·   ·  77 wpisów
  •  ·  60 znajomych
  • 83 obserwujących

Poza nagim ciałem. Kim naprawdę są użytkownicy portali naturystycznych?

Przez półtora roku pracy na naturysci.org zdążyłam zobaczyć znacznie więcej, niż początkowo przypuszczałam. Niektóre rzeczy mnie zaskoczyły, inne rozczarowały, a jeszcze inne całkowicie zmieniły moje wyobrażenie o internetowym świecie naturyzmu. Czy każdy użytkownik portalu naturystycznego jest rzeczywiście naturystą? Co przyciąga ludzi do takich miejsc? Czego szukają, jakie mają oczekiwania i co tak naprawdę dzieje się za kulisami internetowej społeczności? Postanowiłam podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami i rozpocząć cykl felietonów, w którym przyjrzymy się temu, o czym nie zawsze mówi się otwarcie. Bez idealizowania, bez oceniania i bez zamiatania niewygodnych tematów pod dywan. Bo naturyzm w internecie to nie tylko nagie ciało. To przede wszystkim ludzie. A ci potrafią być znacznie bardziej skomplikowani, niż mogłoby się wydawać.

Jesień, koniec sezonu i czas na podsumowania

Witajcie, Kochani! 😊

Lato powoli za nami, a sezon naturystyczny właściwie dobiegł już końca. Plaże pustoszeją, wakacyjne wyjazdy stają się wspomnieniem, a zamiast słońca, piasku i morskiej bryzy coraz częściej mamy za oknem szarość, deszcz i chłodniejsze wieczory. Oczywiście dla tych, którzy nie zamierzają jeszcze rozstawać się z naturyzmem, pozostają sauny, baseny, obiekty zamknięte i inne miejsca, w których można cieszyć się nim również poza sezonem plażowym.

Jesień ma jednak w sobie coś takiego, że człowiek częściej zatrzymuje się na chwilę i zaczyna podsumowywać minione miesiące. Co się udało? Co można było zrobić lepiej? Co nas zaskoczyło, a czego wcześniej zupełnie się nie spodziewaliśmy?

Pomyślałam więc, że to całkiem dobry moment również na moje małe podsumowanie. Mija właśnie półtora roku, odkąd zajmuję się administracją naturysci.org. Niby nie tak dużo, ale wystarczająco, żeby sporo zobaczyć, czegoś się nauczyć, kilka razy zmienić zdanie, a czasami nawet mocno się zdziwić.

Przez ten czas wydarzyło się całkiem sporo. Były pomysły, zmiany, nowe inicjatywy, rozmowy, zabawne sytuacje, ale też chwile mniej przyjemne. Udało się zrobić wiele rzeczy, z których jestem zadowolona. Jednak dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam nie tylko o tym, co udało się zmienić na stronie, ale przede wszystkim o tym, czego sama nauczyłam się przez te półtora roku.

Bo okazuje się, że prowadzenie portalu naturystycznego może być znacznie ciekawszym doświadczeniem, niż początkowo zakładałam. I nie zawsze chodzi w nim wyłącznie o naturyzm. 😉

Adminka, która czasami schodzi z naturystycznej ścieżki

Muszę Wam się do czegoś przyznać. Chyba nie jestem typową Adminką portalu naturystycznego. 😉

Oczywiście interesuje mnie naturyzm, lubię o nim rozmawiać, pisać, dzielić się doświadczeniami i promować wszystko to, co jest z nim związane. Jednak dość szybko okazało się, że sama tematyka naturystyczna nie wystarcza, żeby zaspokoić moją ciekawość.

Zaczęłam więc poruszać również tematy, które nie zawsze mają bezpośredni związek z naturyzmem. Zadawałam Wam pytania o Wasze zachowania, przyzwyczajenia, oczekiwania i sposób korzystania z portalu. Interesowało mnie nie tylko to, co publikujecie, jakie zdjęcia dodajecie i jakie komentarze zostawiacie, ale również to, co dzieje się pomiędzy tymi wszystkimi aktywnościami.

Dlaczego jedni chętnie zabierają głos, a inni wolą pozostać obserwatorami? Co sprawia, że ktoś regularnie wraca na stronę, a ktoś inny pojawia się tylko od czasu do czasu? Dlaczego niektóre tematy wywołują ożywione dyskusje, a inne przechodzą niemal bez echa? I dlaczego czasami zwykłe pytanie potrafi powiedzieć o społeczności więcej niż kilkadziesiąt opublikowanych zdjęć?

Przyznam, że coraz częściej łapałam się na tym, że jeden temat prowadzi mnie do następnego. Zaczynałam od czegoś zupełnie zwyczajnego, a po drodze odkrywałam kolejne wątki, które wydawały mi się równie interesujące, a czasami nawet ciekawsze od pierwotnego pomysłu.

