- · 60 znajomych
-
84 obserwujących
Seksualność po czterdziestce, pięćdziesiątce i sześćdziesiątce - część 2
Kobiety po pięćdziesiątce i sześćdziesiątce – mniej widoczne, ale czy mniej zainteresowane?
W pierwszej części felietonu wspominałam o moich obserwacjach dotyczących aktywności mężczyzn po pięćdziesiątce na naturysci.org. Zwróciłam uwagę, że panowie z tej grupy wiekowej stosunkowo chętnie publikują zdjęcia, komentują fotografie i uczestniczą w życiu społeczności. Po sześćdziesiątce ich aktywność wydaje się mniejsza. A jak wygląda sytuacja kobiet? Czy panie w podobnym wieku są mniej zainteresowane naturyzmem i życiem społeczności internetowej? Niekoniecznie. Być może po prostu są mniej widoczne.
Warto zastanowić się, z czego może wynikać ta różnica. Kobiece ciało od lat podlega znacznie silniejszej presji społecznej dotyczącej wyglądu. Oczekuje się, że kobieta będzie szczupła, zadbana, młoda i atrakcyjna, a oznaki starzenia często ocenia się znacznie surowiej niż u mężczyzn. Zmarszczki, zmiany sylwetki czy mniej jędrna skóra mogą być dla niektórych pań źródłem większego dyskomfortu, zwłaszcza gdy decydują się pokazać swoje nagie zdjęcie w internecie.
Dochodzi do tego jeszcze jedna kwestia: reakcje odbiorców. Kobieta publikująca fotografię w społeczności naturystycznej może otrzymać wiele miłych komentarzy, ale może również spotkać się z niechcianymi uwagami, seksualizowaniem zdjęcia czy próbami nawiązania kontaktu, na które wcale nie ma ochoty. Nie każda chce później tłumaczyć, dlaczego nie odpowiada na prywatne wiadomości albo dlaczego nie jest zainteresowana czyimś komplementem. Czasami łatwiej po prostu nie publikować.
Nie oznacza to jednak, że kobiety po pięćdziesiątce i sześćdziesiątce nie interesują się naturyzmem, nie lubią nagości albo nie chcą poznawać innych osób. Możliwe, że część z nich korzysta z portalu w zupełnie inny sposób. Czyta dyskusje, ogląda publikowane fotografie, śledzi wydarzenia, rozmawia z wybranymi osobami, ale niekoniecznie chce publicznie prezentować siebie. Dla jednych aktywność oznacza publikowanie zdjęć i komentowanie, dla innych samo uczestnictwo w społeczności, nawet jeśli pozostaje ono mało widoczne.
I tu warto zadać sobie proste pytanie: czy kobieta musi publikować nagie fotografie, żeby uznać ją za aktywną naturystkę? Oczywiście, że nie. Naturyzm nie jest konkursem na liczbę opublikowanych zdjęć ani obowiązkiem publicznego pokazywania własnego ciała. Można lubić wypoczynek nago, uczestniczyć w spotkaniach i czuć się częścią naturystycznego środowiska, nie mając najmniejszej ochoty na internetową ekspozycję.
Nie chciałabym przy tym tworzyć prostego podziału, według którego mężczyźni są bardziej otwarci, a kobiety bardziej powściągliwe. Wśród pań również znajdziemy osoby bardzo aktywne, chętnie publikujące zdjęcia i nawiązujące znajomości. Są też mężczyźni, którzy wolą obserwować niż zabierać głos. Różnice w zachowaniach mogą wynikać z wielu czynników: charakteru, doświadczeń, poczucia bezpieczeństwa, prywatności, oczekiwań i zwyczajnie indywidualnych preferencji.
Nie mamy podstaw, by na podstawie samej widoczności użytkowników wyciągać wnioski o ich zainteresowaniach czy potrzebach seksualnych. Brak zdjęć nie oznacza braku naturystycznych doświadczeń, a milczenie na forum nie musi oznaczać obojętności.
