rzeczywistością. Okazuje się, że ludzie nie wyglądają jak modele z katalogów, a mimo to potrafią swobodnie wypoczywać, rozmawiać, śmiać się i cieszyć swoim towarzystwem.
Dla niektórych osób takie doświadczenie może być bardzo uwalniające. Kiedy przestajemy widzieć wyłącznie własne niedoskonałości, a zaczynamy dostrzegać naturalną różnorodność ciał, łatwiej oswoić się z własną nagością. Możemy zauważyć, że brzuch, zmarszczki czy mniej jędrna skóra nie wykluczają dobrego samopoczucia. Nie trzeba mieć idealnej sylwetki, żeby czuć się dobrze na plaży naturystycznej. Nie trzeba też udowadniać nikomu, że czas się dla nas zatrzymał.
To nie tylko intuicyjna obserwacja. Psycholog Keon West w badaniach nad naturyzmem analizował związki między uczestnictwem w aktywnościach naturystycznych a obrazem własnego ciała, samooceną i satysfakcją z życia. Wyniki wskazywały na związek naturyzmu z bardziej pozytywnym postrzeganiem ciała i wyższą samooceną. W jednym z eksperymentów uczestnictwo we wspólnej aktywności nago wiązało się również ze wzrostem akceptacji własnego ciała, między innymi dzięki zmniejszeniu obaw przed oceną wyglądu przez innych.[3][4]
Trzeba jednak zachować ostrożność w interpretowaniu tych wyników. Badania nie dowodzą, że naturyzm pomaga każdemu, a część z nich obejmowała stosunkowo niewielkie grupy uczestników. Nie koncentrowały się też szczególnie na osobach po sześćdziesiątce. Nie możemy więc twierdzić, że sama obecność na plaży naturystycznej automatycznie poprawia samoocenę albo rozwiązuje problemy z akceptacją starzejącego się ciała.
Nie warto również idealizować samego środowiska naturystycznego. Naturyści nie przestają być ludźmi, a więc także porównują się z innymi, zwracają uwagę na wygląd i czasem szukają potwierdzenia własnej atrakcyjności. Również tutaj mogą pojawiać się kompleksy, zazdrość, ocenianie czy obawa przed tym, jak zostaniemy odebrani. Nagość nie usuwa wszystkich społecznych mechanizmów, z którymi mierzymy się na co dzień.
Może jednak stworzyć okazję do spojrzenia na siebie z innej perspektywy. Nie jako na ciało, które musi spełniać określone standardy, lecz jako na część człowieka, który ma prawo czuć się swobodnie niezależnie od wieku i wyglądu. Dla jednych będzie to ważny krok w stronę samoakceptacji, dla innych po prostu przyjemny sposób spędzania czasu.
I chyba właśnie tak warto patrzeć na możliwości naturyzmu: nie jak na cudowną terapię na kompleksy, ale jak na przestrzeń, w której można stopniowo oswajać własną nagość i odkrywać, że nasze ciało nie musi być idealne, żebyśmy mogli czuć się w nim dobrze.
Czy po pięćdziesiątce i sześćdziesiątce nadal chcemy się podobać?
Czy po pięćdziesiątce albo sześćdziesiątce nadal zależy nam na tym, żeby ktoś uznał nas za atrakcyjnych? Czy chcemy usłyszeć komplement, zauważyć zainteresowanie w czyimś spojrzeniu albo poczuć, że nadal potrafimy przyciągać uwagę? Oczywiście, że tak – przynajmniej w przypadku części z nas. Potrzeba uznania i bycia dostrzeganym nie znika przecież w dniu pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych urodzin.
Może się jednak zmieniać to, co rozumiemy przez atrakcyjność. Dla jednej osoby będzie to nadal wygląd, sylwetka, uroda czy fizyczna sprawność. Dla innej większe znaczenie będą miały osobowość, poczucie humoru, sposób rozmowy, doświadczenie życiowe albo pewność siebie. Nie zawsze chodzi o to, żeby ktoś uznał nas za pięknych. Czasem wystarczy poczucie, że jesteśmy interesujący, że ktoś chce z nami rozmawiać i że nasza obecność ma dla niego znaczenie.