Możliwe, że niektórzy z Was zastanawiali się wtedy, czy Adminka przypadkiem nie pomyliła portalu naturystycznego z laboratorium obserwacji ludzkich zachowań. Spokojnie, nie zamierzam nikogo zamykać w probówce ani przeprowadzać na Was tajemniczych eksperymentów. Chociaż przyznaję, że czasami Wasze reakcje potrafią dostarczyć materiału do naprawdę długich przemyśleń. ;)

Tak po prostu mam. Lubię ludzi, lubię obserwować ich zachowania i zastanawiać się, co kryje się za tym, co pokazują na zewnątrz. Nie chodzi o ocenianie kogokolwiek ani o szukanie drugiego dna na siłę. To zwykła ciekawość, która z czasem zaczęła odgrywać coraz większą rolę w mojej pracy.

I chyba właśnie wtedy zaczęłam dostrzegać, że portal naturystyczny to znacznie więcej niż miejsce, w którym ludzie rozmawiają o naturyzmie i publikują swoje zdjęcia. To także mała społeczność, w której spotykają się różne osobowości, potrzeby, oczekiwania i sposoby patrzenia na świat.

A skoro już zaczęłam to wszystko zauważać, trudno było mi udawać, że widzę tylko to, co znajduje się na pierwszym planie.

Prawie 20 lat portalu, ale moja historia zaczęła się znacznie później

Naturysci.org istnieje już prawie 20 lat. To kawał czasu! Przez mniej więcej połowę tego okresu portal był jednak dla mnie czymś, co istniało gdzieś obok. Wiedziałam o jego istnieniu, wiedziałam, czym zajmuje się Robert, czasami zerkałam mu przez ramię, kiedy pracował nad stroną, ale na tym właściwie kończyło się moje zainteresowanie.

Robert opowiadał o użytkownikach, problemach, różnych sytuacjach i tym, co dzieje się w internetowej społeczności. Słuchałam tego jednym uchem, drugim wypuszczałam i wracałam do swoich spraw. Nie dlatego, że uważałam to za coś nieważnego. Po prostu nie czułam potrzeby, żeby się w to angażować.

Naturyzm lubiłam, lubię i nie potrzebowałam do tego żadnego portalu. Były plaże, wyjazdy, miejsca naturystyczne i prawdziwe spotkania z ludźmi. To mi wystarczało. Nie miałam potrzeby spędzania czasu w internecie, rozmawiania z innymi naturystami za pośrednictwem ekranu ani śledzenia tego, co dzieje się w wirtualnej społeczności.

No i co? Pewnie ktoś właśnie pomyślał: „Ooo, wydało się! Adminka, która sama nie była zainteresowana takimi portalami, teraz będzie nam opowiadać, jak powinniśmy się zachowywać?”. 😉

Spokojnie! Naturyzm lubię, lubiłam i nie zamierzam się z niego tłumaczyć. Tyle tylko, że moje zainteresowanie nim niekoniecznie oznaczało potrzebę uczestniczenia w internetowym życiu naturystów.

Dzisiaj widzę, że to dość istotna różnica. Czym innym jest praktykowanie naturyzmu, korzystanie z plaż czy innych miejsc, w których można swobodnie spędzać czas bez ubrań, a czym innym uczestniczenie w społeczności internetowej skupionej wokół tej samej idei.

W realnym świecie spotykamy ludzi w określonych sytuacjach, rozmawiamy, spędzamy razem czas i poznajemy się w zupełnie naturalny sposób. Internet tworzy natomiast własne środowisko. Tutaj możemy pokazywać tylko wybrane fragmenty siebie, decydować, co opublikujemy, kiedy zabierzemy głos, a kiedy pozostaniemy niewidoczni. Pojawiają się też możliwości i zachowania, których na plaży czy w ośrodku naturystycznym być może w ogóle byśmy nie zaobserwowali.

Wtedy jeszcze specjalnie się nad tym nie zastanawiałam. Nie przypuszczałam, że kiedyś sama będę odpowiadać za taki portal, a tym bardziej że jego użytkownicy staną się dla mnie tak interesującym tematem do obserwacji.

Jak to się więc stało, że osoba, która przez lata właściwie nie interesowała się internetowym życiem naturystów, nagle postanowiła wziąć za nie odpowiedzialność? No cóż… tutaj zaczyna się kolejny rozdział tej historii.

