- · 29 znajomych
-
37 obserwujących
Wywiad z Izą
Dzisiaj mam dla Was wywiad z naszą serdeczną przyjaciółką Izą, która opowie nam jak się zaczęła jej przygoda z naturyzmem. Przepraszam Was wszystkich za brak profesjonalizmu ale... ja nie mam doświadczenia w tej kwestii i opisałam wszystko po prostu tak jak było.
- Cześć Iza, miło Cię znowu u nas gościć.
To ja dziękuję za zaproszenie, bardzo się cieszę, że w końcu mogliśmy się razem spotkać po wielu latach.
- No tak trochę tego czasu upłynęło...to prawda...ile to już będzie? 9, 10, lat?
Nie... 8... jakoś tak....
- No dobrze... może na początek przedstawisz się naszym użytkownikom. Oni na pewno też chcieliby Cię lepiej poznać.
Cześć, jestem Iza mam....a muszę mówić ile mam lat... ha ha ha
- Nie, oczywiście że nie :)
No tak... bo wiesz, nie wiem czy to się mówi, bo jeszcze nikt ze mną nie przeprowadzał wywiadu... ha ha ha
No dobrze...to może jeszcze raz...Cześć jestem Iza, mam 43 lata, urodziłam się i mieszkam teraz we Wrocławiu...Tyle wystarczy?
- Jednak chyba zapomniałaś o czymś
O czym?
- Że Jesteś naturystką, nudystką?
Ach tak...faktycznie...jestem naturystką i to bardzo zagorzałą....
- No dobrze...więc przejdźmy do podstawowego pytania...jak zaczęła się Twoja przygoda z naturyzmem?
A to całkiem banalnie...poznałam kiedyś kolegę na forum rowerowym gdzie ludzie umawiają się na jazdę na rowerze. No... bo ja... jestem miłośniczką uprawiania tego sportu i to bardzo...zresztą sama wiesz. Ten chłopak bardzo mi podpasował bo lubił jeździć po takich samych trasach jak ja czyli....leśne dukty, polne drogi i ogólnie trasy w otoczeniu przyrody...bo ja to kocham...kocham przyrodę....
Jeździliśmy razem sporo i rozmawialiśmy na różne tematy. Okazało się, że on jest zagorzałym naturystą...Ja kompletnie nie wiedziałam wcześniej co to jest. No... słyszałam o nudystach i piosence Wodeckiego ale nigdy nie miałam z tym styczności.
Z jego opowiadań wynikało, że naturyzm to też bliski kontakt z naturą, przyrodą i może bardziej niż rowerowe wycieczki. Po kilku takich opowieściach zaczęłam się tym interesować i szukać informacji o tym w internecie. Okazało się, że faktycznie może to być bardzo coś fajnego...tak naturyści w necie często to opisywali. Bardzo mnie to zaciekawiło tym bardziej, że z ich opowieści wynikało, że np kąpiel nago w rzece a w stroju kąpielowym to dwie różne sprawy a ja często jeżdżąc sama kąpałam się w takim jednym miejscu w rzece...ale zawsze w stroju kąpielowym...koniecznie :)
Aha... zapomniałam coś jeszcze dodać...jak jeździłam tak sobie po tych krzaczorach to często widziałam też ludzi opalających się nago, ale ja myślałam, że to po prostu jakieś zakochane pary baraszkują sobie na łonie natury.
Wracając do moich dociekań o naturyzmie. Czytając te wszystkie pozytywne opowieści o przyjemności płynącej z bycia nago na łonie natury...postanowiłam i sama tego doświadczyć.
Pojechałam kiedyś w takie swoje ulubione miejsce nad rzekę....a jest magiczne...Celina powiedz sama...jest tam pięknie...prawda?
- Tak, potwierdzam...byłam, widziałam...jest tam przecudownie :) To prawda.
No właśnie...więc pojechałam tam kiedyś jak było bardzo ciepło i postanowiłam spróbować tej zachwalanej nagiej kąpieli. Na początku miałam tzw. "cykora" bo się bałam, że mnie może tam ktoś zobaczyć ale to jest tak odludne miejsce, że moja ciekawość wygrała z obawami.
Na początku postanowiłam zdjąć tylko sam biustonosz i tak weszłam do wody. Brodziłam tak sobie po płytkiej wodzie i było naprawdę fajnie. Czułam ten opisywany przez innych, muskający wiatr na moich piersiach i gorące promienie słońca.