Warto też rozróżnić dwie potrzeby: bycia zauważonym i bycia pożądanym. Nie są tym samym, choć mogą się ze sobą łączyć. Możemy cieszyć się komplementem dotyczącym wyglądu, nie oczekując flirtu ani zainteresowania seksualnego. Możemy też pragnąć poczuć się pożądani – nie tylko zaakceptowani czy sympatycznie odebrani, ale atrakcyjni również w bardziej intymnym znaczeniu. Jedni potrzebują takiego potwierdzenia częściej, inni rzadziej, a jeszcze inni nie przywiązują do niego większej wagi.
Komplement otrzymany w dojrzałym wieku może mieć szczególne znaczenie, zwłaszcza jeśli na co dzień rzadziej słyszymy, że dobrze wyglądamy. Z biegiem lat zmieniają się nasze role rodzinne i społeczne. Możemy być rodzicami dorosłych dzieci, dziadkami, osobami z wieloletnim stażem zawodowym czy partnerskim. Czasami w tym wszystkim łatwo zapomnieć, że jesteśmy również kobietami i mężczyznami, którzy nadal mają własne potrzeby, pragnienia i chcą czuć się atrakcyjni.
W naturyzmie ten temat nabiera dodatkowego wymiaru. Wspólna nagość oznacza, że nie możemy oprzeć swojego wizerunku wyłącznie na ubraniu, fryzurze czy starannie dobranej stylizacji. Pokazujemy ciało takim, jakie jest. Dla niektórych osób sama możliwość swobodnego przebywania nago daje satysfakcję. Inni cieszą się, gdy ktoś zauważy ich sylwetkę, doceni wygląd albo skieruje pod ich adresem miły komentarz. Jeszcze inni wolą pozostać na uboczu i wcale nie potrzebują zainteresowania otoczenia.
Podobnie jest z oglądaniem innych. Dostrzeganie atrakcyjnych kobiet i mężczyzn, podziwianie urody czy przyjemność z patrzenia na piękne ciało nie są zarezerwowane dla młodości. Nie oznacza to automatycznie zamiaru nawiązania relacji ani przekraczania czyichś granic. Można po prostu zauważać atrakcyjność innych ludzi i czerpać z tego przyjemność.
Nie powinniśmy jednak zakładać, że każdy naturysta chce być podziwiany albo że publikowanie zdjęć oznacza oczekiwanie komplementów. Dla jednych nagość jest przede wszystkim swobodą, dla innych doświadczeniem społecznym, a dla jeszcze innych również sposobem wyrażania własnej atrakcyjności.
Być może najważniejsze jest to, że wiek nie odbiera nam prawa do podobania się sobie i innym. Nie musimy udawać młodszych, żeby nadal cieszyć się zainteresowaniem. I nie musimy nikomu udowadniać, że jesteśmy atrakcyjni. Czasem wystarczy po prostu poczuć, że wciąż jesteśmy zauważani.
Puste gniazdo, dorosłe dzieci i zmiany w wieloletnich związkach
Kiedy dzieci dorastają i wyprowadzają się z domu, w życiu rodziców zaczyna się nowy etap. Przez wiele lat codzienność była podporządkowana rodzinie: obowiązkom, szkole, pracy, zakupom, wspólnym wyjazdom i rozwiązywaniu kolejnych problemów. Nagle okazuje się, że jest więcej czasu dla siebie. Niektórzy odczuwają ulgę i odzyskują przestrzeń na własne zainteresowania, inni muszą przyzwyczaić się do ciszy i pustego domu.
Pojawienie się wnuków może wprowadzić do życia dużo radości, ale również nowe obowiązki. Dziadkowie pomagają w opiece, uczestniczą w życiu młodszych pokoleń, czasem znów mają mniej czasu dla siebie. Mimo to zmienia się charakter rodzinnych relacji. Dzieci są już samodzielne, nie potrzebują rodziców w takim stopniu jak wcześniej, a para może na nowo odkrywać, jak wygląda życie we dwoje.