Przejęcie portalu i początkowy entuzjazm

Wszystko zaczęło się od propozycji przejęcia administracji naturysci.org. Kiedy pojawiła się taka możliwość, nie musiałam się długo zastanawiać. Pomyślałam, że to może być naprawdę ciekawe doświadczenie. Znałam naturyzm z własnej praktyki, odwiedzałam plaże i miejsca naturystyczne, wiedziałam, jak sama odbieram tę formę spędzania czasu. Uznałam więc, że może uda mi się wnieść do portalu trochę świeżości i nowej energii.

Oczywiście Robert miał na ten temat nieco inne zdanie. Przez lata zdążył poznać portal od zupełnie innej strony. Opowiadał mi o swoich doświadczeniach, problemach z użytkownikami, ich zachowaniach i oczekiwaniach. Nie ukrywał też krytycznych uwag dotyczących kondycji naturysci.org oraz podobnych stron. Czasami jego oceny były naprawdę mało optymistyczne.

Tyle że ja początkowo zupełnie się z nim nie zgadzałam.

Słuchając tych opowieści, miałam wrażenie, że być może problem nie leży wyłącznie w użytkownikach, ale również w sposobie prowadzenia takiej społeczności. Może po prostu nie potrafił odpowiednio do nich dotrzeć? Może brakowało pomysłów, zaangażowania albo trochę innego podejścia? Przecież skoro ludzie interesują się naturyzmem, spotykają się na plażach i szukają kontaktu z innymi, to dlaczego internetowa społeczność miałaby być skazana na problemy?

Byłam przekonana, że można zrobić znacznie więcej. Że portal można rozwijać, ożywić, zachęcić ludzi do aktywności i stworzyć miejsce, do którego będą chętnie wracać. Miałam sporo pomysłów, dużo entuzjazmu i – jak się później okazało – również całkiem sporo naiwności. ;)

Nie zamierzałam z góry zakładać, że coś się nie uda, tylko dlatego, że wcześniejsze doświadczenia Roberta były niezbyt zachęcające. Chciałam sprawdzić to na własnej skórze. W końcu łatwo jest opowiadać, że czegoś nie da się zrobić, a znacznie ciekawiej jest spróbować i przekonać się, co rzeczywiście można osiągnąć.

Dzisiaj wiem, że Robert miał za sobą doświadczenia, których ja wtedy po prostu nie posiadałam. Nie oznacza to oczywiście, że we wszystkim miał rację. Miał jednak znacznie dłuższą perspektywę i znał problemy, których ja jeszcze nie zdążyłam dostrzec.

Wtedy jednak nie zaprzątałam sobie tym głowy. Byłam pełna zapału i chciałam działać. A skoro już dostałam możliwość zajęcia się portalem, zamierzałam wykorzystać ją najlepiej, jak potrafiłam.

Pierwsze miesiące – dużo pomysłów, energii i wiary w społeczność

Kiedy już na dobre zabrałam się za prowadzenie portalu, postanowiłam, że nie będę ograniczać się do pilnowania, czy wszystko działa i czy na stronie panuje porządek. Chciałam, żeby naturysci.org stało się miejscem ciekawszym, bardziej przyjaznym i po prostu żywym.

Zaczęłam więc od zmian. Przebudowa portalu, unowocześnienie jego wyglądu, porządkowanie różnych elementów i szukanie pomysłów na nowe rozwiązania. Do tego artykuły, kolejne tematy do dyskusji i próby zachęcania Was do większej aktywności. Pomysłów mi nie brakowało, a energii chyba jeszcze więcej.

Nie zabrakło również muzyki. Zaczęłam przygotowywać dla Was piosenki i muzyczne pozdrowienia, bo uznałam, że przecież portal nie musi być miejscem, w którym wszyscy tylko czytają, komentują i oglądają zdjęcia. Odrobina humoru, muzyki i czegoś nieoczekiwanego też może sprawić przyjemność.

A kto zna moje komentarze, ten wie, że nie zawsze potrafię zachować powagę. Czasami żartowałam, czasami zaczepiałam Was w dyskusjach, a niekiedy wręcz wcielałam się w rolę takiego „taty wariata”, który musi coś skomentować, wtrącić swoje trzy grosze albo zrobić małe zamieszanie. Oczywiście wszystko w granicach dobrego humoru. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało! ;)

Ale najważniejsze było dla mnie coś innego. Chciałam poznać ludzi, którzy tworzą tę społeczność. Nie tylko ich profile, zdjęcia czy komentarze, ale również ich samych. Zależało mi na rozmowach, bezpośrednim kontakcie, nawiązywaniu znajomości i budowaniu relacji. Nie chciałam być Adminką, która pojawia się wyłącznie wtedy, kiedy trzeba komuś zwrócić uwagę albo rozwiązać problem techniczny.