Może więc zamiast pytać, dlaczego dojrzałe kobiety są mniej widoczne, warto zastanowić się, czy tworzymy takie warunki, w których mogą uczestniczyć w społeczności na własnych zasadach – bez presji publikowania zdjęć, odpowiadania na każdy komentarz i spełniania cudzych oczekiwań.
Zdjęcia sprzed lat – dlaczego pokazujemy siebie młodszych?
Jest jeszcze jedna rzecz, którą można zauważyć, przeglądając fotografie publikowane przez dojrzałych użytkowników portali naturystycznych. Niektórzy chętnie pokazują zdjęcia wykonane kilkanaście, a czasem nawet kilkadziesiąt lat wcześniej. Widać na nich młodsze ciało, inną sylwetkę, gładszą skórę i mniej siwych włosów. Niekiedy trudno nawet rozpoznać, że fotografia przedstawia osobę, którą znamy z jej obecnego profilu.
Dlaczego tak się dzieje? Oczywiście nie znamy odpowiedzi w każdym przypadku i nie powinniśmy z góry zakładać, że ktoś celowo próbuje coś ukryć. Powodów może być wiele. Stare zdjęcie może przywoływać wyjątkowe wspomnienia, przypominać udane wakacje, pierwsze naturystyczne doświadczenia albo okres życia, do którego ktoś ma szczególny sentyment. Być może po prostu bardzo lubimy fotografię, na której dobrze wyszliśmy, i nie widzimy powodu, żeby przestać ją pokazywać.
Jest jednak również druga możliwość. Dawne zdjęcie pozwala zaprezentować siebie w wersji, którą pamiętamy i którą być może nadal chcielibyśmy widzieć w lustrze. Kiedyś ciało było bardziej jędrne, brzuch mniejszy, skóra gładsza, a sylwetka wyglądała inaczej. Pokazując taką fotografię, możemy zachować wizerunek, z którym wciąż się utożsamiamy. Aktualne ciało bywa już trudniejsze do zaakceptowania, zwłaszcza jeśli zmiany, jakie przyniósł czas, nie są zgodne z naszym wyobrażeniem o sobie.
Nie można też wykluczyć zwykłej obawy przed reakcją innych. Ktoś może zastanawiać się, czy aktualne zdjęcie spotka się z takim samym zainteresowaniem jak fotografia sprzed lat. Czy nadal otrzyma komplementy? Czy ktoś zauważy zmarszczki, siwe włosy albo zmienioną sylwetkę? W takim przypadku starsza fotografia może być bezpieczniejszym sposobem pokazania się innym.
Z drugiej strony są użytkownicy, którzy publikują aktualne zdjęcia, nie próbując ukrywać upływającego czasu. Pokazują swoje ciała takimi, jakie są dzisiaj – z oznakami starzenia, dodatkowymi kilogramami, bliznami czy innymi zmianami. Nie oznacza to, że wszyscy są całkowicie wolni od kompleksów. Być może po prostu uznali, że nie muszą już udawać, że mają trzydzieści lat.
Czy pokazanie aktualnego ciała wymaga większej odwagi? Czasami zapewne tak, szczególnie gdy ktoś przez lata przywiązywał dużą wagę do swojego wyglądu. Ale nie chciałabym tworzyć rankingu odwagi ani oceniać tych, którzy wolą wracać do dawnych fotografii. Każdy ma prawo decydować, co chce pokazać i jak chce opowiadać o sobie.
Warto natomiast pamiętać, że akceptacja własnego wieku nie oznacza rezygnacji z chęci dobrego wyglądania. Możemy lubić swoje dawne zdjęcia, dbać o aktualną sylwetkę i jednocześnie nie wstydzić się zmian, których nie da się cofnąć.
W naturystycznej społeczności ten temat jest szczególnie ciekawy, bo fotografia nagiego ciała pokazuje więcej niż zwykłe zdjęcie portretowe. Pokazuje również naszą relację z własną cielesnością i upływającym czasem. Czasami jednak to, czego nie widać na fotografii, jest równie interesujące jak to, co widzimy.