I właśnie wtedy niektóre związki zaczynają stawiać przed partnerami pytania, na które przez lata brakowało czasu. Czy nadal potrafimy być dla siebie interesujący? Czy umiemy rozmawiać nie tylko o rodzinie, rachunkach i codziennych sprawach? Czy wciąż dostrzegamy w swoim partnerze atrakcyjną kobietę lub atrakcyjnego mężczyznę, a nie wyłącznie osobę, z którą dzielimy dom i obowiązki?
Nie oznacza to, że każdy długoletni związek traci namiętność. Są pary, które po kilkudziesięciu latach nadal okazują sobie czułość, flirtują, dbają o wspólną intymność i potrafią zaskakiwać się nawzajem. W innych relacjach spontaniczność stopniowo ustępuje miejsca przyzwyczajeniu. Codzienność, zmęczenie, problemy zdrowotne czy różnice w potrzebach mogą sprawić, że bliskość staje się rzadsza, a rozmowy o seksualności schodzą na dalszy plan.
Czasami partnerzy po prostu inaczej przeżywają ten etap życia. Jedna osoba nadal potrzebuje czułości, zainteresowania i fizycznej bliskości, druga jest bardziej skupiona na innych sprawach albo ma mniejszą ochotę na intymność. Nie musi to oznaczać braku miłości. Może jednak prowadzić do poczucia odrzucenia, niezrozumienia, a nawet samotności – również wtedy, gdy obok nas każdego dnia jest druga osoba.
Samotność może dotyczyć także ludzi po rozwodzie lub owdowieniu. Po wielu latach wspólnego życia nagle trzeba odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Dla jednych oznacza to potrzebę spokoju i samodzielności, dla innych chęć poznawania nowych ludzi, odzyskania zainteresowania otoczenia czy ponownego doświadczenia bliskości.
W takim kontekście warto spojrzeć również na aktywność w społecznościach naturystycznych. Dla części osób portal, forum czy spotkania naturystyczne mogą być okazją do nawiązania znajomości, rozmowy, otrzymania komplementu albo poczucia, że ktoś znów dostrzega w nich atrakcyjną kobietę czy mężczyznę. Nie musi to oznaczać poszukiwania romansu ani niezadowolenia z obecnego związku. Czasami chodzi po prostu o kontakt z ludźmi i potwierdzenie, że poza rolami rodzinnymi nadal mamy własne potrzeby i emocje.
Warto o tym pamiętać, zanim zaczniemy oceniać czyjąś obecność w naturystycznej społeczności. Za profilem, zdjęciem czy komentarzem może kryć się bardzo różna historia. A nie zawsze jest ona widoczna dla innych.
Mężczyźni po pięćdziesiątce – większa aktywność w społeczności naturystycznej?
Jest jeszcze jedna rzecz, która zwróciła moją uwagę podczas kilkuletniego obserwowania życia naturysci.org. Wśród użytkowników po pięćdziesiątce szczególnie widoczna jest aktywność mężczyzn. Chętniej publikują zdjęcia, komentują fotografie innych osób, uczestniczą w dyskusjach i na różne sposoby zaznaczają swoją obecność w społeczności. Po sześćdziesiątce ta aktywność wydaje się już mniejsza. Nie jest to wynik badania naukowego, lecz obserwacja administratora konkretnego portalu, ale na tyle wyraźna, że warto się nad nią zastanowić.
Co sprawia, że właśnie mężczyźni w tym wieku tak chętnie uczestniczą w życiu internetowej społeczności naturystycznej? Oczywiście nie ma jednej odpowiedzi. Część z nich to zapewne osoby od dawna zainteresowane naturyzmem, dla których portal jest naturalnym miejscem wymiany doświadczeń, prezentowania zdjęć i utrzymywania kontaktów z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Inni być może dopiero na tym etapie życia mają więcej czasu, aby rozwijać swoje pasje i poznawać nowe osoby.
Ale czy na tym kończą się możliwe motywacje?
Nie można wykluczyć, że dla części mężczyzn ważne jest również zainteresowanie kobiecą nagością i atrakcyjnymi fotografiami pań. Nie musi to być niczym zaskakującym. Mężczyźni w wieku pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu lat nie przestają przecież dostrzegać kobiecej urody ani czerpać przyjemności z oglądania atrakcyjnych kobiet. Niektórzy chętnie komentują zdjęcia, komplementują panie, nawiązują rozmowy i cieszą się, kiedy otrzymują odpowiedź. Być może właśnie w ten sposób zaspokajają część swoich potrzeb związanych z zainteresowaniem, uznaniem czy kontaktem z płcią przeciwną.