Wydawało mi się, że im bardziej będę otwarta, dostępna i przyjazna, tym łatwiej będzie nam stworzyć zgraną społeczność. Chciałam, żeby użytkownicy czuli, że po drugiej stronie ekranu jest prawdziwy człowiek, z którym można normalnie porozmawiać, pożartować, a czasami nawet podzielić się czymś bardziej osobistym.

I rzeczywiście, poznałam wiele sympatycznych osób. Były miłe rozmowy, ciekawe znajomości i sytuacje, które utwierdzały mnie w przekonaniu, że warto się angażować. Nie wszystko jednak wyglądało tak kolorowo.

Zdarzały się również nieprzyjemne sytuacje, niezrozumiałe reakcje, a nawet obraźliwe prywatne wiadomości. Czasami wystarczyło coś napisać, zadać niewygodne pytanie albo nie zareagować w oczekiwany przez kogoś sposób, żeby przekonać się, że otwartość nie zawsze spotyka się z życzliwością.

Zaczęłam też dostrzegać, że bezpośredni kontakt z użytkownikami ma swoje dobre i mniej dobre strony. To, co początkowo wydawało mi się świetnym sposobem na budowanie relacji, czasami prowadziło do sytuacji, w których trudno było już oddzielić zwykłą rozmowę od relacji prywatnej, a rolę Adminki od roli znajomej.

Nie wyciągałam jeszcze z tego wielkich wniosków. Wciąż miałam mnóstwo pomysłów i wierzyłam, że zaangażowaniem, otwartością i odrobiną dobrej energii można naprawdę wiele osiągnąć.

Jednak powoli zaczynałam poznawać nie tylko tę sympatyczną, uśmiechniętą stronę internetowej społeczności. Pojawiały się również doświadczenia, które kazały mi spojrzeć na nią nieco inaczej.

I właśnie wtedy zaczęłam rozumieć, że prowadzenie portalu to nie tylko kwestia dobrych pomysłów i chęci. To przede wszystkim praca z ludźmi. A z tym, jak wiadomo, bywa bardzo różnie.

Zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością

Mijały kolejne miesiące, a ja coraz lepiej poznawałam życie portalu. Nie tylko od strony technicznej czy organizacyjnej, ale przede wszystkim od strony ludzi, którzy go tworzą. I właśnie wtedy zaczęło się coś zmieniać.

Początkowo wiele sytuacji traktowałam jako pojedyncze przypadki. Ot, ktoś zachował się w określony sposób, ktoś inny miał nietypowe oczekiwania, jeszcze ktoś zareagował zupełnie inaczej, niż się spodziewałam. W każdej społeczności zdarzają się przecież różni ludzie i nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

Z czasem jednak zaczęłam dostrzegać pewne powtarzające się zachowania i mechanizmy. Niektóre sytuacje przestawały wyglądać na przypadkowe, bo zaczynały pojawiać się w różnych odsłonach, w rozmowach, komentarzach i prywatnych wiadomościach.

Coraz częściej przypominały mi się wtedy wcześniejsze rozmowy z Robertem. Jego uwagi, które na początku uważałam za przesadzone, a czasami wręcz niesprawiedliwe wobec użytkowników, zaczynały znajdować potwierdzenie w moich własnych doświadczeniach.

I przyznam szczerze, nie było to dla mnie szczególnie przyjemne odkrycie.

Byłam zaskoczona, czasami rozczarowana, a niekiedy zwyczajnie nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Przecież moje wcześniejsze doświadczenia z naturyzmem wyglądały zupełnie inaczej. Kojarzył mi się przede wszystkim ze swobodą, odpoczynkiem, akceptacją własnego ciała i możliwością spędzania czasu wśród ludzi, którzy podzielają podobne zainteresowania.

Tymczasem internetowy świat naturyzmu okazywał się znacznie bardziej złożony. Zaczęłam rozumieć, że samo zainteresowanie naturyzmem nie oznacza jeszcze, że wszyscy podobnie wyobrażamy sobie funkcjonowanie takiej społeczności. Nie mamy przecież jednakowych potrzeb, oczekiwań ani powodów, dla których odwiedzamy takie miejsca w sieci.

Można lubić naturyzm, regularnie odwiedzać plaże, cenić swobodę i akceptację ciała, a jednocześnie zupełnie inaczej postrzegać internetowe środowisko skupione wokół tych zainteresowań. Można szukać tutaj kontaktu z ludźmi, inspiracji, rozmów czy poczucia przynależności, ale można też mieć zupełnie inne oczekiwania. I nie zawsze są one zbieżne z tym, co zakłada administrator portalu.