Może więc warto od czasu do czasu pokazać nie tylko to, jak wyglądaliśmy kiedyś, ale również to, kim jesteśmy dzisiaj. Bez udawania, że czas się zatrzymał.
Nagość, erotyka i seksualność – gdzie przebiegają granice?
W rozmowach o naturyzmie często pojawia się pytanie, czy nagość może być całkowicie pozbawiona erotycznego znaczenia. Czy naprawdę można przebywać wśród nagich kobiet i mężczyzn, dostrzegać ich atrakcyjność, a jednocześnie nie traktować całej sytuacji jako erotycznej? Oczywiście, że można. Trzeba jednak pamiętać, że naturyści nie przestają być ludźmi tylko dlatego, że zdejmują ubrania. Mają swoje potrzeby, odczuwają pożądanie, zakochują się, flirtują i zwracają uwagę na wygląd innych osób.
Problem zaczyna się wtedy, gdy wszystkie te doświadczenia wrzucamy do jednego worka. Naturyzm, erotyka i seksualność mogą się w pewnych sytuacjach przenikać, ale nie oznaczają tego samego. Wspólne opalanie się nago, kąpiel w jeziorze czy spacer po naturystycznym ośrodku nie stają się automatycznie wydarzeniami erotycznymi. Można zauważyć atrakcyjną kobietę lub przystojnego mężczyznę, docenić ich urodę, a następnie spokojnie kontynuować rozmowę o pogodzie, wakacjach czy planach na weekend.
Podobnie jest z komplementami. Powiedzenie komuś, że dobrze wygląda, nie musi oznaczać flirtu. Flirt z kolei nie musi prowadzić do zachowań seksualnych. Każda z tych sytuacji ma inny charakter i powinna być odczytywana w odpowiednim kontekście. Ważne jest również to, jak druga osoba odbiera nasze zachowanie. Komplement, który dla jednej osoby będzie miłym gestem, dla innej może okazać się niepożądanym komentarzem.
Szczególnie wyraźnie widać to w internecie. Publikacja nagiego zdjęcia na portalu naturystycznym nie jest automatycznym zaproszeniem do erotycznych rozmów, składania propozycji czy komentowania intymnych części ciała. Ktoś może chcieć podzielić się fotografią z wakacji, pokazać swoją sylwetkę albo po prostu uczestniczyć w życiu społeczności. Nie oznacza to, że zgadza się na każdą formę zainteresowania.
Warto przy tym pamiętać, że nagość występuje w różnych kontekstach. Czym innym jest naturystyczny wypoczynek, czym innym towarzyskie rozbieranie się, fotografia erotyczna czy sexting, czyli wymiana intymnych treści za pośrednictwem urządzeń elektronicznych. Badania Keona Westa i Izabeli Kukawskiej zwracają uwagę na te różnice i pokazują, że różne formy nagości mogą wiązać się z odmiennymi doświadczeniami, między innymi z postrzeganiem własnego ciała i obawą przed oceną wyglądu.[1]
Nie chodzi o to, żeby uznać erotykę za coś niewłaściwego. Dorośli ludzie mają prawo do własnej seksualności, flirtowania i wyrażania zainteresowania, o ile odbywa się to z poszanowaniem drugiej osoby. Nie ma też niczego niezwykłego w tym, że ktoś odczuwa pociąg do innego naturysty. Istotne jest jednak, czy obie strony chcą uczestniczyć w takiej interakcji.
Dojrzałość seksualna nie polega przecież na tym, że przestajemy dostrzegać atrakcyjność innych ludzi. Polega między innymi na tym, że potrafimy odróżnić własne pragnienia od oczekiwań drugiej osoby i rozumiemy, że jej granice są równie ważne jak nasze.
Nagość może być swobodą, doświadczeniem społecznym, estetycznym, a czasem również erotycznym. Nie musimy udawać, że te światy nigdy się nie spotykają. Powinniśmy jednak wiedzieć, kiedy mamy do czynienia z jednym, a kiedy z drugim – i przede wszystkim szanować ludzi, którzy mogą mieć na ten temat zupełnie inne zdanie.