Warto w tym miejscu wrócić do zmian zachodzących w życiu rodzinnym. Dorosłe dzieci, wnuki, wieloletnie związki i codzienna rutyna mogą sprawić, że mężczyzna zaczyna szukać nowych przestrzeni aktywności. Nie oznacza to automatycznie, że jest nieszczęśliwy w małżeństwie, zaniedbywany przez partnerkę czy niezadowolony ze swojego życia intymnego. Może po prostu potrzebować czegoś więcej niż codziennych obowiązków i dobrze znanych rozmów. Chce pokazać swoje zdjęcie, porozmawiać z kimś nowym, usłyszeć miłe słowo albo poczuć, że nadal wzbudza zainteresowanie.
Portal naturystyczny może więc dla niektórych stać się miejscem, w którym ponownie czują się zauważani. Nie tylko jako mężowie, ojcowie czy dziadkowie, ale również jako mężczyźni mający własne zainteresowania, poczucie humoru i potrzebę atrakcyjności. Być może czasem chodzi o zwykłą sympatię, czasem o flirt, a czasem o coś trudniejszego do jednoznacznego określenia.
Trzeba jednak odróżnić zainteresowanie kobiecymi zdjęciami, komplementowanie czy chęć nawiązania znajomości od zachowań, które przekraczają granice innych użytkowniczek. Naturystyczny charakter portalu nie oznacza przecież, że każda kobieta publikująca nagie fotografie oczekuje erotycznych komentarzy, prywatnych propozycji czy niechcianej uwagi.
Nie chciałabym też przypisywać wszystkim aktywnym mężczyznom tych samych motywacji. Jedni szukają naturystycznych znajomości, inni społeczności, jeszcze inni uznania, a część zapewne łączy kilka takich potrzeb. Nie wiemy, co dokładnie kieruje każdym z nich. Możemy jedynie próbować odczytywać pewne zachowania i zastanawiać się, co może się za nimi kryć.
I właśnie dlatego ten temat tak mnie zaintrygował. Bo za pozornie zwyczajną aktywnością na portalu – zdjęciem, komentarzem czy komplementem – może stać znacznie więcej niż tylko chęć pokazania się innym.
A skoro już o tym mowa…
Z racji tego, że – jak sami wiecie – jestem straszną paplą i potrafię pisać naprawdę długie teksty, tym razem również nie zmieściłam całego mojego „gadania” w jednym felietonie. A temat okazał się na tyle ciekawy, że postanowiłam go kontynuować i przygotować drugą część. Myślę, że wielu z Was również zainteresuje to, co jeszcze można zaobserwować w naturystycznej społeczności i jakie historie mogą kryć się za aktywnością jej użytkowników.
Zapraszam więc do drugiej części felietonu!
#PozaNagimCiałem #AkceptacjaCiała #NagośćBezTabu
Przypisy:
[1] S.K. Lindau i in., „A Study of Sexuality and Health among Older Adults”, The New England Journal of Medicine, 2007, 357, s. 762–774, DOI: 10.1056/NEJMoa067423.
[2] S.K. Lindau i in., „A Study of Sexuality and Health among Older Adults”, The New England Journal of Medicine, 2007, 357, s. 762–774, DOI: 10.1056/NEJMoa067423. Badanie objęło 3005 osób w wieku 57–85 lat. Wyniki pokazują, że aktywność seksualna zmniejsza się z wiekiem, ale pozostaje obecna również w najstarszej badanej grupie.
[3] K. West, „Naked and Unashamed: Investigations and Applications of the Effects of Naturist Activities on Body Image, Self-Esteem, and Life Satisfaction”, Journal of Happiness Studies, 2018, t. 19, s. 677–697, DOI: 10.1007/s10902-017-9846-1.
[4] K. West, „I Feel Better Naked: Communal Naked Activity Increases Body Appreciation by Reducing Social Physique Anxiety”, The Journal of Sex Research, 2021, t. 58, nr 8, s. 958–966, DOI: 10.1080/00224499.2020.1764470.