Wtedy dotarło do mnie coś jeszcze: nie powinnam oceniać internetowej społeczności wyłącznie przez pryzmat własnego doświadczenia naturyzmu. To, że sama lubię pewną formę spędzania czasu, nie oznacza, że wszyscy ludzie skupieni wokół tej samej idei będą myśleć i zachowywać się podobnie.

Nie chcę w tym miejscu opowiadać jeszcze o wszystkich sytuacjach, które wpłynęły na zmianę mojego spojrzenia. Niektóre z nich zasługują na osobne omówienie, bo dotyczą zupełnie różnych zagadnień. Wrócimy do nich w kolejnych felietonach.

Powiem tylko, że po pewnym czasie przestałam patrzeć na naturysci.org wyłącznie jak na portal, który trzeba rozwijać, unowocześniać i zachęcać ludzi do aktywności. Zaczęłam dostrzegać, że jest to również miejsce, w którym można wiele dowiedzieć się o samych ludziach. Czasami znacznie więcej, niż początkowo chcielibyśmy o sobie pokazać.

Dlaczego postanowiłam opisać to wszystko?

No dobrze, ale dlaczego właściwie postanowiłam o tym wszystkim pisać?

Mogłabym oczywiście machnąć ręką, uznać, że takie jest życie internetowych społeczności, i wrócić do swoich codziennych obowiązków. Mogłabym też udawać, że moje wcześniejsze wyobrażenia były słuszne, a wszystkie zaskakujące doświadczenia to tylko pojedyncze przypadki. Tyle że nie bardzo jestem osobą, która po zmianie zdania próbuje za wszelką cenę udowodnić, że od początku miała rację. 😉

Skoro coś zaczęło mnie zastanawiać, chciałam lepiej to zrozumieć. Skoro zauważyłam pewne powtarzające się zachowania, uznałam, że warto je uporządkować i spróbować opisać. Nie po to, żeby komukolwiek udowadniać, jaki powinien być, ale żeby pokazać, co sama zaobserwowałam i do jakich przemyśleń doprowadziła mnie praca przy portalu.

Zaczęłam też patrzeć na te zagadnienia szerzej. Coraz bardziej interesowało mnie nie tylko to, co dzieje się na naszej stronie, ale również psychologia ludzkich zachowań, relacje międzyludzkie i mechanizmy funkcjonowania społeczności internetowych. Dlaczego ludzie szukają kontaktu z innymi? Czego oczekują od takich miejsc? Co sprawia, że jedni angażują się w życie społeczności, a inni pozostają na uboczu? Jak zmieniają się nasze zachowania, kiedy zamiast spotkania twarzą w twarz mamy ekran komputera lub telefonu?

To pytania, na które nie zawsze można znaleźć prostą odpowiedź. I właśnie dlatego uznałam, że warto poświęcić im więcej uwagi.

Tak narodził się pomysł na cykl, który zatytułowałam „Poza nagim ciałem”.

Nazwa nie jest przypadkowa. Bo kiedy mówimy o portalach naturystycznych, pierwsze skojarzenia są dość oczywiste: nagie zdjęcia, plaże, swoboda, akceptacja ciała i ludzie deklarujący swoje zainteresowanie naturyzmem. Ale przecież to tylko część całej historii.

Za każdym zdjęciem stoi człowiek. Za każdym profilem kryje się jakaś osobowość, doświadczenia, potrzeby i oczekiwania. Za komentarzami, prywatnymi wiadomościami, aktywnością lub jej brakiem kryją się zachowania, które czasami mówią o społeczności znacznie więcej niż jej oficjalny wizerunek.

Chciałabym więc zajrzeć właśnie trochę dalej. Poza nagie ciało, poza publikowane zdjęcia i naturystyczne deklaracje. Przyjrzeć się ludziom, ich motywacjom, relacjom, oczekiwaniom i temu, jak naprawdę funkcjonują w internetowym świecie naturyzmu.

Nie twierdzę, że znam odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie zamierzam też występować w roli kogoś, kto odkrył jedyną prawdę o naturystach. Mam swoje doświadczenia, obserwacje i przemyślenia, ale wiem również, że każdy człowiek ma własną historię i własny punkt widzenia.

Chcę po prostu spróbować opowiedzieć o tej drugiej stronie naturyzmu w sieci. O tej, której nie zawsze widać na pierwszy rzut oka, a która potrafi być równie interesująca, jak sam naturyzm.

Na czym będziemy opierać nasze teksty?

Skoro zapowiadam cykl poświęcony ludziom i ich zachowaniom, pewnie pojawi się pytanie: skąd właściwie będziemy czerpać wiedzę i na czym oprzemy nasze przemyślenia?