Samotność, nowe znajomości i odkrywanie naturyzmu w dojrzałym wieku
Pięćdziesiątka czy sześćdziesiątka nie oznacza, że wszyscy znajdujemy się w podobnym miejscu życia. Jedni od lat są w szczęśliwych związkach, inni właśnie zostali dziadkami i cieszą się rodzinną bliskością. Są jednak również osoby po rozwodzie, po stracie wieloletniego partnera albo po zakończeniu związku, który przez znaczną część życia stanowił ich codzienność. Każda z tych sytuacji może oznaczać zupełnie nowe wyzwania.
Szczególnie trudna bywa samotność, która pojawia się niespodziewanie. Człowiek przyzwyczajony do wspólnego życia nagle musi na nowo zorganizować sobie codzienność. Brakuje rozmów, wspólnych wyjazdów, drobnych gestów i zwykłej obecności drugiej osoby. Niektórzy zaczynają wtedy szukać nowych znajomości, próbują wrócić do dawnych zainteresowań albo odkrywają aktywności, na które wcześniej nie mieli czasu lub odwagi.
I właśnie w takich okolicznościach naturyzm może stać się jedną z przestrzeni poznawania ludzi. Plaża naturystyczna, ośrodek, spotkanie czy portal internetowy skupiający osoby o podobnych zainteresowaniach dają okazję do rozmowy i nawiązania kontaktów. Nie trzeba od razu szukać nowego partnera. Czasami wystarczy poznać kogoś, z kim można porozmawiać, wybrać się na wspólny wypoczynek albo wymienić doświadczeniami.
Czy wspólna nagość może ułatwiać przełamywanie barier? Dla niektórych osób zapewne tak. Kiedy wszyscy przebywają w podobnych warunkach, znika część codziennych oznak statusu, a ubranie przestaje być elementem budowania wizerunku. Może to sprzyjać swobodniejszym rozmowom i poczuciu wspólnoty. Nie oznacza jednak, że każdy od razu poczuje się komfortowo. Dla osób początkujących sama obecność wśród nagich ludzi może być początkowo dużym wyzwaniem.
Co ciekawe, niektórzy odkrywają naturyzm dopiero w dojrzałym wieku. Pierwsza wizyta na plaży naturystycznej po czterdziestce, pięćdziesiątce czy sześćdziesiątce może być doświadczeniem, którego wcześniej nie brali pod uwagę. Być może przez lata brakowało odpowiedniej okazji, towarzystwa albo zwyczajnie odwagi. Czasami dopiero zmiana sytuacji życiowej sprawia, że człowiek zaczyna zastanawiać się nad tym, czego jeszcze chciałby spróbować.
Dla takich osób naturyzm może oznaczać nie tylko odkrycie nowej formy wypoczynku, ale również wejście do środowiska, w którym poznają ludzi z różnymi doświadczeniami i historiami. Może przynieść nowe znajomości, przyjemne wspomnienia, a czasem nawet przyjaźnie, które wcześniej wydawały się mało prawdopodobne.
Nie chciałabym jednak przedstawiać naturyzmu jako lekarstwa na samotność. Sama obecność na plaży czy rejestracja na portalu nie gwarantują bliskich relacji. Nie każdy odnajdzie się w takim środowisku, a naturystyczna społeczność, podobnie jak każda inna, ma swoje ograniczenia i nie zawsze spełnia oczekiwania wszystkich uczestników.
Warto natomiast pamiętać, że samotność nie zawsze oznacza poszukiwanie miłości, romansu czy kontaktów seksualnych. Czasami człowiek chce po prostu mieć z kim porozmawiać, pośmiać się, podzielić zainteresowaniami i poczuć, że należy do jakiejś społeczności.
A jeśli odkrywanie naturyzmu w wieku pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu lat daje komuś taką możliwość, to dlaczego miałby z niej rezygnować? Przecież na nowe doświadczenia, znajomości i przyjemność z życia nie ma określonej granicy wieku.