Po jakimś czasie wyszłam z wody i postanowiłam się poopalać topless. Było super. Ludzie mieli rację. Bardzo to było przyjemnie.
Leżąc tak, pomyślałam, że jak będę całkiem nago to doświadczenie na pewno będzie jeszcze raz fajniejsze. Postanowiłam to zrobić. Ściągnęłam majtki i byłam już zupełnie naga.
To było coś cudownego....Zaczęłam rozumieć tych wszystkich ludzi którzy to wychwalali...coś niesamowitego. Ten wiatr który muskał już teraz całe moje nagie ciało w każdym zakątku...konkurował z promieniami słońca które przyjemnie rozpościerało swoje promienie na mojej skórze.
Po dłuższym opalaniu postanowiłam się w końcu wykąpać w rzece całkowicie na golasa. Wstałam i szybko pobiegłam do wody. Tym razem weszłam na głębszą wodę aby ewentualnie mnie nikt nie zobaczył nagą.
Jak już zanurzona byłam do pas...doświadczyłam wspaniałego uczucia oplatającej moje ciało wody bez żadnych przeszkód w postaci odzieży...to było coś cudownego....
Chodziłam w tej wodzie aby ruch wody i mojego ciała razem... bardziej intensyfikowały te doznania....Zanurzyłam się cała w wodzie i zaczęłam pływać...moje doznania były jeszcze bardziej intensywniejsze. Zanurkowałam pod wodę i otworzyłam tam oczy...były rośliny, i malutkie ryby i ja naga tak jak te ryby bez żadnych ubrań...i wtedy poczułam że jestem częścią tej natury...
Po intensywnym pływaniu wyszłam na brzeg i położyłam się zdyszana na ręcznik. Patrzyłam jak słońce i wiatr osusza moje ciało z kropli wody pozostałej na mojej skórze. Obserwowałam to do momentu jak moje ciało znowu było suchutkie i coraz bardziej odczuwało gorące promienie słońca.
Leżałam tam dość długo i nie miałam ochoty się ubierać ale im później się robiło zjawiły się one...komary. Ubrałam się więc i pojechałam do domu. W drodze powrotnej śmiałam się sama do siebie...byłam taka szczęśliwa...
Zaraz pomyślałam o tym chłopaku z którym jeździłam na rowerze i mi o tym opowiadał...nie wierzyłam mu za bardzo wcześniej...myślałam, że jest po prostu napalony i chce czegoś więcej ode mnie niż jazda rowerem.
No i tak zostałam naturystką :)
- No ale czekaj Iza, ale chyba nas tak nie zostawisz z tym wszystkim. Powiedz co było dalej...
No ale chcesz wiedzieć więcej o tym chłopaku czy jak dalej praktykowałam naturyzm?... ha ha ha
- No opowiadaj dalej jak było i o tym i o tym :)
No...zbliżyliśmy się do siebie chyba dzięki temu naturyzmowi....ale to chyba nie będzie już opowieść na tę stronę... ha ha ha
- No rozumiem... ale wiem też, że wyjechałaś później i to mnie interesuje, czy ten naturyzm został w Tobie?
No tak...oczywiście. Wyjechałam później...jak to mówią... za chlebem i odwiedziłam kilka miejsc dla naturystów w Europie.
- Opowiesz nam o tym?
Może nie teraz...przepraszam. To byłaby bardzo długa opowieść.
- No dobrze. W takim razie bardzo Ci dziękuję, że podzieliłaś się z nami swoją historią jak zostałaś naturystką. Jeszcze raz dziękuję.
Ja również dziękuję. Może kiedyś się tutaj zarejestruję i opowiem dalszą moją przygodę z naturyzmem...zobaczymy.
- Ok... w takim razie...jeszcze raz dziękuję.
No ok...nie ma sprawy.
P.S
Jeśli podoba Wam się taka forma wpisów to... chętnie podejmę się tego wyzwania i mogę przygotować odpowiednie pytania aby przeprowadzić podobne wywiady z innymi użytkownikami.
-
- · Leny&Lizia
- ·
Bardzo trafiona ocena naturyzmu. I tego co jak to odczuwany. Ja mam podobnie. Jak w listopadzie wracaliśmy żoną z nocy naturstuw z Łodzi. Spytała mnie jak ja odbieram naturyzm, dam jej ten wywiad. I już nic nie muszę tłumaczyć.
-
- · kamiladutkowiak
- ·
Piękne wyznanie! Naturyzm w czystej postaci :)