Przede wszystkim na doświadczeniu. Nie zaczynamy przecież od zera. Naturysci.org działa od prawie dwudziestu lat, a Robert przez znaczną część tego czasu obserwował rozwój portalu, jego użytkowników i zmieniające się realia internetowego naturyzmu. Ja dołożyłam do tego swoje półtora roku pracy administracyjnej, własne doświadczenia, rozmowy i obserwacje. Każde z nas patrzy na tę społeczność z nieco innej perspektywy, co samo w sobie może być całkiem interesujące.

Będziemy korzystać również z codziennych obserwacji funkcjonowania portalu. Z tego, jakie treści wzbudzają zainteresowanie, jak użytkownicy reagują na różne tematy, w jaki sposób uczestniczą w życiu społeczności i jakie zmiany można zauważyć w ich aktywności.

Pomocne będą także dostępne nam dane analityczne. Statystyki odwiedzin, zainteresowanie poszczególnymi publikacjami czy aktywność użytkowników mogą pokazać pewne tendencje, których nie widać na pierwszy rzut oka. Oczywiście same liczby nie powiedzą nam, co ktoś myśli, czuje ani dlaczego podejmuje określone działania. Mogą jednak pomóc dostrzec pewne zależności i zadać kolejne pytania.

Nie zabraknie również doświadczeń zdobytych podczas bezpośrednich kontaktów z użytkownikami. Rozmowy, wiadomości i sytuacje, z którymi spotykamy się podczas prowadzenia portalu, dostarczają wielu spostrzeżeń. Nie będziemy jednak traktować pojedynczych historii jako dowodu na to, że wszyscy zachowują się w podobny sposób.

Chcemy też sięgać do publikacji i badań naukowych. Interesują nas między innymi zagadnienia z zakresu psychologii, socjologii, seksuologii oraz komunikacji internetowej. To dziedziny, które mogą pomóc lepiej zrozumieć ludzkie zachowania, relacje w społecznościach i wpływ internetu na sposób, w jaki się komunikujemy.

Nie zamierzamy jednak przyklejać naukowych etykiet do każdej naszej obserwacji ani szukać na siłę potwierdzenia dla wcześniej postawionych tez. Jeśli będziemy powoływać się na badania, chcemy sprawdzać, czego rzeczywiście dotyczyły, kogo obejmowały i jakie wnioski można z nich wyciągnąć. Wyników jednego badania nie będziemy automatycznie przenosić na całą społeczność naturystyczną.

I tutaj dochodzimy do bardzo ważnej zasady, którą chcemy się kierować przez cały cykl: będziemy wyraźnie oddzielać nasze własne doświadczenia i obserwacje od tego, co wynika z badań naukowych.

Nie będziemy udawać, że znamy myśli wszystkich użytkowników. Możemy obserwować ich zachowania, analizować dostępne dane, poznawać doświadczenia i szukać wyjaśnień w nauce. Ale nie będziemy twierdzić, że wiemy o każdym człowieku więcej, niż rzeczywiście wiemy.

Każdy z nas jest przecież inny. To, co dla jednej osoby jest ważne, dla drugiej może nie mieć żadnego znaczenia. Podobnie zachowanie, które z naszej perspektywy wydaje się oczywiste, może mieć zupełnie inne podłoże, niż początkowo zakładamy.

Dlatego nie będziemy tworzyć jednej definicji użytkownika portalu naturystycznego ani wrzucać wszystkich do jednego worka. Chcemy raczej pokazać różnorodność tej społeczności, jej ciekawe strony, ale również zjawiska, o których nie zawsze mówi się otwarcie.

A jeśli w trakcie tej drogi okaże się, że niektóre nasze wcześniejsze przypuszczenia były błędne? Trudno. Właśnie po to warto zadawać pytania i konfrontować własne przekonania z rzeczywistością.

Co znajdziecie w kolejnych felietonach?

No dobrze, skoro wiemy już, skąd wziął się pomysł na ten cykl i na czym będziemy opierać nasze przemyślenia, pora zdradzić trochę więcej na temat tego, co właściwie będziemy wspólnie odkrywać.

Tematów zdecydowanie nam nie zabraknie. ;)

Na początek zastanowimy się nad samym pojęciem naturysty. Czy każdy, kto zakłada konto na portalu naturystycznym, rzeczywiście identyfikuje się z naturyzmem? Czy może dla części osób takie miejsce oznacza coś zupełnie innego? I czy w ogóle powinniśmy oczekiwać, że wszyscy użytkownicy będą mieli podobne podejście do tej idei?