Czy w dojrzałym wieku zmienia się to, czego szukamy w seksualności?
Czy po pięćdziesiątce i sześćdziesiątce seks znaczy dla nas to samo, co dwadzieścia czy trzydzieści lat wcześniej? U niektórych osób zapewne tak. Nadal najważniejsze mogą być fizyczne doznania, pożądanie, spontaniczność i przyjemność płynąca z bliskości cielesnej. Inni zauważają, że z czasem coraz większe znaczenie zyskują czułość, poczucie bezpieczeństwa, wzajemne zrozumienie i zwykła obecność drugiego człowieka.
Nie musi to być zresztą żadna wielka życiowa przemiana. Czasami po prostu zaczynamy bardziej doceniać rzeczy, na które wcześniej nie zwracaliśmy tak dużej uwagi. Dotyk, przytulenie, spokojna rozmowa, zainteresowanie naszym samopoczuciem czy świadomość, że jesteśmy dla kogoś ważni. To również elementy seksualności, choć nie zawsze kojarzymy je z tym słowem.
Warto pamiętać, że seksualność nie kończy się na współżyciu. Obejmuje także fantazje, pożądanie, potrzebę bliskości, sposób postrzegania własnego ciała i zainteresowanie innymi ludźmi. Można odczuwać silne pożądanie, nawet jeśli z różnych powodów aktywność seksualna stała się rzadsza. Można też nie pozostawać w związku, a mimo to mieć potrzeby, fantazje i pragnienie intymności. Samotność nie oznacza przecież rezygnacji z własnej seksualności.
Nie ma również powodu zakładać, że z wiekiem wszyscy zaczynamy szukać przede wszystkim czułości i spokojnej bliskości, a fizyczna przyjemność przestaje mieć znaczenie. Dla jednych seks nadal będzie bardzo ważną częścią życia, dla innych stanie się mniej istotny. Jedni będą potrzebowali częstego kontaktu fizycznego, inni większej przestrzeni i niezależności. Nie ma jednego prawidłowego modelu dojrzałej seksualności.
W naturyzmie te różnice mogą być szczególnie interesujące. Wspólna nagość dla jednej osoby będzie przede wszystkim sposobem wypoczynku i poczucia swobody. Dla drugiej może oznaczać możliwość zaakceptowania własnego ciała, dla kolejnej – kontakt z ludźmi, poczucie przynależności do społeczności albo przyjemność estetyczną. Nie można też wykluczyć wymiaru erotycznego. Ktoś może odczuwać pociąg do innych naturystów, cieszyć się atrakcyjnością ludzkiego ciała i jednocześnie szanować zasady wspólnego przebywania nago.
Ważne jest, żeby nie narzucać innym własnego sposobu przeżywania tych doświadczeń. Osoba, dla której naturyzm jest wyłącznie swobodnym wypoczynkiem, nie musi rozumieć wszystkich potrzeb kogoś, kto dostrzega w nim również wymiar emocjonalny czy erotyczny. Podobnie ktoś, kto czerpie przyjemność z flirtu, powinien pamiętać, że nie każdy uczestnik społeczności jest nim zainteresowany.
Być może właśnie z wiekiem łatwiej dostrzec, jak różnorodna jest ludzka seksualność. Nie da się jej zamknąć w częstotliwości współżycia, liczbie partnerów czy określonym sposobie zachowania. Czasami najważniejsza jest fizyczna przyjemność, innym razem bliskość, a niekiedy samo poczucie, że nadal jesteśmy zdolni do odczuwania pożądania i zainteresowania drugim człowiekiem.
I chyba nie ma w tym niczego dziwnego. Seksualność nie musi wyglądać tak samo przez całe życie. Ważne, żebyśmy mogli przeżywać ją na własnych zasadach, z poszanowaniem siebie i innych.
Czy naturyzm może towarzyszyć nam przez całe życie?