Przyjrzymy się również temu, jak różnie kobiety i mężczyźni mogą odbierać nagość, nagie fotografie i zainteresowanie własnym ciałem. Porozmawiamy o samotnych mężczyznach w społecznościach naturystycznych, o profilach prowadzonych przez pary i o tym, dlaczego niektórzy partnerzy chętnie pokazują swoje partnerki innym. Zastanowimy się też nad potrzebą bycia podziwianym, zauważanym i docenianym. Czy lubimy po prostu wiedzieć, że podobamy się innym? A może czasami chodzi o coś więcej?

Nie pominiemy również tematów związanych z wiekiem, seksualnością i postrzeganiem własnego ciała. Czy nasze potrzeby i oczekiwania zmieniają się po czterdziestce lub pięćdziesiątce? Czy dojrzałość wpływa na to, jak pokazujemy siebie i jak reagujemy na zainteresowanie innych?

Będzie też o codziennym życiu internetowej społeczności. O tych, którzy chętnie publikują, komentują i uczestniczą w dyskusjach, ale również o tych, którzy głównie obserwują. Zastanowimy się, czy aktywność zawsze oznacza większe zaangażowanie i czego właściwie oczekujemy od innych użytkowników. Czy komentarz powinien oznaczać rewanż? Czy zainteresowanie musi być wzajemne? Gdzie kończy się zwykła sympatia, a zaczynają oczekiwania?

Poruszymy także kwestie popularności, atrakcyjności, anonimowości i prywatności. Przyjrzymy się nieformalnym zasadom, które powstają w każdej społeczności, nawet jeśli nikt oficjalnie ich nie ustanowił. Spróbujemy również odpowiedzieć na pytanie, gdzie w internetowym naturyzmie przebiega granica między nagością, naturyzmem a erotyką.

Na koniec spojrzymy na sam portal i jego społeczność jako całość. Czy to użytkownicy kształtują charakter strony, czy może z czasem to strona zaczyna wpływać na ich zachowania? Dlaczego jedni zostają z nami przez wiele lat, a inni znikają po krótkim czasie? Co sprawia, że niektórzy odnajdują tutaj swoje miejsce, a inni nie czują się częścią tej społeczności?

Jak widzicie, rozpiętość tematów jest całkiem spora. Nie chcemy jednak tworzyć katalogu ludzkich wad, wytykać komukolwiek błędów ani szukać sensacji. Każde z tych zagadnień traktujemy jako osobny temat do poznania i zrozumienia.

Niektóre mogą wywołać uśmiech, inne skłonią do refleksji, a jeszcze inne być może sprawią, że przez chwilę spojrzycie na siebie lub innych użytkowników z nieco innej perspektywy.

I właśnie o to nam chodzi. Nie o to, żeby kogokolwiek zaszufladkować, ale żeby lepiej zrozumieć ludzi, którzy tworzą tę społeczność.

Nie chcemy nikogo oceniać, ale nie zamierzamy też lukrować rzeczywistości

Zanim przejdziemy dalej, chcielibyśmy wyjaśnić jeszcze jedną rzecz. Ten cykl nie powstaje po to, żeby kogokolwiek osądzać, zawstydzać czy przekonywać, że powinien zachowywać się w określony sposób.

Nie każdy użytkownik portalu naturystycznego ma takie same motywacje. Jedni szukają tutaj przede wszystkim kontaktu z ludźmi o podobnych zainteresowaniach, inni chcą dzielić się swoimi doświadczeniami, zdjęciami czy przemyśleniami. Dla jeszcze innych ważne może być zainteresowanie własnym ciałem, atrakcyjnością, podziwem czy erotycznym wymiarem nagości.

I wiecie co? Nie widzimy powodu, żeby automatycznie uznawać jedne motywacje za lepsze, a inne za gorsze. Zainteresowanie erotyczne nie musi przecież wykluczać autentycznego zainteresowania naturyzmem. Podobnie jak deklarowanie się jako naturysta nie oznacza automatycznie, że wszystkie nasze zachowania będą zgodne z wyobrażeniem innych o tej idei.

Nie zamierzamy więc tworzyć podziału na tych właściwych i niewłaściwych, prawdziwych i fałszywych, lepszych i gorszych. Ludzie są różni, mają różne potrzeby i nie zawsze muszą się ze sobą zgadzać. To zupełnie normalne.

Nie oznacza to jednak, że będziemy udawać, iż wszystko wygląda idealnie. W każdej społeczności zdarzają się zachowania trudne, kontrowersyjne, a czasami zwyczajnie nieprzyjemne. Niektóre sytuacje mogą budzić zdziwienie, inne sprzeciw, a jeszcze inne skłaniać do zadania sobie pytania, czy na pewno tak wyobrażaliśmy sobie funkcjonowanie miejsca skupiającego ludzi o podobnych zainteresowaniach.