Czy naturyzm jest czymś, co odkrywamy w młodości, a później – wraz z upływem lat – stopniowo zostawiamy za sobą? Niekoniecznie. Właściwie nie ma żadnego powodu, dla którego miałoby tak być. Zmienia się nasze ciało, zdrowie, sytuacja rodzinna, sposób spędzania wolnego czasu i potrzeby. Ale sama przyjemność przebywania nago, poczucie swobody czy chęć bycia częścią naturystycznej społeczności nie muszą znikać.
Dla młodej osoby naturyzm może być przede wszystkim odkrywaniem własnego ciała i przełamywaniem wstydu. To czas pierwszych wizyt na plaży, poznawania ludzi, sprawdzania, jak wygląda życie bez ubrań w zwyczajnych, pozbawionych erotycznego kontekstu sytuacjach. Dla niektórych będzie to przygoda, dla innych sposób na większą akceptację siebie. Nie każdy jednak zaczyna w młodości. Są osoby, które trafiają do naturyzmu dopiero po czterdziestce, pięćdziesiątce, a nawet później.
W dojrzałym wieku może on nabierać nieco innego znaczenia. Nagość pozwala oswajać zmiany, które przynosi czas, ale może też po prostu dawać przyjemność i poczucie wolności. Dochodzi do tego możliwość spotykania ludzi, rozmów, wspólnych wyjazdów i uczestniczenia w życiu społeczności. Czasem właśnie te zwyczajne kontakty okazują się równie ważne jak sam pobyt na plaży.
A co ze starszymi naturystami? Czy sześćdziesiątka, siedemdziesiątka albo jeszcze kolejna dekada życia oznacza, że trzeba powoli ustępować miejsca młodszym? Oczywiście, że nie. Może zmienić się sprawność fizyczna, częstotliwość wyjazdów czy rodzaj aktywności. Ktoś przestanie jeździć na dalsze wyprawy, ktoś inny będzie rzadziej korzystał z plaży, ale nadal chętnie spotka się ze znajomymi albo porozmawia na portalu. Uczestnictwo w naturyzmie nie musi oznaczać nieustannego podróżowania, fotografowania się i bycia w centrum uwagi.
Warto o tym pamiętać również w internetowych społecznościach. Nie każdy naturysta musi publikować zdjęcia, komentować fotografie innych czy regularnie zabierać głos na forum. Jedni lubią pokazywać siebie, inni wolą oglądać, czytać i pozostawać bardziej na uboczu. Są osoby aktywne przez cały rok i takie, które odzywają się dopiero przed sezonem. Żaden z tych sposobów uczestnictwa sam w sobie nie czyni nikogo bardziej ani mniej naturystycznym.
Naturyzm nie wymaga młodości, idealnej sylwetki ani określonej sprawności seksualnej. Nie powinien też być konkursem na najładniejsze ciało, największą aktywność czy najciekawsze fotografie. Można być naturystą, nie szukając podziwu. Można lubić nagość, nie traktując jej jako sposobu na nawiązywanie znajomości. Można również czerpać przyjemność z atrakcyjności innych, nie przekraczając przy tym ich granic.
Każdy przeżywa naturyzm trochę inaczej. I być może właśnie ta różnorodność jest jedną z jego największych zalet. Nie musimy wszyscy wyglądać podobnie, mieć tych samych potrzeb ani uczestniczyć w życiu społeczności w taki sam sposób.
Bo naturyzm nie powinien mieć wieku emerytalnego. Może zmieniać się razem z nami, towarzyszyć nam na różnych etapach życia i nadal dawać coś wartościowego – choć za każdym razem może to być coś innego.
Seksualność nie przechodzi na emeryturę
Przez cały ten felieton wracaliśmy do jednego pytania: czy wraz z upływem lat coś tracimy, czy może po prostu zmienia się sposób, w jaki przeżywamy własną seksualność? Myślę, że nie ma na nie jednej odpowiedzi. Każdy z nas starzeje się trochę inaczej, ma za sobą inne doświadczenia, inne potrzeby i inne wyobrażenie o tym, co daje mu satysfakcję.