Nie chcemy zamiatać takich spraw pod dywan tylko dlatego, że nie pasują do ładnego obrazka naturystycznej społeczności. Nie chcemy również na siłę usprawiedliwiać wszystkiego, co dzieje się w internecie.

Być może niektóre teksty wywołają uśmiech, inne zdziwienie, a jeszcze inne sprawią, że ktoś poczuje się nieco nieswojo. I chyba nie ma w tym nic złego. Czasami warto przyjrzeć się również temu, o czym na co dzień niezbyt chętnie rozmawiamy.

Będziemy starali się opisywać te zagadnienia uczciwie, bez wyolbrzymiania, ale też bez niepotrzebnego łagodzenia rzeczywistości. Jeśli coś będzie naszą osobistą obserwacją, nazwiemy to obserwacją. Jeśli będziemy przedstawiać wyniki badań, pokażemy, czego rzeczywiście dotyczą. A jeśli pojawią się różne możliwe interpretacje, nie będziemy udawać, że istnieje tylko jedna słuszna odpowiedź.

Nie oczekujemy też, że wszyscy będą się z nami zgadzać. Wręcz przeciwnie. Każdy czytelnik ma prawo do własnego zdania, własnych doświadczeń i własnej interpretacji opisywanych sytuacji.

Nie chcemy nikomu mówić, co ma myśleć. Chcemy dać Wam trochę materiału do przemyśleń. A wnioski? Te pozostawimy już każdemu z Was.

Nie wszystko złoto, co się świeci

Na koniec chciałabym wrócić do myśli, która właściwie towarzyszy mi od początku tej historii.

Portal naturystyczny to nie tylko zdjęcia, profile, komentarze i deklaracje. To przede wszystkim ludzie. Każdy z własną historią, charakterem, potrzebami i powodami, dla których zdecydował się tutaj pojawić.

Patrząc na czyjś profil, możemy zobaczyć zdjęcia, przeczytać kilka zdań o zainteresowaniach, przejrzeć komentarze i wyrobić sobie jakieś pierwsze zdanie. Ale czy naprawdę poznajemy w ten sposób drugiego człowieka? Czy wiemy, co nim kieruje, czego szuka, na czym mu zależy i jakie ma oczekiwania wobec innych?

Niekoniecznie.

To, co widzimy na ekranie, jest przecież tylko pewnym wycinkiem rzeczywistości. Nie zawsze wiemy, co znajduje się za opublikowanym zdjęciem, dlaczego ktoś zachowuje się w określony sposób albo co naprawdę oznacza jego aktywność. Czasami nasze wyobrażenia o innych są zupełnie trafne, a czasami mijają się z prawdą bardziej, niż chcielibyśmy przyznać.

I chyba właśnie dlatego warto czasami zatrzymać się na chwilę i spojrzeć nieco dalej. Nie ograniczać się do tego, co widać na pierwszy rzut oka. Zainteresować się człowiekiem, jego zachowaniami i tym, jak funkcjonuje w społeczności, której jest częścią.

Nie twierdzę, że po przeczytaniu naszych felietonów poznacie wszystkich użytkowników portali naturystycznych. Nie taka jest nasza ambicja. Być może jednak niektóre teksty pozwolą Wam dostrzec rzeczy, na które wcześniej nie zwracaliście uwagi. Może skłonią do refleksji nad własnym zachowaniem, a może pomogą lepiej zrozumieć innych.

Bo jak się okazuje, nie wszystko złoto, co się świeci. A za nagim ciałem kryje się znacznie więcej, niż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać.

A już w kolejnym felietonie spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, które wydaje się proste, ale wcale takie nie jest: czy każdy użytkownik portalu naturystycznego rzeczywiście jest naturystą?

Zapraszam Was do dalszej lektury. I jak zawsze – zachęcam do własnych przemyśleń. 😊

CDN... pojawi się wkrótce. Zaglądaj tutaj czasami aby przeczytać aktualizacje.

  • Więcej
Komentarze (1)
    • Czekam z niecierpliwością na dalsze części tego cyklu. Mam też nadzieję, że wzbudzą one równie gorącą dyskusję jak fakt, że nie wpuścicie singli na portal z odważniejszymi zdjęciami (bo, że pobudzą do dyskusji jak zdjęcia z galerii adminki, to nawet nie liczę ;) ). Pomysł mi się podoba, właściwie jak zwykle, bo przyszło mi tu, z przyczyn obiektywnych, pełnić rolę tego, który chwali administrację, podczas gdy w życiu realnym jestem raczej anty, z założenia :)

      Zaloguj się lub Załóż konto aby zobaczyć lub skomentować tę treść.
      Popularne wpisy
      Reklama