Jedno jednak wydaje mi się ważne: wiek nie odbiera nam prawa do atrakcyjności, pożądania, bliskości ani przyjemności z własnego ciała. Nie musimy przestawać interesować się innymi ludźmi tylko dlatego, że na twarzy pojawiły się zmarszczki, włosy posiwiały, a sylwetka nie przypomina już tej sprzed trzydziestu lat. Nie musimy też udawać młodszych, niż jesteśmy. Czasu nie da się oszukać, choć niektórzy próbują mu w tym pomóc odpowiednim kadrem i filtrem. ;)
Nie widzę również niczego złego w tym, że nadal chcemy się podobać. Potrzeba komplementu, zainteresowania czy poczucia, że ktoś dostrzega w nas coś atrakcyjnego, nie jest zarezerwowana dla dwudziestolatków. Ważne tylko, by pamiętać, że zainteresowanie drugiego człowieka nie jest czymś, co nam się należy, a cudza nagość nie oznacza automatycznie zaproszenia do flirtu czy erotycznych komentarzy.
W społeczności naturystycznej spotykamy przecież bardzo różne osoby. Jedni chętnie publikują aktualne fotografie, pokazując siebie takimi, jakimi są dzisiaj. Inni wracają do zdjęć sprzed lat, być może dlatego, że właśnie z tamtym okresem wiążą szczególnie dobre wspomnienia albo czują się na nich pewniej. Są osoby szukające nowych znajomości, rozmów, a czasem również bliskości. Są też takie, które po prostu lubią przebywać wśród naturystów, oglądać zdjęcia, czytać dyskusje i mieć poczucie przynależności do społeczności.
Nie ma jednej prawidłowej drogi przeżywania dojrzałości. Nie ma też obowiązku udowadniania komukolwiek, że nadal jesteśmy młodzi, atrakcyjni, aktywni czy interesujący. Możemy lubić swoje ciało, mimo że się zmieniło. Możemy nadal odczuwać pożądanie, nawet jeśli nasze życie intymne wygląda inaczej niż kiedyś. Możemy chcieć być podziwiani, ale możemy też zupełnie nie potrzebować cudzej uwagi.
I chyba właśnie to chciałabym zostawić po tym felietonie: nagie ciało nie jest wyłącznie obrazem młodości. Jest częścią człowieka, który ma za sobą historię, doświadczenia, radości, rozczarowania i kolejne etapy życia. Nie staje się mniej warte pokazania tylko dlatego, że upłynęło kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.
Seksualność nie przechodzi na emeryturę. Naturyzm również nie musi kończyć się wraz z młodością. Czasem zmieniają się nasze potrzeby, czasem sposób uczestniczenia w społeczności, ale nadal możemy czerpać przyjemność z własnego ciała i obecności innych ludzi. A to, jak długo i w jaki sposób będziemy z tego korzystać, pozostaje bardzo indywidualną sprawą.
A już w kolejnym felietonie…
Przejdziemy do tematu, który na portalach naturystycznych widać niemal na każdym kroku, choć nie zawsze zastanawiamy się nad nim głębiej.
Poza nagim ciałem: „Dlaczego jedni oglądają, a inni publikują?”
Przyjrzymy się osobom, które chętnie pokazują swoje fotografie, tym, które przede wszystkim je oglądają, oraz całej gamie zachowań pomiędzy jednym a drugim. Czy publikowanie zdjęć i ich oglądanie zaspokajają te same potrzeby? Dlaczego jedni lubią być widoczni, a inni wolą pozostać obserwatorami? I czy rzeczywiście wiemy, co kryje się za tymi różnymi sposobami uczestniczenia w życiu naturystycznej społeczności?
Bo czasem to, co robimy na portalu, mówi o nas więcej, niż mogłoby się wydawać.
Przypisy:
[1] K. West, I. Kukawska, „Good Nudes and Bad Nudes: How Naturism, Casual Stripping, and Sexting Predict Social Physique Anxiety and Body Appreciation”, Sexuality & Culture, 2022, t. 26, s. 2151–2170, DOI: 10.1007/s12119-022-09990-6.